poniedziałek, 21 października 2013

Chapter Seventeen

Przeczytajcie notkę pod rozdziałem xx
_______________________
Obudziłam się około 12. Nie miałam ochoty wstawać. Zresztą na nic nie miałam ochoty. Leżenie i spanie to to o czym marzę, ale nie będę leniem. Powoli podniosłam się do góry, nadal mając zamknięte powieki. Wstałam, po czym pościeliłam łóżko. Nie chciało mi się, ale wolę to zrobić teraz niż potem. Najchętniej w ogóle bym go nie ścieliła. Po co, skoro i tak za kilka godzin znów pójdę spać ? Anyway. Powędrowałam wolnym krokiem do szafy, by wyjąć z niej biały obcisły top, kamizelkę jeansową i obcisłe jeansowe spodnie. Kilka chwil później byłam już przebrana. Założyłam stopki i czerwone vans'y. W łazience wykonałam makijaż. Przy pudrowałam twarz pudrem i nałożyłam pędzelkiem róż na policzki. Dodatkowo zrobiłam sobie kreski, a usta pomalowałam czerwoną szminką. Wyglądałam prawie jak zawsze, tylko w mocniejszym wydaniu. Sama nie wiem czemu zrobiłam sobie taki makijaż. Ładnie w nim wyglądam, więc czemu nie ? Ciekawa jestem reakcji innych, jak mnie zobaczą. Szczególnie Dean'a. Zakochał się w dziewczynie z humorami i tylko z pomalowanymi rzęsami. Skoro mnie kocha, to kocha moją każdą osobę. Powinien. Schowałam iphon'a do kieszeni rurek, po czym wyszłam z pokoju. Po chwili znalazłam się w kuchni. Widząc Emily na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wyglądała bardzo ładnie. Ona nawet bez najmniejszego makijażu wygląda zadziwiająco ładnie. Taki pech, że ja wyglądam jak ... zombie. Podbiegłam do niej obdarowując ją mocnym przytuleniem. Szczerze... brakowało mi jej.

-Stęskniłam się za tobą - uśmiechnęłam się
-Ja też - odparła
-Vanessa - powiedział Dean


Spojrzałam na niego. Wydawał się taki smutny... Trudno. Pewnie tak wcale nie jest. Chce mnie przeprosić jeszcze raz i udać, że wszystko jest w porządku, gdy nie jest. Powiedziałam Emily, że muszę na chwilę skoczyć do swojego pokoju. Poszłam na górę. Na szczęście Dean za mną nie szedł. Może to i gorzej ? Może chciałam, żeby za mną poszedł. By spytał się mnie czy wszystko jest w porządku. Chciałby wszystko wyjaśnić. Kurwa tęsknie za nim. Nie widzi tego ? Najwyraźniej. Ech. Obwiniam jego, a to może jest moja wina ? Może to ja nie potrafię go wysłuchać i od razu wczynam awanturę ? Myślałam, że kiedy będziemy razem wszystko będzie proste. Czemu tak nie jest ? Czemu Dean ma jakieś cholerne tajemnice przede mną ? Dlaczego ? Czy on nie widzi, że nie czuje się z tym dobrze ? Nie widzi, że kocham go na tyle mocno, że go zrozumiem ? Usiadłam na skraju łóżka. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Znów płaczę ? Przez niego ? Może przez samą siebie ? Miesza mi się wszystko. Po chwili drzwi się otworzyły. Ujrzałam Dean'a.

-Płaczesz ? - zapytał
-Nie.
-Vanessa - podszedł do mnie, po czym ukucnął przede mną - Wybacz mi, że nie powiedziałem ci wszystkiego... O tej akcji, o której pewnie ciągle myślisz. Przepraszam no ! Jak ci powiem, będziesz miała pewnie różne wątpliwości i... i ...
-I co ? Nie możesz mi po prostu tego powiedzieć ?
-Zrozum, że nie mogę !
-Przestań krzyczeć. Ty chyba nie widzisz jaka ja jestem przez ciebie zdenerwowana. Niemal przez ciebie cierpię. Nie wiem o tobie nic, nic mi nie mówisz. No co jest Dean ?
-Proszę zaczekaj do jutra. Wszystko ci powiem, ale zaczekaj. - odparł
-Po co mam czekać ?
-Bo cię kocham.

***

*Dean's Pow*

-Luke nie jestem pewny. Wiesz, że mogę przez to wiele stracić - powiedziałem wysiadając z auta
-Rozumiem, ale musimy to zrobić. Nie chcesz chyba, by Tom cię dopadł. Nie darowałby ci tego, że go nie posłuchałeś.

Westchnąłem. Luke ma rację. Tom to skurwiel. Zawsze musi dostać to co chce. Gdybym nie przyjechał do tego klubu teraz z nim miałbym przesrane. Luke pomachał do mnie na znak, że możemy wejść do klubu. Przeszedłem próg drzwi, a w moją twarz od razu uderzył dym papierosowy, a zarazem zapach potu. Przede mną tańczyło ze 100 osób, albo i więcej. Tak to duży klub. Większość osób tu będących to dziewczyny, które na sobie mają jedynie bieliznę, albo krótkie spódniczki. Kiedyś na ich widok się śliniłem, a teraz ? Teraz nie mogę na nie patrzeć. Po prostu robi mi się nie dobrze. One w porównaniu do Vanessy to... nie powiem co. Luke zaczął iść w stronę zaplecza. Szedłem krok w krok za nim, by nie zgubić się gdzieś w tłumie. Kiedy już znaleźliśmy się na zewnątrz Luke wyjął małą saszetkę Białego proszku. To nie może być kokaina. Nie. Przecież obiecałem Vanessie. Nie mogę jej bardziej zranić.

-No, Dean. To teraz weź tego trochę i ruszamy na akcje - zaśmiał się
-Weź to cholerstwo ode mnie Luke - odparłem - Weź to do cholery jasnej !
-Uspokój się. To dla twojego dobra.
-Jak dla mojego dobra ? Jak !?
-Jeśli zajdziesz za daleko to nie będzie twoja wina tylko tego, rozumiesz ?
-Nie, nie rozumiesz, że mam dziewczynę, którą kocham i oddam za nią życie ? Kurwa, nie każ mi tego brać, wiesz jaki jestem kiedy to biorę. Przecież wiesz ! - krzyknąłem

Luke nic nie powiedział. Podsunął saszetkę z białym proszkiem pod mój nos. Korciło mnie, żeby to wziąć. Chciałem to wziąć. Chciałem czuć się jak w niebie. Znaleźć się w stanie euforii... ale nie mogę. Chociaż, jeżeli ma to być ostatnia akcja w moim życiu, mogę to zrobić. Nie jestem tego pewny, ale to naprawdę może być mój ostatni raz. Dużo ryzykuję. Mogę na zawsze stracić Vanesse ale przecież ona się od nikogo nie dowie. Mam nadzieję. Luke jej tego nie powie, bo wie ile dla mnie znaczy.

-Ostatni raz - odparłem
-Ostatni raz - powtórzył z uśmiechem na ustach

Zabrałem mu z dłoni saszetkę, po czym wysypałem sobie trochę na rękę. Oddałem mu resztę, a sam po chwili pociągnąłem nosem, by proszek mógł dostać się do moich nozdrzy. Na początku mocno zakręciło mi się w głowie, ale po chwili moje ciało się rozluźniło. Zapomniałem o wszystkim. Liczyła się tylko ta chwila. Czułem się błogo, a z myślą, że mam poderwać jakąś laskę robiło mi się coraz goręcej.

-A ty nie bierzesz ? - zapytałem
-Jak mam to wziąć, skoro ktoś z nas musi zawieść laskę do Tom'a ? -odparł

Nic już nie powiedziałem. Wszedłem spowrotem do klubu, od razu rzucając swój wzrok na pół nagie dziewczyny. W tej chwili pragnąłem je wszystkie. Nie myślałem co się stanie ze mną i Vanessą, czy będzie zła i czy mnie zostawi. Miałem to w tamtej chwili w dupie. Liczyła się tylko chwila, która może już nigdy nie nastąpić.  Podeszłem do barku, by po prosić barmana o kieliszek wódki. Po chwili wypiłem cały alkohol, który po nie długiej chwili zaczął działać. Zauważyłem przy ścianie pewną blond piękność. Wyglądała na łatwą. Długie kręcone, blond włosy, kreski na pół twarzy i czerwona szminka na ustach wypełnionych botoksem. Kiedy jestem pod wpływem kokainy, czy alkoholu uważam, że takie kobiety są piękne, co prawdą nie jest. Przeczesałem palcami swoje włosy i ruszyłem w strone blondynki. Przepychałem się przez spocone ciała ruszające się w rytm piosenek. Byłem co raz bliżej dziewczyny. Po chwili spojrzała na mnie, obdarowując mnie uśmiechem. Stanąłem przed nią, przypierając jej ciało moim. Jej ręce znalazły się na moim karku, za to moje na jej talii. Zostawiałem mokre pocałunki na jej szyi, co chyba jej się podobało. Słyszałem jej głośne oddechy nad moim uchem.

-Może pojedziemy do mojego domu - zapytałem przerywając pocałunki

Przytaknęła. Złapałem ją za rękę i ruszyłem w stronę zaplecza, gdzie znajduje się Luke. Otworzyłem drzwi, a po chwili byliśmy na dworze. Luke stał oparty o ścianę klubu.

-To moje auto - skłamałem - Chodź, otworzę ci drzwi.
-Dobra.

Podeszliśmy do samochodu, a ja od razu otworzyłem drzwi, by dziewczyna mogła do niego wsiąść. Kiedy wsiadła podszedłem do blondyna. Powiedziałem, że może ją już zawieść, a ja wrócę piechotą. Zgodził się, po czym wszedł do samochodu. Odjechał zostawiając czarne ślady opon na chodniku. Zacząłem iść w kierunku domu,a przynajmniej mi się tak wydaję...

***

*Vanessa Pow*

Położyłam ostatnią malinę na białym kremie i ciasto było gotowe. Kiedy siedzę i nic nie robię moje myśli wędrują do Dean'a. Nie chcę o nim dłużej myśleć. Ciasto przełożyłam na duży talerz, po czym wzięłam się za jego krojenie. Nałożyłam po kawałku ciasta na klika talerzyków i postawiłam je na stole. Wysłałam SMS-a do Cattie i Kit'a, by zawołali innych. Po 5 minutach wszyscy znaleźli się na dole od razu zasiadając do stołu.

-Ness sama je zrobiłaś ? - zapytał Kieran
-Tak - odparłam - A co ? Myślałeś, że kupiłam ?
-Nie skąd - zaśmiał się - Po prostu nie wiedziałem, że umiesz ... piec.
-No to już wiesz - uśmiechnęłam się

Usiadłam obok Sean'a. Zabrałam się za jedzenie deseru przez siebie przyrządzonego, który był nawet dobry.  Sądząc po talerzach innych wygląda na to, że im też smakuje. W pewnym momencie drzwi frontowe się otworzyły. Wszyscy rzucili swój wzrok w ich stronę, zauważając Dean'a. Moja mina zrzedła na jego widok. Miał lekko czerwone oczy i nie wyglądały one na zapłakane. To nie możliwe. Nie to nie może być to.

-Cześć, idę do siebie. - odrzekł przeczesując włosy palcami
-Tak. Lepiej idź - powiedział Kit kręcąc głową z rozczarowania

W tym momencie miałam w głowie mętlik. Różne scenariusze przelatywały mi przed oczami. Czy Dean się upił ? Czy Dean brał ? Był u jakiejś dziewczyny ? Co jest ? Najchętniej bym teraz tam do niego poszła, ale nie mam ochotę na niego patrzeć. Nie mam ochoty patrzeć na jego zaczerwienione oczy i to jak zaraz będzie mnie przepraszał. Mam dość jego przeprosin.
-Vanessa wiesz gdzie on był ? - zapytała Emily
-Nie i nie chcę wiedzieć - westchnęłam
-Pokłóciliście się ? - zapytał Sean - Mam z nim pogadać ?
-Nie wiem czy mogę nazwać to kłótnią... - odparłam - Dzięki Sean, ale nie trzeba. Nie chcę, by zamęczył cię swoim chrzanieniem.
-Ale nie ma problemu. Vanessa możesz na nas liczyć, pomożemy ci. Zresztą jest moim bratem i to najmłodszym, więc chcę się dowiedzieć gdzie był. - uśmiechnął się
-Skoro chcesz to nie będę cię zatrzymywać - odwzajemniłam gest

Brunet po chwili wstał od stołu i poszedł na górę. Znów byłam cała zdenerwowana. Bałam się, że dojdzie do awantury, czy coś w tym stylu.

   ***

Zapukałam do pokoju Dean'a. Muszę z nim wyjaśnić wszystko i dowiedzieć się o wszystkim. Nie mogę wysiedzieć minuty w spokoju. Muszę z nim porozmawiać. Muszę. Usłyszałam 'Proszę' i weszłam do pomieszczenia. Zamknęłam za sobą drzwi. Podeszłam do łóżka, a następnie usiadłam na jego skraju. Dean siedział tyłem do mnie.

-Możemy porozmawiać ? - zapytałam
-Nawet musimy.
-Racja. - odparłam - Gdzie byłeś ? Sean mi nic nie powiedział, więc chcę to usłyszeć od ciebie.
-W klubie.
-I co tam ...  - mój głos się lekko załamał - Co tam robiłeś ?
-Miałem akcję.
-Jaką ? - zapytałam - Jaką akcję Dean ?
-Musiałem za pomocą podrywu wyprowadzić dziewczynę z klubu, by Luke mógł ją zawieść do ... - przerwałam mu
-Poderwałeś dziewczynę ? Pewnie jakąś dziwkę !  - podniosłam głos - Może mi jeszcze powiesz, że brałeś, co ?!
-Brałem.
-Co takiego ? - czułam, że moje serce się rozpada
-Vanessa. Brałem. Musiałem, bo inaczej bym tego nie zrobił.
-Nie mów więcej. Wyjeżdżam z samego rana. Nie chcę cię znać, rozumiesz ? - łza spłynęła mi po policzku
-Vanessa - odwrócił się w moją stronę - Nie na widzę patrzeć jak przeze mnie płaczesz.
-Nie mój problem - uśmiechnęłam się sztucznie - Do widzenia.

Wróciłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko, a moje serce coraz to bardziej zaczynało się rozpadać. Jak on mógł mi to zrobić ? Poderwał dziewczynę, pewnie zaproponował jej seks, albo coś gorszego, a w dodatku brał. Ciągle mnie okłamywał. Przecież mi obiecał, że nie będzie więcej brał. Obiecywał mi. I co ? I złamał obietnicę... a przy okazji moje serce. Wyjeżdżam jutro i mam w dupie, że będzie mnie przepraszać milion razy, czy więcej. Nie chcę na niego patrzeć. Chcę mieć w końcu spokój. Przyjechałam tu, żeby odpocząć, a tymczasem nie odpoczywam... tylko się męczę. Męczę się codziennym płaczem i jego kłamstwami.

*Emily's Pow*

-Czemu się pakujesz ? - spytałam Vanessy
-Bo wyjeżdżam. Nie dam rady być tu z kłamcą.
-Przestań.
-Nie przestanę. Ty nie wiesz co on  mi zrobił. Muszę ochłonąć. - odparła
-No dobra. Sean cię ma zawieźć ?
-Nie dzięki. Kit mnie odwiezie - uśmiechnęła się lekko
-Okay - odwzajemniłam gest - Szkoda, że wyjeżdżasz. O której ?
-Jutro około 8 rano.
-Ech - westchnęłam, po czym mocno przytuliłam siostrę - Trzymaj się, okay ?
-Okay.
-Idę na dół jak by co - powiedziałam - Jak coś to mnie zawołaj.

Przytaknęła. Wyszłam z jej pokoju, po czym zaczęłam kierować się na dół. Biedna. Cierpi. Widać to po niej. Nie wiem co takiego wydarzyło się tutaj podczas mojej nie obecności, ale skoro Vanessa chce wyjeżdżać, to musi być coś poważnego.

   ***

*Vanessa's Pow*

Nareszcie się zapakowałam. Zostawiłam tylko szczoteczkę do zębów i kosmetyki, bym mogla się rano umalować, no i jeszcze ubrania na jutro. Poszłam do łazienki, by zmyć cały makijaż ze swojej twarzy. Kiedy skończyłam, związałam włosy w wysokiego koka. Zgasiłam światło, po czym wyszłam z pomieszczenia. Położyłam się do łóżka, od razu opatulając się kołdrą. Zgasiłam lampkę nocną i czekałam na sen. Nie nadejdzie szybko, oj nie.

   ***

Spojrzałam na wyświetlacz iphon'a. 7:30, co oznacza, że mam jeszcze trochę czasu. Akurat na umalowanie się i przebranie. Po cichu wstałam z łóżka, by nie obudzić dziewczyn, które jeszcze spały. Pościeliłam łóżko, po czym wzięłam ubrania leżące na walizkę. Pomaszerowałam z nimi do łazienki. Szybko się przebrałam. Nałożyłam trochę maskary na rzęsy, pudru na policzki i różowej szminki na usta. Rozczesane już włosy rozłożyłam po obu ramionach. Psiknęłam się swoją ulubioną mgiełką do ciała i byłam gotowa. Wyszłam z pomieszczenia. Pociągnęłam za sobą walizkę i ostatni raz spojrzałam na dziewczyny. Powiedziałam ciche 'Do widzenia' i wyszłam z pokoju. Zeszłam po woli na dół, po czym usiadłam na kanapie. Znów spojrzałam na ekran iphon'a. 7:55. Kit zaraz powinien być gotowy.

-Cześć Vanessa - przywitał się Kit - Już jestem, możemy jechać.
-Właśnie o tobie myślałam - uśmiechnęłam się - Okay.
-Pożegnałaś się ? - zapytał
-Wszyscy śpią, więc nie będę ich budzić - odparłam
-Racja - uśmiechnął się - W takim razie chodźmy do samochodu.

Wyszliśmy i zaczęliśmy się kierować w stronę auta. Kit otworzył mi drzwi bym mogła do niego wsiąść. Sam zaraz zajął miejsce kierowcy obok mnie. Wsadził kluczyk do stacyjki, a po chwili go przekręcił. Samochód odpalił. Zapięłam pasy i ostatni raz rzuciłam wzrok w stronę domu. Nie powiem, że nie będę tęsknić, bo będę. W końcu ruszyliśmy.Byliśmy coraz dalej... aż straciłam z pola widzenia mieszkanie.

    ***

-Dziękuję Kit - uśmiechnęłam się
-Za co ?
-Za wszystko.

Odpięłam pas i chciałam już wychodzić, ale chłopak złapał moją dłoń. Spojrzałam na niego.

-Wybaczysz Dean'owi ? On cię na prawdę kocha. - oznajmił
-Może kocha, a może nie. Narazie nie mam zamiaru Kit. Wiem, że chcesz dla mnie dobrze, bo jesteś moim najlepszym przyjacielem, zresztą tak samo jak inni. Ale ty jesteś jedyny w swoim rodzaju - uśmiechnęłam się - Z czasem mu wybaczę.

Oboje wysiedliśmy z auta. Kit wyjął mi walizkę z bagażnika, po czym mnie przytulił. Dałam mu całusa w policzek, po czym się z nim pożegnałam. Kilka chwil później obserwowałam jak jego auto odjeżdża. Westchnęłam, po czym otworzyłam drzwi frontowe. Witaj ponownie mój domu... Witaj...

________________________________________
Długi ? Mam nadzieję :) Wiecie mam zamiar zakończyć to opowiadanie. Oczywiście nie zostawię go od tak sobie. Dopiszę ostatnie rozdziały i już. Wydaję mi się, że jest was coraz mniej. Mogę się mylić... Jeżeli czytacie to zostawcie komentarz, a w nim chociaż jeden wyraz. To mnie na prawdę bardzo motywuję. Tyle ode mnie :) Much love xx


środa, 16 października 2013

Chapter Sixteen

-Już się lepiej czujesz ? - zapytała Cattie
-Tak - odparłam

Dziewczyny siedzą ze mną i rozmawiają od samego rana. Mówią, że wszystko się wyjaśni i będzie dobrze, ale ja wiem, że to nie skończy się tak szybko. One nie wiedzą jak się czuję, kiedy mój chłopak coś przede mną ukrywa. Może nie powinnam się denerwować. Może powinnam mu zaufać w tym, że to co robi nie jest niczym złym. Nie jest związane z braniem narkotyków. W pewnym momencie do pokoju wparował Dean. Nie mógł zapukać ? Palant.

-Czego chcesz ? - syknęłam
-Porozmawiać z tobą. Vanessa nie bądź zła.
-Wyjdź.
-Ale Vanessa ! - krzyknął
-Nie Dean ! Wyjdź stąd ! Nie mamy o czym rozmawiać !
-Mamy - mruknął, po czym wyszedł

Spuściłam głowę, a moje oczy zaczęły nabierać łez. Coraz więcej... i więcej... Mrugnęłam dwa razy, pozwalając im wypłynąć. Nienawidzę go, a zarazem kocham. Przez niego płaczę, ale zawsze mu wybaczam. Co jest ze mną nie tak ? On jest dla mnie jak narkotyk, którego nigdy w życiu nie przestała bym brać. Nawet jakby groziło mi to śmiercią. Nigdy, nie przestała bym go brać, zaczęłabym go nadużywać. Jestem cholernie głupia. Nie powinnam pozwalać sobie płakać... Przez chłopaka. No kurwa. Coraz częściej zaczynam myśleć, czy nie skrócić sobie tego pobytu tutaj. Może powinnam wyjechać ? Powinnam ochłonąć ?  Nienawidzę, gdy ktoś mi kłamie prosto w oczy. Dean tak robi. Czemu ? Kurwa, czemu ?

-Nie płacz, proszę. - powiedziała Cattie

Wytarłam dłonią mokre policzki, biorąc przy tym głęboki oddech. Wypuściłam go, po czym spojrzałam na dziewczyny patrzące na mnie z wyrazami współczucia...

-Wyjeżdżam - odparłam

                                                    ***

*Phoebe Pow*

-Jak to wyjeżdża ?! - krzyknął Dean
-Możesz nie przeklinać ? Ona cię koch... - przerwał mi
-Wiem, że mnie kocha, a ja kocham ją, ale nie mogę pojąć czemu wyjeżdża ?!
-Nie krzycz, dobra ? Może byś się jej sam spytał ?

Westchnął. Tylko westchnął i wyszedł z salonu. Nie mogę znieść tego, jak Vanessa przez niego cierpi. Jak te wszystkie nie potrzebne łzy spływają po jej polikach. Nie zasługuje na to. Nie zasługuje na te kłamstwa. Nie rozumiem, czemu Dean nie chce jej niczego powiedzieć. Według mnie związek polega na szczerości. Powinno się sobie wszystko mówić, nawet to najgorsze. Nie wiem, co Dean ukrywa, ale powinien jej to powiedzieć. Dla jego i jej dobra. Kocham Ness jako przyjaciółkę, jest dla mnie bardzo ważna. Nie chcę by cierpiała... Nie chcę....

*Dean's Pow*

Ona nie może wyjechać. Nie może. Czemu ? Bo nie powiedziałem jej o tej akcji i o przeszłości z Luke'iem ? Pewnie tak, ale ona nie może wiedzieć. Wtedy się pokłócimy jeszcze bardziej. Nie chcę tego. Szybko pobiegłem do jej pokoju, mając nadzieję, że będzie sama. Bez pukania wszedłem do pokoju, zamykając za sobą drzwi. Siedziała na łóżku. Zauważając mnie szybko wstała i zaczęła zmierzać w moją stronę. Zaczęła krzyczeć, bym wyszedł. Wymachiwała rękami we wszystkie strony. Złapałem je, po czym przyparłem Vanesse do ściany.

-Co ty robisz ?! - zaczęła krzyczeć

Nie odpowiedziałem. Powoli zacząłem przysuwać swoją twarz do jej. Swoje usta do jej warg. Po chwili poczułem jej zimne usta.

-Zostaw mnie - przerwała pocałunek - Po prostu zostaw. Chcę być sama.
-Chcę pogadać - odparłem - Nie bądź zła, że ci nie powiedziałem o akcji z Luke'iem
-Jakiej akcji ? - pogłaskałem ja po policzku -Zresztą nie mów mi nic - odtrąciła moja dłoń
-Obiecaj, że nie wyjedziesz... chociaż na razie, proszę.

Zaczęła wpatrywać się w moje oczy. Jak ja jej pragnę. Niech ona nie wyjeżdża, proszę.

-Dobra. Ale nie myśl, że nie jestem na ciebie zła. Jestem i to bardzo. Możesz teraz wyjść ? - zapytała
-Tak - uśmiechnąłem się

*Vanessa's Pow*

Przyszedł. Przyszedł do mnie i ze mną rozmawiał. Tęskniłam. Jestem zła, ale tęskniłam. Za jego dotykiem, wargami. Ugh. Co on ze mną robi ? Kiedy jest przy mnie moje nerwy ustępują... A co do wyjazdu. Przeczekam. Dam mu czas. Może mi powie o co chodzi z Luke'iem i całą ta akcją. Muszę dać mu czas. On mi dał, ja też muszę. Denerwuje mnie swoim zachowaniem, ale czego nie robi się dla kogoś kogo się kocha. Kocha całym sercem. Chcę spędzić z nim każdy dzień, każdą godzinę i każdą sekundę. Jest najważniejszy w moim życiu i to się raczej nie zmieni. Nie chcę, by się zmieniało. Po chwili mój iphon zaczął wibrować. Emily.

-Hej Em ! - zaśmiałam się - Co tam u ciebie ?
-Cześć, mam dla ciebie dobrą, albo złą wiadomość.
-Co jest ? - zapytałam
-Przyjeżdżam do was - odparła - Szef dał mi jednak wolne.
-Super !

Tak szczerze to się nawet ciesze, że przyjeżdża. Jest czasem wnerwiająca, ale bez niej jest tak... cicho. Tak nudno.

-To sarkazm ? - zapytała
-Nie ! Chcę żebyś przyjechała ! Nawet się stęskniłam - zaśmiałam się - Kiedy będziesz ?
-Jutro rano - oznajmiła - Słuchaj muszę kończyć, do zobaczenia siostra - zaśmiała się
-Pa - zachichotałam

Odłożyłam iphon'a, po czym położyłam się na łóżku. Moje myśli znów powędrowały do Dean'a. Czuję się, jakby mnie prześladował. Nie mogę o nim zapomnieć. W każdej chwili to on jest na pierwszym miejscu. Wszystko jest niby okay, ale nie mogę skupić się na innych rzeczach. Śpię to śni mi się Dean, maluję się myślę o Dean'ie, jem myślę o Dean'ie. Mam paranoje.

______________________________________________

WIEM, ŻE ROZDZIAŁ JEST KRÓTKI. Przepraszam, że długo na niego czekaliście, ale naukanaukanaukanaukanauka..... grr ;_; Mam nadzieję, że się cieszycie, a rozdział wam się podoba. Wiecie co wam powiem. Że płakałam przy pisaniu tego rozdziału. Jeszcze puściłam sobie 'Ignorance Is Bliss' i inne smutne piosenki... ech.... :) + Czyta go ktoś jeszcze ? :c Dziękuję za 6 komentarzy pod poprzednim postem. To dużo. Tak. Bardzo. W porównaniu do tego, że raz było ich 18 :) No nic :) Much love xx + http://maybeitstruelovex.blogspot.com <--- wraz z @VeronicaRoomie zapraszamy do czytania naszego nowego bloga c: 

                                           Czytasz = Komentujesz
                                                   To bardzo motywuje







niedziela, 6 października 2013

Chapter Fiveteen

12:40. No to sobie pospałam. Przetarłam oczy, po czym wygramoliłam się z łóżka, ruszając wprost do łazienki, po drodze zgarniając jakieś ciuchy z krzesła. Wyglądałam okropnie. Tłuste włosy, w dodatku potargane, oczy podkrążone... Ech, tragedia. Szybko zdjęłam piżamę, kładąc ją na komodę, po czym weszłam do kabiny prysznicowej. Odkręciłam kurek z zimną wodą, pozwalając by kropelki wody swobodnie spływały po mojej skórze, odprężając ją. Pomyślicie, jak mogę kąpać się w zimnej wodzie... Otóż, uwielbiam. Pozwala mi oddać się przyjemnej chwili i nie rozmyślaniu and niczym innym. Tylko ja i woda. Zmoczyłam swoje długie włosy, po czym szamponem zaczęłam wytwarzać na nich białą pianę. Po skończonym prysznicu, wytarłam porządnie swoje ciało, po czym owinęłam je białym ręcznikiem. Włosy przerzuciłam do tyłu, po czym wyszłam z pomieszczenia. Podeszłam do szafy, by wyjąć z niej jakieś podarte rurki i białą luźną bluzkę. W mgnieniu oka byłam już przebrana. Pościeliłam łóżko, po czym wykonałam wszystkie poranne czynności, wliczając w to również makijaż i zrobienie fryzury. Wyszłam z pokoju kierując się do schodów. Chwilę później znalazłam się w kuchni witając się z braćmi Dean'a, Kit'em ... i jeszcze kimś. Był to chłopak z brązowymi włosami, ubrany w białą koszulę, która opinała jego umięśniony tors i czarne spodnie.

-Vanessa to jest Luke - odparł Kieran
-Cześć Luke - uśmiechnęłam się w stronę chłopaka
-Cześć - odwzajemnił gest

Usiadłam koło bruneta, od razu nakładając sobie naleśniki na talerz. Polałam je jeszcze syropem klonowym, który dosłownie kocham, po czym wzięłam się za jedzenie. Gdy talerz był zupełnie pusty włożyłam go do zmywarki. Wtedy do pomieszczenia wszedł Dean. Zauważyłam, że nie był zbyt zadowolony. Zakładam, że z obecności Luke'a. Wydaję mi się, że tylko ja spostrzegłam, że jest w złym nastroju. Może wcale nie jest ?

-Hej Dean - podeszłam do chłopaka dając mu buziaka w usta
-Cześć skarbie - uśmiechnął się - Poznałaś już Luke'a ? - szepnął mi do ucha

Przytaknęłam głową. Blondyn odszedł i zajął miejsce, na którym siedziałam kilka minut temu. Nałożył sobie na czysty talerz dwa naleśniki, po czym zaczął dzióbać w nie widelcem. Teraz było widać, że o czymś duma.

-Stary nie przywitasz się ze swoim przyjacielem ? - poklepał go w ramię Luke
-Byłym Luke. Byłym... Cześć - odparł
-Jak to byłym ? Przecież jeszcze około 5 miesięcy temu byłeś w moim gangu
-Możemy pogadać o tym później ? - popatrzył na mnie
-Nie pogadajmy o tym teraz - zażądał
-Okay, ale nie tu. Chodź do mnie.

Po chwili chłopaki wyszli. Dean był nieźle zdenerwowany sądząc po jego zaciśniętej szczęce i zmarszczonym czole. Usiadłam na jego miejsce spoglądając pytającym wzrokiem na Kieran'a.

-To jest jego przyjaciel ? - zapytałam
-Kiedyś był ..
-Jak to kiedyś ? Poza tym to w jakim gangu był Dean ?
-Nie mogę ci tego powiedzieć, przynajmniej nie ja... Niech ci Dean powie - odparł
-Kieran ! Ugh - wstałam


Zaczęłam kierować się ku wyjściu, słyszałam za sobą głos bruneta mówiącego coś w stylu bym została i bym nie była zła. Jak mogę nie być zła skoro wychodzi na to, że nie wiem nic o przeszłości swojego chłopaka ? Nie wiem co jeszcze robił oprócz tego, że... brał. Nie wiem wielu rzeczy. Weszłam do swojego pokoju, od razu kierując się w stronę łóżka. Dosłownie rzuciłam się na nie. Zaczęłam spoglądać w sufit, aż ktoś nie wszedł do pomieszczenia. To był Dean. Za pewne chce mi wszystko wyjaśnić. Usiadł na skraju łóżka, chowając twarz w dłonie. Znowu jest czymś zmartwiony ?

-Co jest ? - zapytałam podnosząc się do pozycji siedzącej
-Mam go dość.
-Luke'a ? Przecież on jest w porządku, tylko ty nie jesteś dla niego !
-O co ci chodzi Vanessa ? - zapytał spoglądając na mnie
-To o co tobie chodzi ?
-Chodzi o to, że ten dupek może zniszczyć to co zaszło między nami ! Moja przeszłość też... ale on to jeszcze pogarsza, nie rozumiesz ?!
-Nie rozumiem ! Nie rozumiem, bo nie znam do jasnej cholery twojej przeszłości ! Myślałam, że wiemy o sobie wszystko, ale najwyraźniej tak nie jest... Myślałam, że...
-Nie kończ... Kiedy ochłoniesz daj mi znać, wtedy pogadamy - odparł

Po kilku sekundach zostałam sama w pokoju. Czemu on nazywa Luke'a dupkiem ? Co on mu takiego zrobił ? Musze znać odpowiedź, nie ochłonę dopóki nie dowiem się o co chodzi. A jeżeli nie ochłonę to nie pójdę do Dean'a i nie się nie dowiem... Może powinnam pójść do Luke'a ? Mieszka 2 pokoje od mojego.
Wyszłam z pomieszczenia, po czym skierowałam się w lewą stronę, by dotrzeć do drzwi od jego pokoju . Wzięłam głęboki oddech, po czym zapukałam w drewnianą powłokę. Słysząc 'Proszę' weszłam, po czym rozejrzałam się za chłopakiem. Siedział na łóżku. Usiadłam obok niego.

-Luke muszę z tobą pogadać, masz czas ? - uśmiechnęłam się lekko
-Jasne - odwzajemnił gest
-Chodzi o Dean'a... Mógłbyś mi opowiedzieć, czemu jest teraz tak do ciebie nastawiony ? Mówił mi coś o swojej przeszłości, która była podobno  powiązana z tobą...
-Vanessa, niech on ci powie. Nie jestem twoim chłopakiem, by ci o tym mówić. Od niego powinnaś się tego dowiedzieć - odparł
-Gadasz jak Kieran... Proszę powiedz mi. To dla mnie ważne. Z Dean'em nie mogę o tym na spokojnie porozmawiać...
-Okay - westchnął - Zacznę od gangu. Byliśmy w nim ; ja, Dean i jeszcze taki jeden Dan. Mieliśmy wyznaczone dni... w sensie, że w poniedziałek idziemy na prochy, wtorek na papierosa, środę na imprezy, a w czwartki, piątki i w weekendy na... wiesz co...  Go-Go...
-Mó-mówisz prawdę ? - zająkałam się
-Po co miałbym kłamać ?
-Ehh. Nie wiem, dobra nie ważne. Możemy do kończyć ta rozmowę kiedy indziej ? Głowa mnie strasznie boli - uśmiechnęłam się sztucznie -Pójdę się położyć
-Okay... - odwzajemnił gest -Weź jakieś proszki
-Co?!
-No... na ból głowy - zaśmiał się
-A.. tak, tak, jasne. Dzięki.

Czy to co mówił Luke było prawdą ? Czy Dean naprawdę był taki ? Jego przeszłość coraz bardziej zaczyna mnie przerażać... Powinna ?

                                                           ***

*Dean's Pow*

Dopiero co pogodziłem się z Vanessą, a tu już nowa kłótnia. I to o jakieś pierdoły... Czemu ma do mnie pretensje ? Powinna mieć ją do drania, Luke'a... Czemu ja się oszukuje ? On jest przystojny, miły to znaczy jak dla kogo, dziewczyny dosłownie na niego lecą. To jasne, że nie osądza go o nic złego. Ech...Moja przeszłość nie jest dość przyjemna. Prawdę mówiąc... przykra... Chcę powiedzieć dosłownie o wszystkim Vanessie, ale jak mamy toczyć walkę, 'kto przekrzyczy kogo', to ja dziękuję bardzo. Wolę się w to nie mieszać. Nie chcę pogorszyć sytuacji. Z zamyśleń wyrwał mnie głos... Luke'a. Usiadł na skraju mojego łóżka i zaczął się we mnie wpatrywać. Nie ma kurwa innych widoków ?



-Czego chcesz ? - syknąłem
-Najpierw się uspokój, okay ? Mam sprawę.
-Jaką ty chcesz mieć do mnie sprawę ?
-Pamiętasz Tom'a ? Chce cię dziś zobaczyć - odparł
-Tego chuja ?! Ja z tym skończyłem, wiesz ? Mam inne życie i nie chcę go znów schrzanić ! I tak jest już zjebane ! - krzyknąłem

Gotowała się we mnie złość, której nawet nie mogę opisać. Tom to mój i Luke'a były szef. Przynajmniej dla mnie były. Jest starszy ode mnie o 3 lata, a myśli, że wolno mu dosłownie wszystko. Myśli, że jest najlepszy, a tak nie jest. Kazał nam kraść prochy, chodzić do przeróżnych klubów, podrywać dziewczyny, potem je wykorzystywać i zostawiać. To zwykły skurwiel.

-Nie wiem dlaczego z tym skończyłeś, ale wiedz, że to może być na prawdę ostatnia akcja w twoim życiu - odparł spokojnie
-Akcja ? Powiedz o co chodzi. O jaką zasraną akcję ? - nadal byłem wkurzony
-Mamy przyprowadzić mu jakąś dziewczynę. Pamiętasz ? Stare dobre czasy - uśmiechnął się
-Zrobię to ostatni raz. Skończyłem z tym i chcę o tym zapomnieć. Nie wiem czy wiesz, ale się zmieniłem - spojrzałem na niego - Przynajmniej mam dla kogo.

*Vanessa's Pow*

Siedziałam na łóżku ze słuchawkami w uszach słuchając 'So Cold' Ben'a Cocks'a... Moje łzy co jakiś czas spływały powoli po rozgrzanych policzkach. Ta piosenka zawsze wywołuje u mnie smutek i płacz. Zawsze. Przypominam sobie wszystkie trudne chwile, wszystkie gorsze dni i kłótnie. Dosłownie wszystko. Moje serce bije wolniej, a ja mam ochotę zasnąć i nigdy się nie obudzić. Może dziwnie mówię, ale to prawda. Kiedyś kiedy byłam w bardzo złym humorze, wszystko mnie denerwowało, byłam smutna, płakałam... chciałam się zabić. Chciałam umrzeć. Ale wiedziałam, że mam tutaj na tym świecie dla kogo żyć... Gdyby nie było przy mnie moich przyjaciół, Emily... Może by mnie już tutaj nie było. Nie siedziałabym na tym łóżku i wspominała. Ech... Po chwili ujrzałam w drzwiach dwie roześmiane dziewczyny. Uśmiechnęłam się lekko, po czym wyjęłam słuchawki z uszu. Zaczęłam się nimi bawić, nerwowo wydychając powietrze z ust. Nie wiem czym się denerwowałam. Tym, że zobaczą mnie w takim stanie ? Ich uśmiech zrzedł, gdy mnie zobaczyli. Rozmazany makijaż, łzy na polikach... Nie dziwię się.

-Ej, Ness. Co jest ? - usiadła przy mnie Cattie - Kochana nie płacz.

Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Phoebe również usiadła koło mnie. Tego mi było trzeba. Przyjaciół, którzy się o ciebie martwią...

-Proszę, nie płacz... - poprosiła Cattie
-Chodzi o Dean'a ? - zapytała Phoebe

Wydusiłam ledwo co 'Tak'. Jestem zdenerwowana, że nic nie chce mi powiedzieć, nie chcę mi wyjaśnić... Czemu ? Nie jestem dla niego zbyt bliska, by mógł o tym mówić ? Coś jest nie tak i on coś przede mną ukrywa.

-Tak, przez niego - odparłam lekko się uspokajając
-Co on ci znowu zrobił ? - zapytała Phoebe - Powiedz, a do niego pójdę i ... - zacisnęła pięści, na co się zaśmiałam
-Nie Phoebe - zachichotałam - Nie zrobił mi nic związanego z pobiciem - uśmiechnęłam się - Po prostu on mi o niczym nie chce powiedzieć
-Czyli o czym ?
-No o niczym. O jego przeszłości, o jakimś gangu, w którym był członkiem. Czemu ? - zapytałam
-Był w jakimś gangu ? - zapytała Cattie
-Tak, ale nie chce mi powiedzieć w jakim i co robił... - westchnęłam
-Porozmawiaj z nim jutro na spokojnie, a na pewno ci powie - uśmiechnęła się - Musi ci powiedzieć. Kocha cię, a związek polega na szczerości.

Popatrzyłam na nią. Ma rację. Związek polega na szczerości... Kocham go, ale ... czy on kocha mnie ?


______________________________________________

Przepraszam, że dodaję tak późno :c Ale nauka etc.... :c Nie wiem co napisać.... Więc.... Much love x

wtorek, 24 września 2013

Chapter fourteen

Obudziłam się wtulona w czerwoną bluzę Dean'a. Było mi w niej tak ciepło i przyjemnie, że nawet nie pofatygowałam się wczoraj, by ją z siebie zdjąć. A może to nie kwestia przyjemności, tylko tęsknienia za tym zapachem, za tym ciałem...za Dean'em ? Wstałam po czym leniwie przetarłam zaspane oczy. Pościeliłam łóżko i podeszłam do szafy, by po chwili wyjąć z niej jeansowe rurki i fioletową obcisłą bluzkę. W łazience wykonałam delikatny makijaż i rozczesałam potargane włosy. Wykonałam wszystkie poranne czynności i przebrana w ciuchy, które wybrałam zeszłam na dół, by usiąść przy stole w kuchni. Byłam w niej sama, więc nie mogłam liczyć, na jakie kolwiek śniadanie zrobione przez kogoś. Otworzyłam lodówkę, by przejechać wzrokiem po wszystkich produktach się w niej znajdujących. Po namyśleniu się, ostatecznie wybrałam jogurt z kawałkami truskawek. Wzięłam łyżkę która chwilę później znalazła się w jogurcie. Usiadłam znów przy stole, by móc zacząć się zajadać.

-H-hej - usłyszałam za sobą głos

Odwróciłam się, po czym ujrzałam Dean'a. Był w krótkich spodenkach firmy Lemon Chlothing, a jego tors nie ukrywał jaki kolwiek materiał. Grzywka bezwładnie opadała na jego czoło. Wyglądał jednym słowem słodko. Posłałam mu lekki uśmiech i wymamrotałam 'cześć', po czym z powrotem  utkwiłam swój wzrok w jogurt, który zaczęłam mieszać łyżką.

-Dobrze ci się spało ? - zapytał blondyn siadając koło mnie
-Tak, dziękuję. A tobie ?
-W porządku - odparł - Przepraszam ...
-Nie... to ja przepraszam. Nie powinnam na ciebie naskakiwać, za to, że opowiedziałeś mi o swojej dość nie przyjemnej przeszłości - popatrzyłam się w jego stronę
-Jeszcze raz chcę ci powiedzieć, że do tego nie wrócę.
-Obiecujesz ?
-Obiecuję - ukazał swoje dwa dołeczki

Przybliżyłam swoje usta, do jego, by po chwili delikatnie musnąć jego wargi. Przez moje ciało przeszły ciarki, a w brzuchu zaczęło latać tysiące motylów. Tęskniłam za jego dotykiem, za jego ustami. Minął zaledwie jeden dzień od naszej sprzeczki, ale i tak się za nim mocno stęskniłam. Przez ten jeden dzień jego usta nie napierały na moje, jego dłonie nie były owinięte wokół mojej talii, a jego oczy nie były zapatrzone w moje. Wtem do kuchni przyszedł zdezorientowany Kieran. Fakt. Byliśmy pokłóceni, a teraz się całujemy... Zresztą...

-Idziemy nad jezioro - uśmiechnął się - Idziecie ?
-Umm... jasne. Tylko przebiorę się w kostium i możemy iść - odwzajemniłam gest
-Okay, czekamy na podwórku - odparł

Brunet wyszedł, zostawiając znów nas samych w pomieszczeniu. Oznajmiłam Dean'owi, że idę się przebrać, ale ten sobie z tego nic nie zrobił i poszedł na górę za mną. Przynajmniej poszedł do swojego pokoju. Z szafy wyjęłam niebieski kostium kąpielowy, a sekundy później byłam już niego przebrana i gotowa do wyjścia. Szybko zabrałam swój czerwony ręcznik i wyszłam z pomieszczenia, napotykając Dean'a w swoich czarnych kąpielówkach. Wyglądał nieziemsko...w dodatku miał odkryty tors... no i jeszcze te mięśnie... Nie zorientowałam się, że wpatruje się w jego ciało. Zarumieniona zeszłam po schodach na dół, słysząc tylko chichot chłopaka za sobą. Wszyscy czekali na podwórku, tak jak oznajmił wcześniej Kieran. Kiwając głową, że możemy iść, ruszyliśmy w drogę. Nie obyło się bez rozmowy z Cattie i Phoebe, o mnie i o Dean'ie. 'Pogodziliście się już ?', 'wiedziałam, że wszystko się ułoży' ... Taaaaaaak. Około 5 minut później rozkładaliśmy swoje ręczniki, nad pięknym, dużym jeziorem. Było cudownie, w dodatku świeciło słońce. W przeciągu 10 minut mogłabym się opalić na 'czekoladkę'. Położyłam się na swoim ręczniku, po czym zaczęłam obserwować jak Kieran, Kit i Sean wbiegają do wody, by po chwili się w niej zanurzyć.

-Dean, ty nie wbiegasz z nimi ? - zaśmiałam się
-Nie, wolę być tutaj, przy tobie - uśmiechnął się, ukazując swoje dołeczki
-Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz - odparłam wpatrując się w piasek
-Spójrz na mnie. W moje oczy.

Podniosłam swoją głowę, by po chwili napotkać jego piękne brązowe tęczówki wpatrujące się w moje. On znaczy dla mnie zbyt wiele. Zbyt wiele bym mogła go stracić. Nie chcę, by była to miłość na kilka dni, tak samo jak z Mark'iem. Nie mówię, że będziemy ze sobą do końca życia... Ale nie chcę się z nim rozstawać. Kocham go i teraz wiem, że jest połową moje małego serca. Częścią mnie. Kiedy widzę te jego błyszczące oczy, moje nogi stają się z waty. Wtedy uświadamiam sobie, że jest mój, a ja jestem jego.

-Ej my też pójdziemy się chyba wykapać. Wracamy za jakieś 10 minut - powiedziała Cattie, puszczając jednocześnie oczko w moją stronę
-Okay - przytaknęłam

W mgnieniu oka dziewczyny znalazły się w wodzie pluskając ją we wszystkie strony. Wariatki. Położyłam się na brzuchu, by dać promieniom słońca opalić moje dosłownie białe plecy. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się chwilą. Nic mi nie było trzeba oprócz Dean'a obok, słońca i spokoju. Po chwili czułam dwie, duże dłonie w masujące krem do opalania w moją skórę.

                                                   ***

-Kochanie wstawaj - czułam jak ktoś lekko mną potrząsa
-Gdzie ja jestem ? - otworzyłam oczy
-Nad jeziorem Ness - zaśmiał się blondyn - Zasnęłaś i spałaś ... około 40 minut. Nie chcę byś się spaliła i by cię potem piekło.
-Spałam ? Serio ? No cóż, dobrze, że mnie obudziłeś - uśmiechnęłam się - Gdzie inni ?
-W jeziorze - odparł -Przyszli i znów poszli, kiedy spałaś.
-A ty się kąpałeś ? - zapytałam
-Nie. Cały czas leżałem przy tobie i głaskałem po głowie - ukazał swoje dołeczki

Zaśmiałam się, po czym wstając złapałam chłopaka za rękę. Zaczęłam zmierzać w stronę wody. Szliśmy, zanurzając swoje ciało coraz głębiej. Mi woda sięgała do pasa, a jemu do łydek. No cóż... Co jakiś czas czułam jak jakieś malutkie rybki ocierają się o moje stopy. Po kilku chwilach woda sięgała mi prawie do szyi, za to Dean'owi do połowy brzucha. Różnica wzrostu między mną, a nim jest ... spora. Kiedy doszliśmy do gromadki przyjaciół, każdy popatrzył się na siebie porozumiewawczo, by po chwili zacząć chlapać w naszą stronę zimną wodą. Wszyscy się śmialiśmy i dobrze bawiliśmy. Przez 30 minut nie wychodziłam z jeziora. Pływałam, pluskałam, nurkowałam... Po prostu świetnie spędzałam czas z przyjaciółmi.



                     ***

We thought we could make it,
We thought we could save it,
But we're far too late -
nuciłam, leżąc na łóżku z zamkniętymi oczami

I'll walk the streets, I'll be screaming out your name,
But I'm running in circles, as the world slips away - otworzyłam szybko oczy, jednocześnie wstając do pozycji siedzącej

Słyszałam głos Dean'a. Na pewno jego, tylko jeszcze nie wiedziałam skąd. Rozejrzałam się po pokoju, nie widząc żywej duszy. A może to moja podświadomość nuciła tekst piosenki ? Może Dean jest teraz w swoim pokoju ? Moje plecy po chwili znów dotknęły miękkiej kołdry. Zamknęłam powieki, po czym zaczęłam znów nucić piosenkę.

And I hate to stay, but I think I might,
As this night stars to end, I won't go out without a fight,
That's right 

Ze mną jest coś chyba nie tak. Znów słyszę śpiew jakiegoś mężczyzny... Ale jak, skoro nikogo tu nie ma ? Otworzyłam ponownie oczy. Postanowiłam dokładniej rozejrzeć się po pokoju. Może on jest w łazience ? Spuściłam stopy na 'podłogę'.. Jeżeli tak to można nazwać. Zdecydowanie to nie podłoga. Przecież ona nie jest miękka. Mój wzrok zjechał na dół, by po chwili ujrzeć blondyna z wymalowanym uśmiechem na twarzy. Na samą myśl, że on był tutaj przez cały czas i słyszał jak brzydko śpiewam, śmiać mi się chcę. Szybko zabrałam swoje nogi, po czym znów położyłam je na łóżku. Dean wstał do pozycji siedzącej, po czym zaczął wpatrywać się w moje oczy. Chyba się zarumieniłam, czując jak moje poliki rozpiera gorąc. Chłopak wyciągnął swoje obie ręce w moją stronę, dając znak bym się mu nie sprzeciwiała. Zrobiłam jak chciał. Po chwili siedziałam mu na nogach, a jego dłonie spokojnie spoczywały na mojej talii. Oparłam swoje czoło, o jego, po czym delikatnie cmoknęłam go w usta. Widziałam grymas na jego twarzy, wiedziałam, że zwykły całus mu nie wystarczy. Zawsze musi całować się po 'francusku' ? Moje dłonie znalazły się na jego karku, przyciągając jego wargi, do moich. W sumie to mi też tego brakowało. Nasze języki poruszały się w jednym, wolnym tempie. 

-Pięknie - powiedział w trakcie całowania - Śpiewasz - oderwał swoje usta od moich
-Nie prawda, brzydko 
-Nie kłóć się ze mną, okay - zaśmiał się
-Ughh. A poza tym, to kiedy ty tutaj wszedłeś ? - zapytałam
-A to już pozo stawie sobie - uśmiechnął się

W tym momencie do pokoju weszła Phoebe. Zaczęła się na nas patrzeć. Nic dziwnego, właśnie siedzę na Dean'ie okrakiem. Musi to wyglądać, albo zabawnie, albo ... dziwnie. Uśmiechnęła się pod nosem. Wtem do pomieszczenia wszedł, a właściwie to wbiegł Kieran. Miał uśmiech od ucha, do ucha.

-Słuchajcie ! Dzwonił Luke i przyjedzie jutro rano, na jakieś 3 dni !
-Luke ?! - zapytał Dean
-Tak, nie cieszysz się ?
-Bardzo - uśmiechnął się sztucznie
-Ja też nie przepadam za Luke'iem - odparła Phoebe
-Ej, no co jest z wami ? Przecież Luke jest spoko. Może przynajmniej Vanessa go polubi - uśmiechnął się
-Na pewno - popatrzyłam na Dean'a z uśmiechem, który po chwili znikł, gdyż Dean patrzył na mnie surowym wzrokiem

Po pewnym czasie Kieran i Phoebe opuścili pokój. Zostałam tylko ja i Dean. Usiedliśmy na skraju łóżka.

-On tu nie powinien przyjeżdżać. Może wszystko zepsuć. Zepsuć wszystko między nami ! - schował głowę w dłonie
-Jak to ? O co ci chodzi Dean ?
-Przeszłość - popatrzył na mnie ze łzami w oczach






_________________________________________________


Hej :) Dodaję 14. Jakiś taki nijaki mi wyszedł ;c Następny będzie lepszy ! Obiecuję ! Od razu mówię, że nie wiem kiedy go dodam, gdyż nie mam go w ogóle zaczętego ... ;c Ale postaram się go napisać i w niedziele/poniedziałek/wtorek się pojawi. Nie bądźcie źli... W gimbazie dużo zadają, pani od historii pyta nakażdej lekcji... Tragedia ... ;/// + Dostałam 2 nominacje do Liebster Award. Moje odpowiedzi i nominowane blogi znajdziecie w zakładce obok :) Much love xx




piątek, 20 września 2013

Chapter thirteen

-Która godzina ?! - wrzasnęłam z niedowierzaniem
-11:49 - odparła Emily
-Kurwa, za około 10 minut przyjadą po mnie, a ja dopiero zaczynam się ubierać ?! Boże, boże, boże.

Wzięłam przygotowane wczoraj ubranie, które jakimś cudem znalazło się na podłodze, po czym zaczęłam się przebierać. Ubrana pobiegłam do łazienki. Rozczesałam włosy i rozłożyłam je na obu ramionach. Nie miałam czasu na malowanie... Wzięłam walizkę i szybko wyszłam z pokoju. Walizka dosłownie zjechała po schodach na dół... Zeszłam zaraz za nią i wyszłam przed dom, gdzie właśnie podjechał bordowy duży samochód. Wysiedli z niego chłopaki, a także Phoebe i Cattie. Podbiegłam do nim i każdego mocno wyściskałam. Powiem szczerze, tęskniłam za nimi, bo dawno ich nie widziałam. Kieran zapakował moją walizkę, a chwile później spytał się czy może skorzystać z toalety... Zgodziłam się, bo jak mogłam mu odmówić. Zsikał by się biedak. Haha. Uściskałam mocno Emily, bo co jak co nie będę jej widzieć... Zaraz, zaraz. Nawet nie wiem za ile dni wracamy.

-Dean ?
-Tak skarbie - złapał mnie w talii
-Na ile dni tam jedziemy ? - zapytałam
-Ummm... Chyba na 9 - uśmiechnął się
-9 dni z tobą - przytuliłam go
-9 dni z najpiękniejszą dziewczyną na świecie
-9 dni z najprzystojniejszym blondynem na całej kuli ziemskiej
-9 dni z ... - przerwano mu
-Gołąbeczki jedziemy już - zaśmiał się Sean

Wyrwałam się z objęć i ruszyłam w stronę auta. Dean mnie dogonił, po czym objął ramieniem.

-Z najseksowniejszą kobietą pod słońcem ... przepraszam, z dziewczyną - pocałował mnie w policzek
-A co za różnica ?
-Bo... kobietą zostaniesz niedługo - uśmiechnął się

Zarumieniona wsiadłam do samochodu. Pomachałam i powysyłałam mnóstwo buziaków w stronę Emily, po czym auto ruszyło. Emily zniknęła z mojego pola widzenia. Przytuliłam się do Dean'a i zamknęłam oczy.

                                                      *****

-Dojechaliśmy skarbie - pocałował mnie w policzek
-Już ? Czemu tak szybko ? - zapytałam
-Spałaś - zaśmiał się

Wszyscy wysiedliśmy z auta. Ku moim oczom pojawił się duży drewniany domek z werandą i wielkim ogrodem. Był piękny. Od razu wiedziałam, że to początek najlepszych wakacji na jakich byłam. Wzięłam swoją walizkę, po czym z dziewczynami od razu czym prędzej poszłyśmy wybrać pokój dla siebie. W końcu one były tu też pierwszy raz. Z trudem weszłyśmy po schodach z walizkami, po czym biegałyśmy od pokoju, do pokoju, by wybrać ten jeden... idealny dla nas.

-Dziewczyny ! Chodźcie tutaj ! - krzyczała Phoebe
-Tak ? - powiedziałyśmy w tym samym czasie
-Może weźmy ten ? Jest duży i piękny - uśmiechnęła się
-Też mi się podoba - odparła Cattie
-No to bierzemy - uśmiechnęłam się
-Chodźmy powiedzmy chłopakom - zaproponowała Cattie

Zeszłyśmy na dół. Chłopaki jeszcze rozpakowywali swoje bagaże. Wybiegłyśmy przed dom, po czym krzyknęłyśmy razem, że zajęłyśmy pokój na samym końcu korytarza. Wszyscy byli zadowoleni... Chociaż widać było, że Dean sztucznie się uśmiechnął.

-Ej, coś ci jest ? - zapytałam podchodząc do blondyna
-Po prostu myślałem, że będziesz ze mną w pokoju - uśmiechnął się
-Przecież jesteśmy w jednym mieszkaniu, Dean. Nie ucieknę ci nigdzie - zachichotałam
-Mam nadzieję - pocałował mnie w policzek - Chodźmy się lepiej rozpakować.
-Okay - uśmiechnęłam się

Poszliśmy do swoich pokoi. Dziewczyny leżały na swoich łóżkach. Wyglądały  na zmęczone. Zresztą ja też byłam trochę śpiąca. Otworzyłam walizkę, po czym zaczęłam wyjmować i zarazem nosić ubrania do szafy. Po 15 minutach skończyłam. Spojrzałam na Phoebe i Cattie. One... spały. Nagle mój IPhon'e zawibrował, co oznaczało nową wiadomość. Przesunęłam palcem po ekranie.



Nie miałam nic innego do roboty, dlatego zdecydowałam, że pofatyguję się te kilka metrów do pokoju Dean'a. Zapukałam w drewnianą powłokę, lecz nie usłyszałam żadnego głosu, mówiącego na przykład 'Proszę'. Weszłam i zamknęłam za sobą drzwi. Nagle ktoś złapał mnie w talii i zaczął kręcić. Kiedy stanęłam na nogach, szybko odwróciłam się, by po chwili zobaczyć znajomą mi twarz blondyna.

-Co ty robisz ? - zaśmiałam się
-Nie wiem - uśmiechnął się - Tęskniłem.
-Przecież nie widzieliśmy się zaledwie 20 minut, a może i mniej.
-Wiem, ale i tak tęskniłem. Tęskniłem za twoim dotykiem - dotknął mojego policzka - Za twoim ciałem - objął mnie w talii - I za twoimi ustami - musnął moje usta delikatnie swoimi - Po prostu tęskniłem.

Blondyn zaczął prowadzić nas w stronę łóżka. Kiedy do niego podeszliśmy delikatnie położył mnie na nim, a chwile później zawisł nade mną, wpatrując się głęboko w moje oczy.

-Vanessa j-ja ... muszę ci coś powiedzieć... - odparł, opadając ciałem koło mnie - Brałem.
-Co brałeś ?
-Prochy... - przełknął ślinę
-Kiedy ? - zapytałam, nie wierząc w to co właśnie usłyszałam
-Jakiś rok temu. Nie martw się już nie biorę.
-Ale brałeś - zacisnęłam zęby
-Tak, ale Vanessa... ja byłem innym człowiekiem.
-Nie obchodzi mnie kim byłeś... chodzi mi o to, że brałeś. Brałeś prochy - usiadłam
-Ale już nie biorę ile razy mam ci to mówić.
-Ale brałeś ! - dotknął dłonią moje plecy - Idę do siebie. Jestem zmęczona - wstałam, kierując się do drzwi
-Vanessa... - odparł - Nie idź - powiedział cichszym tonem

Odwróciłam się w jego stronę, po czym wyszłam z pomieszczenia, by po chwili znaleźć się w swoim pokoju. Dziewczyny rozmawiały o czymś siedząc na podłodze. Przeszłam obok nich, po czym rzuciłam się twarzą na łóżko.

-Vanessa, co jest ? - zapytała Cattie
-Nic - wymamrotałam - Jestem zmęczona.
-Idziemy do ogrodu. Przyjdź do nas
-Uhm


*Dean's Pow*

-Ale brałeś ! - delikatnie dotknąłem jej pleców - Idę do siebie. Jestem zmęczona - wstała i zaczęła kierować się w stronę drzwi
-Vanessa... - mruknąłem - Nie idź - powiedziałem cichszym tonem

Szlag. Może nie powinienem mówić jej teraz o tym. Może za wcześnie. Kurwa. Nie chcę jej stracić przez głupstwo. Brałem. Tak. Ale to przeszłość. Powiedziałem jej to, bo powinna wiedzieć, co robiłem i że już z tym skończyłem. Poznałem ją i nie zrobię nic, co mogło by zaszkodzić naszemu związkowi. Wstałem z łóżka, po czym wyszedłem z pokoju. Zbiegłem po schodach, zmierzając ku ogrodowi. Na hamaku bujał się Kit z Phoebe, jednocześnie wymieniając się śliną. Co bym zrobił, żeby być na jego miejscu razem z Vanessą. Ech... Kieran, Sean i Cattie siedzieli na dużej drewnianej huśtawce. Przysiadłem się do nich.

-Co jest Dean ? - zapytał Kieran
-A jak myślisz ? - popatrzyłem na niego
-Vanessa ?
-A kto inny...
-Pokłóciliście się ? - zapytał Sean
-Powiedziałem jej, że brałem - oparłem głowę o dłonie
-I ? - zapytał Kieran
-I nie wiem. Jest zła, że to robiłem... Kurwa, nie chcę jej stracić.
-Nie stracisz - uśmiechnęła się Cattie - Za bardzo cię kocha - popatrzyłem na nią ze łzami w oczach - Zresztą ty też ją za bardzo kochasz. Nie dopuścisz do tego - uniosła kąciki ust


                                                   ******

-Niech ktoś zawoła Vanesse. Ognisko już rozpalone - powiedział Kit
-Ja po nią pójdę - powiedziała Cattie

Obserwowałem jak dziewczyna wchodzi do domu. Po 5 minutach wyszła z niego razem z moją ukochaną. Popatrzyliśmy sobie w oczy, ale ona szybko odwróciła wzrok. Obie usiadły koło Phoebe przy ognisku. Zaczęły rozmawiać, ale widziałem na twarzy Vanessy, że czymś się martwi. Czy to jest związane ze mną ? Może... Zauważając, że Kieran, Sean i Kit też siedzą przy ognisku, postanowiłem, iż dołączę się do nich. Usiadłem obok Kieran'a na przeciwko Vanessy, od razu rzucając swoje spojrzenie na nią. Siedziała ubrana w krótkie szorty i różowy obcisły top. Nie było jej za zimno ? Nie żeby coś, ale jest już ciemno, a godzina nie jest za wczesna. Wpatrywała się w płomienie ognia, kompletnie nie słuchając dziewczyn obok niej siedzących. Czasem powiedziała parę słów i tyle. Tak, to na pewno przeze mnie. To przeze mnie jest smutna. Jak ja chciałbym ją teraz przytulić i ogrzać swoim ciałem... Czemu ona nie rozumie, że moja przeszłość nigdy nie wróci... Nie wróci, kiedy ona jest przy mnie ? Pamiętam dzień kiedy pierwszy raz wziąłem biały proszek... Zakręciło mi się w głowie i to bardzo, ale po jakimś czasie przestało. Zapomniałem o wszystkim. Byłem wtedy w Night Clubie. Było tam pełno dziewczyn. Powiem szczerze... chciałem każdą z nich poderwać, a potem uprawiać z nimi seks na zapleczu... Nieraz się zdarzyło, że to robiłem. Byłem kimś innym. Nie interesowałem się, co stanie się z tymi dziewczynami potem, albo czy wrócę do domu w nocy, czy nad ranem. Wtedy miałem to wszystko w dupie. Byłem w pod pływem prochów i nikt nie mógł mnie powstrzymać. Co chciałem, to dostawałem. Ale zmieniłem się. Zmieniłem się, od pierwszego razu, gdy zobaczyłem Vanesse. Przy niej zapomniałem o przeszłości, ale gdy już sobie przypomniałem musiałem jej to powiedzieć, bo w końcu, bycie z kimś w związku polega między innymi na szczerości. Chciałbym jej to wszystko opowiedzieć, ale wiem, że nie zechce mnie słuchać i jeszcze bardziej się na mnie... jakby to powiedzieć, obrazi. Powinna wiedzieć, co robiłem zanim ją poznałem. Chcę być wobec niej szczery i dlatego muszę znaleźć odpowiedni moment, by z nią  porozmawiać.

-Vanessa nie jest ci zimno ? - zapytał Kieran
-Trochę.
-Przyniosę ci bluzę.
-Dziękuję - uśmiechnęła się

Gdybyśmy się nie pokłócili, jeżeli można to w ogóle kłótnią nazwać, nie potrzebowałaby bluzy. Ja bym ją przytulił i było by jej cieplutko... Chwilę później wrócił Kieran z czerwoną bluzą firmy Lemon Clothing. Zaraz, zaraz... On nie ma żadnej bluzy w tym kolorze... Czyli, że wziął moją. Podszedł do Vanessy, po czym okrył ją materiałem.

-Dziękuję jeszcze raz - uśmiechnęła się
-Nie ma sprawy. A, tylko że to jest bluza Dean'a. Nie mogłem znaleźć swojej w tym bałaganie - uśmiechnął się
-Okay - popatrzyła na mnie, ale szybko odwróciła wzrok

Kieran zaczął wracać na swoje miejsce, przy okazji puszczając mi oczko. Uśmiechnąłem się, po czym skierowałem wzrok znów na obiekt moich westchnień, na Vanesse. Założyła na siebie czerwony materiał, po czym wtuliła się w niego. Wyglądała pięknie w mojej bluzie. Zawsze wygląda pięknie.

                                            *********


-Dziękuję jeszcze raz - uśmiechnęłam się
-Nie ma sprawy. A, tylko ż to jest bluza Dean'a. Nie mogłem znaleźć swojej w tym bałaganie - uśmiechnął się
-Okay

Kieran okrył mnie czerwoną bluzą Dean'a, lecz po chwili wsunęłam ręce w jej rękawy, w ten sposób zakładając ją na siebie. Wtuliłam się w nią, po czym zaciągnęłam się pięknym zapachem perfum. Poczułam nagłą potrzebę przytulenia się do Dean'a... Ech... Nie potrzebnie obraziłam się na niego, za to, że opowiedział mi co robił w przeszłości. Ja... po prostu boję się, że i tak do tego wróci. Brał kiedyś, może zacząć i teraz. Zapewnił mnie, że już tego nie robi, ale skąd mam mieć pewność, że zatęskni za tym i weźmie trochę ? Obawiam się tego najbardziej. Że znów stanie się takim samym dupkiem jak kiedyś. Nie chcę tego... Cały czas czułam wzrok blondyna na sobie, co mi szczególnie nie przeszkadzało. Wiedziałam, że chcę być teraz przy mnie, zresztą ja też chcę być obok niego. Chcę się wtulić w jego tors... Nie chcę dłużej o tym myśleć. Jestem zmęczona...

-Ja już chyba pójdę. Jestem strasznie zmęczona - uśmiechnęłam się
-Skoro tak, to dobranoc - odparł Kit
-Dobranoc - powiedział Dean, na co tylko się do niego uśmiechnęłam



________________________________________________
Dodaję 13 i liczę na komentarze c:: Chcę zobaczyć ile was jest ! Wystarczy zwykłe 'next', a motywuje c: Mam nowego bloga z przyjaciółką. Więcej informacji na -------------------> http://maybeitstruelovex.blogspot.com/ Jest on z Harry'm c: Pamiętajcie, że kiedy będę kończyć już to opowiadanie zaczynam pisać nowe z Kieran'em c: Inna fabuła, Inna historia ... C: Much love xx

                                     Czytasz = Komentarz
                                                         ~A

poniedziałek, 16 września 2013

Chapter twelve

Ze snu wyrwało mnie pukanie do drzwi. Mruknęłam ciche 'Proszę' i zakryłam się kołdrą, by usiłować zasnąć. Po chwili materiał, którym byłam przykryta zniknął, a przed sobą ujrzałam blondyna. Stał uśmiechnięty, jakby miał z czego.

-Czemu mnie budzisz ?
-Bo... masz zakończenie roku niedługo ? - odparł
-O boże. Która godzina ? Mów !
-8:39.
-Mam zakończenie o 9. Mam trochę czasu. Nie strasz mnie, okay ? - zaśmiałam się
-Okay - wyszczerzył zęby

Wstałam, szybko pościeliłam łóżko i podreptałam do szafy, po ubranie. Dean cały czas się mi przyglądał, dlatego czułam się trochę nie komfortowo. Czy on musi mi się patrzeć na pupę ? Wyjęłam z szafy czarną obcisłą spódniczkę i białą koszulę na krótki rękaw. Pomaszerowałam do łazienki. Zaczełam zdejmować piżamę, ale przypomniało mi się, że nie zamknęłam drwi. Szybko przekręciłam kluczyk, by po chwili zrzucić z siebie ubranie. Założyłam spódniczkę a potem koszulę. Przebrana zabrałam się za makijaż. Nałożyłam podkład, puder i trochę różu, a rzęsy zaczęłam malować maskarą. Włosy rozczesałam i rozłożyłam na obu ramionach. Byłam gotowa. Wyszłam z łazienki, a pierwsze co zobaczyłam to Dean siedzący na łóżku i trzymający w dłoni... co ? Mój czarny koronkowy stanik.

-Dean ! - wyrwałam mu z rąk bieliznę - Czemu grzebiesz w mojej szafie !?
-Ładny - uśmiechnął się
-Zapytałam cię o coś. Odpowiedz.
-Ślicznie wyglądasz.
-Ugh ! Dobra... Idziesz ze mną ? - zapytałam
-Tak, ale nie przywitaliśmy się jeszcze - ułożył usta w dziubek

Pocałowałam go, po czym pociągnęłam za ręke. Stanik rzuciłam gdzieś w kąt. Wyszliśmy z sypialni, kierując się na dół. Przywitałam się z Emily, która przyglądała się nam. Fakt. Trzymaliśmy się za ręce, a ja jej nie powiedziałam, że jesteśmy razem. Ups. Powiem jej potem.


                                                            *****************


Emily nie było w domu, dlatego nie mogłam się pochwalić tym że zdałam. Tak, zdałam. Dziwne, co nie ? Sądzac po moich ocenach każdy mógłby pomyśleć, że zostanę drugi rok w tej klasie, ale na szczęście tak się nie stało. Poszłam wraz z Dean'em do mojego pokoju. To znaczy, chciałam iść sama, ale on nalegał, by pójść ze mną. Idę się tylko przebrać. Nie potrzebuję ochrony. Heloł. Ale przecież mu tak nie powiem... Weszliśmy do mojej spialni. Wzięłam do ręki jakieś krótkie dżinsowe spodenki i biały obcisły top z szafy, po czym poszłam do łazienki.

-Dean możesz z niej wyjść ? Chcę się przebrać - odparłam
-Nie możesz przy mnie ? Vanessa, czego się wstydzisz ? Przecież nie będziesz goła...
-Dean... proszę. Po prostu nie lubię się przebierać przy kimś.
-Ja nie jestem kimś. Jestem twoim chłopakiem - uśmiechnął się
-Wiem, ale na prawdę proszę cię żebyś wyszedł.
-Okay, ale będę liczył do 10, a wtedy do ciebie wejdę.
-Dobra, ja przebiorę się w 5 - uśmiechnęłam się

Blondyn wyszedł, a ja czym prędzej zaczęłam się rozbierać. Zdjęłam spódniczkę, by odrazu założyć spodenki.

-4...5 ... 6 ... - liczył blondyn

Zaczęłam rozpinać guziczki w koszuli, ale na moje nieszczęście nie mogłam jednego rozpiąć. Szlag !

-8 ... 9

Wtem do łazienki wszedł Dean z uśmiechem wymalowanym na twarzy.

-10, skarbie
-Dean... - zmarszczyłam brwi
-Pomóc ci ?
-Nie sama sobie po ... - przerwał mi
-Nie poradzisz sobie sama. Vanessa, nie wstydź się... proszę. Tylko rozepnę ci guziki - uśmiechnął się
-Dobra... - zgodziłam się

Blondyn podszedł do mnie bliżej, po czym powoli zaczął rozpinać guziczki mojej koszuli. Jeden guzik, drugi guzik, trzeci guzik, czwarty guzik, piąty guzik. Rozpiął wszystkie.

-Dziękuję - uśmiechnęłam sie lekko - Możesz wyjść ?
-Vanessa... - Jesteśmy razem.Czemu nie chcesz mnie do siebie dopuścić ? Nie chcesz bym ci pomagał, widział cię w samym... staniku ... boisz się mnie ? Myślisz, że coś ci zrobię ? - spuścił głowę  - Staram się być dla ciebie najlepszy... Nigdy nie byłem w długim w związku... A teraz, gdy jestem...mam nadzieję... jestem do niczego. Dlaczego jestem tak beznadziejny ?
-Dean, przestań się użalać. Po prostu jestem wstydliwa - zaśmiałam się - Widzę, że się starasz... Nie bój się. Nie stracisz mnie. Kocham cię - pogłaskałam jego policzek
-Też cię kocham - powiedział
-Ty się wzruszyłeś ? - uśmiechnęłam się z niedowierzaniem
-Nie skąd - uśmiechnął się
-Widzę, że masz szliste oczy. To takie słodkie - odparłam

Mocno go przytuliłam, z odwzajemnieniem. Nie lubię jak myśli w ten sposób. Przecież go kocham i wcale nie myślę, że się nie stara, że mu na mnie nie zależy... Po prostu jesteśmy kilka dni w związku. Jeszcze kilka i wszystko będzie okay. Zmianił się na lepsze, a ja nadal pamiętam kiedy był dla mnie dupkiem. Muszę zapomnieć, spędzić z nim więcej czasu. Dlatego cieszę się, że wyjeżdżamy jutro razem. Może nie powinnam Dean'owi dać do zrozumienia, że go odtrącam ? Jestem prawie dorosła i nie mogę być wstydliwa. A może wcale nie jestem wstydliwa, tylko boję się, że będąc w samej bieliźnie Dean może mi coś zrobić ? To bardziej prawdopodone, gdyż nigdy nie byłam wstydliwa... Czemu ja tak myślę. Dean mi nic nie zrobi i wierzę mu. Co z tego, że kiedyś miał wiele dziewczyn, które wykorzystywał. Było minęło, nie powinnam myśleć, że nadal taki jest, bo wiem że zmienił się dla mnie.  Postanowiłam zdjąć koszulę przy nim, by po chwili założyć top. Kiedy to zrobiłam, spojrzałam głęboko w oczy blondyna i się uśmiechnęłam.

-Nie było takie trudne, prawda ? - zapytał podnosząć kąciki ust
-Wcale - zaśmiałam się
-Vanessa... To jedziesz jutro ... z nami ?
-Tak - odparłam
-Jak się cieszę - pocałował mnie w policzek
-Dean mam prośbę. Mógłbyś pójść ze mną dziś do Rose ?
-Kto to Rose ? - zapytał
-To moja najlepsza przyjaciółka z dzieciństwa, z którą pokłociłam się, kiedy do mnie przyszedłeś... Pamiętasz ?
-Ach, tak. Nie pogodziłaś się z nią jeszcze ?
-Nie - odparłam
-To chodźmy - uśmiechnął się
-Okay

                                                        ***************************



-Cześć Rose - powiedziałam widząc dziewczynę stojącą w drzwiach - Ja ... -przerwała mi uściskiem
-Przepraszam Vanessa. Jestem głupia. Po co ja zaczęłam tą kłótnie. Stęskniłam się za tobą
-Też się stęskniłam. I to ja przepraszam...
-Nie to ja przepraszam - wtrącił się blondyn - Cześć, jestem Dean - uśmiechnął się - Vanessa mi wszystko opowiedziała, czemu się pokłóciłyście. Jeszcze raz przepraszam.
-Jestem Rose - uśmiechnęła się dziewczyna - Ale czemu przepraszasz ? - zapytała
-Bo pomyślałaś, że Vanessa cię okłamała w tym, że nie ma chłopaka. A wtedy ja wszedłem i zacząłem ja przytulać. To przeze mnie ta cała kłótnia.
-Nie ma sprawy - uśmiechnęła się - Wejdziecie ?
-Jasne - przytaknęłam

Usiedliśmy na dużej białej kanapie udekorowanej w czerwone poduszki. Szczerze to byłam tutaj pierwszy raz. Białe ściany, biała kuchnia z dodatkami czerwieni. Bardzo ładnie się urządziła, a raczej urządziły. Rose i jej mama - Chloe. Chyba lubią biały kolor...

-Czego chcecie się napić ? - zapytała Rose
-Masz sok pomarańczowy ? - uśmiechnęłam się
-Jasne, jak zawsze - zaśmiała się - A ty Dean ? Czego się napijesz ?
-Masz colę ?
-Pepsi.
-Okay, to poproszę.

Dziewczyna po paru sekundach wróciła ze szklankami z sokiem i pepsi. Podała mi i Dean'owi, a po chwili usiadła na przeciwko nas. Zaczęła się w nas wpatrywać.

-Vanessa... przepraszam, że spytam... Ale ...
-Dean to jest mój chłopak - uśmiechnęłam się
-A jednak ? - wyszczerzyła zęby
-Jak to 'a jednak' ?
-No bo w dniu, kiedy się pokłócilyśmy, wydawało mi się, że go nie nawidzisz. Ale się myliłam, skoro teraz jesteście zgraną parą.
-Wiesz... wtedy faktycznie tak było - upiłam łyk soku - Nie nawidziłam Dean'a, ale teraz go kocham - uśmiechnęłam się
-No to nie zostaje mi nic innego jak życzyć wam szczęścia - podniosła kąciki ust
-Dziękujemy - powiedzieliśmy w tym samym czasie
-Słodcy jesteście - odparła, na co się uśmiechneliśmy

Przez kolejne 30 minut rozmawialiśmy właściwie o babskich sprawach. Miałam wrażenie, że Dean się nudzi. Ale raczej to jest pewne. Co go interesowało jakie ciuchy kupiła Rose w zeszłym tygodniu, że była u kosmetyczki etc. W końcu jest chłopakiem. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy.

-Przepraszam cię - powiedziałam cąłując go w usta
-Za co ?
-No przez cały czas gadałyśmy o naszych sprawach. Przecież ciebie to nie obchodzi.
-Nie, skąd. Dowiedziałem się co lubię dziewczyny - uśmiechnął się - Nic się nie stało.
-To dobrze - zaśmiałam się

Nasze palce się splotły, a oczy zetknęły się. On ma takie piękne brązowe tęczówki... Można się w nich zatracić. Mogłabym się w nie wpatrywać dniami i nocami. Dają takie... ukojenie, spokój, bezpieczeństwo. A przynajmniej tak mi się zdaje. Odwróciłam wzrok. Szliśmy spokojnym krokiem, aż do mojego domu.

-Dean, pomożesz mi w pakowaniu się ? - zapytałam
-Jasne - uśmiechnął się
-To chodź - pociągnęłam go za rękę, otwierając drzwi wejściowe

Emily jeszcze nie było, ale zaraz powinna wrócić. Poszliśmy razem na górę, do mojej sypialni, po czym zamknęłam drzwi. Wyjęłam z pod łóżka dużą czarną walizkę, po czym położylam ją na środku pokoju. Otworzyłam ją i od razu poszłam do szafy, wyjmując masę ciuchów, które chwilę później położyłam na łóżku. W końcu muszę wybrać, nie będę ich wszystkich brać, bo i tak większości z nich nie założę. Usiadłam na łóżku, obok Dean'a  zaczęłam przeglądanie ubrań.

-Dean, jak chcesz to też powybieraj - uśmiechnęłam się
-Okay - odparł - Pamiętam tą sukienkę.
-Jaką ? - podniosłam głowę - Tą ? A skąd ty ją pamiętasz ?
-Widziałem cię w niej w sklepie - uśmiechnął się delikatnie - Pięknie w niej wyglądałaś.
-Dziękuję - zarumieniłam się
-Kocham to w tobie - odparł
-Co ?
-Kiedy sprawiam ci komplement, rumienisz się. Wyglądasz tak uroczo - spojrzał mi głęboko w oczy
-Ummm... Wziąć ją ? - spytałam, na co ten się zaśmiał - Z czego się śmiejesz ? - spoważniałam
-Zawstydziłaś się - wyszczerzył zęby
-Dobra, Dean...skończ - zaśmiałam się - Wziąć ją, czy nie ?
-Tak - uśmiechnął się

Sukienkę położyłam na bok, by potem ją spakować. Znów wzięłam się za przeglądanie ciuchów. Po 10 minutach skończyłam. Wybrałam... nie powiem, sporo rzeczy. Włożyłam je do walizki, a po chwili schowałam do niej również kosmetyki i perfumy.

-Nie bierzesz bielizny ? - zapytał Dean
-Biorę. Czemu miałabym nie brać ?
-Bo nie widziałem, żebyś ją pakowała.
-Zajmę się tym później - uśmiechnęłam się
-Nie możesz teraz ? - uśmiechnął się cwaniacko
-Ech... mogę.

Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej stertę bielizny.Położyłam obok chłopaka na łóżku, a ten odrazu zaczął rozrzucać ją na różne strony łóżka, jak by czegoś szukał.

-Weź to - powiedział, pokazując mi koronkowy różowy stanik - Będziesz w nim słodko wyglądać.
-Słodko ? Przecież będę go miała pod bluzką. Nie będę łazić po domu w samym staniku, Dean - zaśmiałam się - Ale wezmę go, skoro chcesz - uśmiechnęłam się
-Ej czy to ... stringi ? - zaśmiał się
-Co ? Nie... To znaczy... Tak, ale nie moje.
-To kogo w takim razie ?
-Emily. Kiedyś je wzięłam i jakoś tak... Nie oddałam jej... Nie patrz tak na mnie ! - zaśmiałam się
-Okay, okay. Masz ładną... bieliznę... - popatrzył się prosto w moje oczy
-Dziekuję - zarumieniłam się
-Znowu to robisz - zaśmiał się
-Robię co ? - zapytałam
-Rumienisz się !
-Musisz zwracać na to uwagę ? - zapytałam
-Nie muszę, ale to się rzuca w oczy w tej twojej pięknej twarzyczce
-Nie sprawiaj mi komplementów ! - zaśmiałam się
-Nie mogę się oprzeć - podniósł kąciki ust

Wrzuciłam wybraną bieliznę do walizki, po czym ją zamknęłam. Przestawiłam ją pod ścianę, by nikomu nie przeszkadzała. Odwróciłam się i ujrzałam Dean'a, który od razu objął mnie w talii i przyciągnął mocno do siebie, patrząc się w oczy. Zaczął wpatrywać się w moje oczy, a ja w jego. Zaczęliśmy chodzić powoli po pokoju. Cały czas byłam w jego uścisku. Po chwili chłopak zaczął nucić jakąś piosenkę. Przełożył moje ręce na jego kark. Oparłam swoje czoło, o jego ramię. Zaczeliśmy poruszać się w rytm nuconej piosenki.

- "You are the light in the dark
You are the beat of my heart
You are the air that I breathe
You know you make me complete
You're my missing puzle piece" - nucił do mojego ucha

Nagle Dean się zachwiał i poleciał do tyłu... razem ze mną. Wylądowaliśmy oboje na podłodze. Mi nic się nie stało, bo wylądowałam na nim, ale on... na twardej podłodze.

-Nic ci nie jest ? - zapytałam
-Nie skąd - uśmiechnął się
-To dobrze - pocałowałam go delikatnie w usta
-Lubię jak górujesz - uśmiechnął się cwaniacko
-Dean ! Głupku ! - zaśmiałam się
-Ale wolę jak jesteś pode mną - przekręcił nas tak, że teraz ja byłam na podłodze

Wpatrywałam się w oczy Dean'a, a on w moje. Otworzyłam delikatnie usta, by coś powiedzieć, ale postanowiłam, że lepiej będzie jak będę leżeć cicho. Głowa blondyna powoli zniżała się. Nasze usta dzieliły zaledwie milimetry, a po chwili byliśmy zlączeni w delikatnym pocałunku. Wtem do pokoju wparowała Emily. Nie mogła zapukać ? Huh ?

-Cześć Vanessa, słuchaj ja... - zamilkła - Już wychodzę

Wyszła zamykając drzwi, a ja wraz z blondynem zaczeliśmy się śmiać.

-To może ja już pójdę. Też muszę się zapakować - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
-Okay - również się uśmiechnęłam

Chłopak wstał, podając mi rękę. Po chwili oboje byliśmy już na nogach. Jeszcze raz pocałował mnie w policzek, pożegnaliśmy się i wyszedł. Właśnie całowałam się z Dean'em na podłodze... Taaaaak... Wyszłam z pokoju, by po chwili znaleźć się w sypialni Emily.

-Cześć - uśmiechnęłam się - Co... - przerwała mi
-Przepraszam, że wam przeszkodziłam - wyszczerzyła zęby
-Nic się nie stało. Coś chciałaś ?
-Tak... Nie jadę jutro z wami. Muszę pracować...
-Czyli, że mam jechać sama ?
-Na to wygląda - uśmiechnęła się - Poradzisz sobie.
-Mam 18 lat, no pewnie, że sobie poradzę... Mam Dean'a - przygryzłam wargę
-Oooou. Dean'a ? - poruszyła śmiesznie brwiami
-Tak, jesteśmy razem.
-No to szczęścia - uśmiechnęła się
-Dziękuję. A właśnie... wiesz, o której wyjazd ?
-Ummm... Czekaj. Sean mi mówił.... O, o 12 - odparła
-Okay, dzięki. To ja idę - uśmiechnęłam się

Wróciłam do swojej sypialni, po czym z piżamą w ręku poszłam do łazienki, by wziąć prysznic.


_____________________________________________________________________________
Na początku chcę wam oznajmić, że nie wiem kiedy pojawi się rozdział 13. Co prawda jest on już napisany, ale wtedy bym musiała napisać na odwal rozdział 14. Na większości blogów rozdziały pojawiają się nawet co 2 tygodnie. Więc nie obrazicie się, jak następny rozdział nie będzie w czwartek tylko w niedzielę/poniedziałek ? + Chciałam wam podziękować, że komentujecie, bierzecie udział w ankietach i że jesteście ze mną. Ponad 6800 wyświetleń ! Nie spodziewałam się tego :)) Much love xx

                                                        Czytasz = Komentarz
                                                  ~A

środa, 11 września 2013

Chapter eleven

-Vanessa wstawaj ! Spóźnisz się do szkoły ! - budziła mnie Emily
-Nie idę dziś do szkoły - zakryłam twarz kołdrą
-Czemu to ? Coś się stało ? - zapytała
-Tak. Stało się. Przepraszam Emily, ale nie mogę tego tobie powiedzieć. Muszę sobie z tym sama poradzić.
-Okey... Dobra, daruję ci. Jakby coś, to zawsze jestem pod telefonem. Ja idę do pracy. Pa - wyszła z pokoju

Odkryłam się, po czym podniosłam się do pozycji siedzącej. Przetarłam oczy, po czym wzięłam do ręki IPhon'a.

-7:20 - powiedziałam pod nosem

Przypomniało mi się, że wczoraj wysłałam do Dean'a SMS-a, z przeprosinami. Odpisał ? Nie... Obraził się na mnie ? Tak... Złożę mu dziś wizytę, ale chyba najpierw pójdę jeszcze spać. Okryłam się z powrotem kołdrą, zamknęłam oczy i czekałam na sen.


                                                      ********************


13:00. Na prawdę spałam, aż tyle ? Szybko wstałam z łóżka, po czym podbiegłam do szafy. Wzięłam jakieś dżinsowe krótkie spodenki i białą obcisłą bluzkę. W łazience zrobiłam makijaż i się uczesałam. Wyszłam z pokoju i zaczęłam zmierzać w kierunku schodów. Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i ruszyłam czym prędzej do domu chłopaków. Nie musiałam się śpieszyć, ale
chciałam jak najszybciej go przeprosić i wyjaśnić kilka spraw. Nie chcę z tym zwlekać. Kiedy dotarłam do domu, zaciągnęłam się świeżym powietrzem, by po chwili je wypuścić. Nie powiem, ale na prawdę się denerwowałam. Nacisnęłam przycisk dzwonka, by po chwili czekać na kogoś kto otworzy mi drzwi. Słyszałam jak ktoś podchodzi do nich, a potem je otwiera. Kamień spadł mi z serca, jak otworzył mi Kit. Nie wiem czemu tak się stało, ale denerwowałam się, że jeżeli Dean by otworzył mi drzwi, to nawet by mnie nie wpuścił do domu i nie dał by mi nic wyjaśnić. Przywitałam się z chłopakiem, po czym go przytuliłam. Dawno go nie widziałam. Zresztą tak samo jak Kieran'a. No, a z najstarszym widziałam się wczoraj... Powiedziałam Kit'owi, że muszę porozmawiać z Dean'em, po czym poszłam na górę do jego pokoju. Podeszłam do jego drzwi, po czym zapukałam w drewnianą powłokę. Kiedy usłyszałam ciche 'Proszę', weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Dean leżał na swoim łóżku, twarzą na poduszce. O czym on tak dumał ? Podeszłam do jego łóżka, po czym usiadłam na jego skraju.

-Po co tu przyszłaś ? - przekręcił głowę
-Chciałam cię przeprosić.
-Za co ? Za to, że nie powiedziałaś mi, że masz chłopaka ?
-Za to też - spuściłam głowę - I za to, że w ogóle, przyszłam wtedy do waszego domu, by was poznać. Gdyby nie tamto spotkanie, pewnie byśmy się nie znali i byś się we mnie nie kochał... Zresztą ja też bym nie kochała ciebie.
-To w końcu mnie kochasz ? - wstał do pozycji siedzącej
-Ummm...

Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Tak, czy nie ? Kiedy jestem przy nim, kiedy mnie dotyka, kiedy do mnie mówi stado motyli lata w moim brzuchu. Sam jego ochrypnięty głos, sprawia, że mam ciarki. Kocham, kiedy jest przy mnie. Kocham, gdy jego tęczówki wpatrują się w moje, a moje w jego. Kocham, kiedy mówi do mnie 'skarbie'. Kocham wszystko co z nim związane. Czy mogę nazwać to stanem zakochania ? Chyba teraz uświadomiłam sobie, że tak. Tak, kocham go. I jestem w pełni pewna tego uczucia.

-Vanessa, kochasz mnie ? - ponowił pytanie
-Tak. I to bardzo...

Blondyn wstał, a po chwili znalazł się przede mną. Ja również wstałam, by po chwili mocno go przytulić. Pojedyncza łza spłynęła powoli po moim policzku. Kiedy 'odkleiliśmy' się od siebie, Dean zauważył, że się wzruszyłam, po czym kciukiem delikatnie otarł mokry ślad, pozostawiony przez strużkę słonej cieczy. Niestety po chwili, moje poliki były znów mokre, gdyż coś mnie ruszyło i zaczęłam płakać.

-Płaczesz ze szczęścia ? - uśmiechnął się
-Nie - odparłam - Dean... Kocham cię, ale ...
-Ale co ? - posmutniał
-Ale nadal jestem w związku z Mark'iem  - zaczęłam bardziej płakać
-Nie martw się. Jeżeli mnie kochasz, to zerwij z nim ... i  bądź ze mną.
-To nie jest takie proste. Jak ja mu powiem, że coś mi się odwidziało i już go nie kocham ? - oparłam czoło o jego tors
-Pójdziemy do niego razem. Dodam ci otuchy.
-Na prawdę ? - podniosłam głowę
-Tak skarbie - uśmiechnął się
-Dziękuję.
-To...idziemy ? - zapytał
-Gdzie ?
-No do tego twojego Mark'a.
-Dziś ?
-A kiedy ?
-No okay, możemy iść. Ale ...
-Nie ma żadnego 'ale'. Chcę byś byłą moją dziewczyną już dziś - pocałował mnie w policzek

                                                            ******************
Zapukałam w drewnianą powłokę, czekając aż Mark otworzy mi drzwi. Dean przez całą drogę, aż do teraz trzymał moją rękę. Denerwowałam się tym spotkaniem. I to bardzo.

-Vanessa, może ja odejdę stąd ? Dasz sobie sama radę ? - zapytał
-Nie ! Masz tu być, ze mną. Potrzebuję cię - pociągnęłam go za ramię
-Okey, skoro chcesz - uśmiechnął się

Po chwili w drzwiach stanął mój chłopak...jeszcze mój. Przywitałam się, po czym spytałam czy wpuści mnie i Dean'a, ten przytaknął, a po chwili byliśmy już w środku. Nie wiedziałam od czego mam zacząć. Od jakich słów... Właśnie miałam zerwać z moim chłopakiem. Nie powiem, to nie jest takie proste.

-Mark, to jest Dean - wskazałam na blondyna - Dean, to jest Mark.
-Hej - odparł brunet, na co Dean tylko pokiwał głową.
-Mark to co zaraz ci powiem... być może zmieni twoje życie - przełknęłam ślinę - Powiem prosto z mostu. Nie kocham cię i zrywam z tobą.
-Jasne - uśmiechnął się
-Jasne ? Ja właśnie z tobą zerwałam. Mark ? Cieszysz się ?
-Vanessa. Ja też cię nie kocham. Chciałem dziś to z tobą załatwić...
-To dobrze - uśmiechnęłam się - Zostaniemy przyjaciółmi ?

Mark przytaknął, a po chwili byliśmy złączeni w uścisku. Widziałam kątem oka, że Dean'owi się to nie pooba. Czyżby był zazdrosny ? Co chwilę odwracał głowę w inną stronę, byle by nas nie oglądać.

-Vanessa, możemy już iść ? Śpieszy mi się - odparł Dean
-Jasne, już idziemy - uśmiechnęłam się - Do zobaczenia jutro Mark
-Do zobaczenia - uśmiechnął się brunet

Wyszliśmy z domu. Widziałam, że Dean jest nie w humorze. Czemu ? Dlatego, że przytulałam się z Mark'iem ? Przecież był świadkiem, jak z nim zrywam i że zostajemy przyjaciółmi. Co za debil.

-Nie musiałaś się z nim tak przytulać - burknął blondyn
-Dean ! Przecież z nim zerwałam - zaśmiałam się
-Wiem, wiem. Przepraszam
-Nic się nie stało zazdrośnisiu
-Ja ? Zazdrośniś ? Zresztą nie wypowiem się na ten temat - uśmiechnął się - Vanessa to ... zostaniesz moją dziewczyną ? - zarumienił się
-No nie wiem, nie wiem.
-Vanessa... - posmutniał
-No jasne, że tak ! - pocałowałam go w policzek
-Kocham cię
-Ja ciebie też - uśmiechnęłam się

Nareszcie jestem z chłopakiem, którego kocham. Nareszcie jestem szczęśliwa. Wiem, że Dean też darzy mnie tym uczuciem i wiem, że zmienił się... dla mnie. Gdyby ktoś powiedział mi kiedyś, że zakocham się w chłopaku, którego nienawidziłam, śmiałabym się. Nie nawidziłam Dean'a. Był dla mnie dupkiem. A teraz ? Teraz jestem z nim w związku i jest dla mnie najważniejszy. Nie wiem czy ten związek będzie szczęśliwy, bo dopiero zaczęliśmy. Mam nadzieję, że nam się uda i wszystko będzie dobrze.


                                             ********************


Leżeliśmy razem na łóżku Dean'a, opowiadając o sobie, o naszym życiu, pierwszych miłościach etc. Chcieliśmy się lepiej poznać, bo przyznaję, nie znamy się perfekcyjnie, a powinniśmy. Dowiedziałam się wiele rzeczy na temat blondyna na przykład, że jego ulubionym kolorem jest czerwony, o jego 3 bracie - Reece'ie, który podobno wyjechał na ileś tam lat do USA. Nie mają dobrych kontaktów ze sobą, ale nie chcę się mieszać dlaczego, etc.

-Dean...Ummm...
-Śmiało, skarbie - uśmiechnął się
-Wiemy o sobie już wiele, ale ja nadal nie wiem... jaki byłeś kiedyś... Ile miałeś dziewczyn...
-Rozumiem - przekręcił się na plecy, a dłonie położył na brzuchu - Opowiem ci wszystko, ale obiecaj, że się ode mnie nie odwrócisz.
-Obiecuję
-Ech... Miałem bardzo dużo dziewczyn... Większość była na ... na jedną noc. Wiesz... Żeby się zabawić. Uprawialiśmy seks, a następnego dnia budziłem się sam w łóżku... Od razu chcę cię zapewnić, że z tobą tak nie jest... Kocham cię i nigdy bym cię nie wykorzystał.
-A skąd mam mieć pewność ? - również przekręciłam się na plecy - Skąd mam mieć pewność, że ta cała akcja, że mnie kochasz etc, to tylko przykrywka ? Może zależy ci tylko na jednym ?
-Nawet tak nie myśl ! Przecież wiesz, że cię kocham. Jesteś dla mnie najważniejsza...
-Ale skąd mam mieć tą pewność ? - zapytałam
-Jak mam ci to udowodnić ?
-Nie musisz... Wystarczy, że przy mnie będziesz - uśmiechnęłam się
-Będę, skarbie - pocałował mnie w policzek - Muszę ci coś powiedzieć.
-Uhm, mów.
-W sobotę wyjeżdżam z braćmi, Kit'em i dziewczynami nad jezioro, do naszego domku. Proszę, jedź z nami.
-Muszę się zastanowić.
-Ale chcesz ? - zapytał
-Jasne, że chcę, ale nie wiem. A Emily ?
-Sean miał się jej zapytać.
-Zastanowię się i dam ci potem znać, okay ?
-Dobrze.

Czy chcę z nimi jechać ? Głupie pytanie. Jasne, że chcę. W końcu spędzimy ze sobą całe dni. Będę przy nim 24/7. Zbliżymy się do siebie jeszcze bardziej... Codzienne wygrzewanie się nad jeziorem, opalanie się, może ogniska... Szkoda tylko, że wyjazd w sobotę, a dziś jest dopiero wtorek...

-Dean, jak ty nas sobie wyobrażasz ? - zapytałam, podnosząc się do pozycji siedzącej - Myślisz, że będziemy ze sobą co najmniej miesiąc ? - spojrzałam na niego
-Jeżeli się postaramy, to tak - również usiadł - Nie chcę cię za nic stracić. Będę się o ciebie troszczył, będę się tobą opiekował, szanował ... i sprawiał, że będziesz się czuć dobrze.
-Czuć dobrze ? Czyli ?
-No wiesz ... - uśmiechnął się cwaniacko
-Dean... - zarumieniłam się, co zauważył
-No co ? Mówię prawdę. Będziesz się czuć jak w niebie. Sprawię ci przyjemność...
-Dobra, rozumiem. Nie musisz dalej rozwijać tej odpowiedzi - zaśmiałam się, po czym znów położyłam się.

Wpatrywałam się w sufit, aż do momentu, gdy nade mną znalazł się Dean. Położył swoje obie ręce po obu stronach mojego ciała, tak że nie mogłam się podnieść. Znów nasze oczy się spotkały. Blondyn zaczął powoli zniżać swoją głowę, by po chwili zostawiać pocałunki na mojej szyi. Żeby dać mu większy dostęp, podniosłam głowę lekko w górę. Przygryzałam co jakiś czas wargę, by zapobiec nie kontrolowanym odgłosom wydostać się z ust. Wiem, że by się napalił i sami wiecie co ... Po kilku sekundach poczułam jego zimną dłoń na moich plecach. Jeździł opuszkami palców w górę, aż do materiału mojego białego stanika, przez co przez moje ciało przechodziły ciarki, do dołu. Jego pocałunki z szyi, zostały przeniesione na usta. Z każdym całusem, stawały się zachłanniejsze i pełne pożądania. Nasze oddechy przyśpieszyły, a nam zrobiło się gorąco. Nie chciałam, by przestał... Byśmy przestali. Było cudownie.

*Dean's Pow*

Zrobiło nam się gorąco. Cały czas całowaliśmy się, ale na chwile przerwałem, gdyż musiałem zdjąć koszulkę. Podniosłem się i przesunąłem ją przez ciało, odkrywszy mój tors. Materiał rzuciłem gdzieś na podłogę, po czym zacząłem to co przed chwilą przerwaliśmy. Niestety długo to nie trwało, bo tym razem Vanessa przerwała nasze pocałunki. Odepchnęła mnie, a ja usiadłem obok niej, ona również usiadła.

-Co my robimy Dean ? - zapytała
-Przepraszam, nie powinienem zacząć tego wszystkiego... - spuściłem głowę, bo wiem, że nie była gotowa, na to co chciałem przed chwilą zrobić
-Nie przepraszaj. To ja przepraszam. Nie jestem gotowa i  tyle. Może jestem nie odpowiednią dziewczyną dla ciebie ?
-Nie mów tak ! To właśnie ty zmieniłaś moje życie, to właśnie ty jesteś tą jedyną. Vanessa, przepraszam. Nie chciałem ... - odparłem
-Muszę iść

Uśmiechnęła się delikatnie, po czym pocałowała mój policzek. Wstała, po czym zacząłem obserwować jak przechodzi obok mnie, by po chwili wyjść z pokoju... Nie powinienem tak od razu tego chcieć.. Dopiero zostaliśmy parą, a ja głupi myślałem, że jednak ulegnie... Znów wychodzi, że zależy mi na jednym. Jak mogłem tak myśleć. Ona nie jest dziewczyną, którą przelecę i zostawię ! No ludzie ! To moja ukochana, jedyna, piękna i urocza Vanessa... Nie chcę, żeby pomyślała sobie, że jestem taki sam jak kiedyś. Nie chcę, by widziała wobec mojej osoby zagrożenie... Nie zrobię jej niczego, ale ona może myśli inaczej. Po tym jak powiedziałem jej jaki byłem... o tych dziewczynach... Boże. Może na prawdę zacznie uważać mnie nie jako swojego chłopaka, tylko jako niebezpieczeństwo. Może będzie się mnie bać, będzie napięta w moim towarzystwie. Kurwa, ja mam sprawiać by czuła się bezpiecznie, a nie inaczej ! Schrzaniłem wszystko, a najgorsze jest to, że mogę ją stracić, przez głupstwo. Może pomyślała, że się nie zmieniłem i uważam ją jako zabawkę, ale tak nie jest. Sam się dziwię, że zmieniłem się dla... dziewczyny. No cóż. Każdy się zmienia.Musiałem wyładować emocje, dlatego po chwili z moich ust wydostał się głośny krzyk. Zrobiło mi się lepiej. Trochę... Nagle Kieran wbiegł do mojego pokoju.

-Coś się stało ? - zapytał
-Nie, a co miało się stać ?
-Nooo... słyszałem jak krzyczysz.
-Och... Siadaj. - odparłem

Zamknął drzwi, po czym usadowił się obok mnie. Zaczął wpatrywać się we mnie jak w obrazek, próbując odczytać co jest nie tak.

-Mogłem ją stracić... - powiedziałem
-Kogo ?
-Vanesse ! A kogo ?
-Jesteście razem ?! Od kiedy ?
-A no tak nic jeszcze nie wiesz... Od dziś. I spieprzyłem. Ona może teraz myśli, że jestem taki jak kiedyś ! Kieran... Nie powinna tak myśleć. Zmieniłem się. Sam to chyba zauważyłeś.
-Co zrobiłeś, że tak ma myśleć ?
-Powiedzmy... dobierałem się do niej... - spuściłem głowę
-Dean, tak nie można z dziewczynami. Szczególnie w pierwszym dniu.
-Wiem ! Kieran, wiem ! Ale ona tak na mnie działa... Nie chciałem.
-Może i nie, ale postaw się na miejscu Vanessy - odparł
-Ja wiem, że nie jest gotowa, ale ona mi ulegała ! Dopiero po jakimś czasie mnie odepchnęła...
-Dean, po prostu ją przeproś i dowiedz się co o tobie teraz myśli. Jak coś to pomogę - uśmiechnął się
-Okay. Dzięki - odwzajemniłem gest
-Dobra, idę - odparł - Oglądamy jakiś film w telewizji, zejdź do nas jak chcesz.
-Mhm - przytaknąłem

Po chwili w pokoju byłem tylko ja. Nie zwlekając wziąłem IPhon'a do dłoni, po czym zacząłem szukanie numeru do Vanessy. Gdy znalazłem, nacisnąłem na zieloną słuchawkę, by się z nią połączyć. Po 5 sygnale odebrała.

-Cześć Vanessa. Słuchaj ja ... - przerwała mi
-Dean. Nie przepraszaj, jeżeli masz taki zamiar. Wszystko jest okay.
-Ale ja muszę... Przepraszam.
-Nic się nie stało - zaśmiała się
-Jeżeli uważasz, że jestem taki sam jak kiedyś to źle myślisz. Mam nadzieję, że wiesz że jesteś moją ukochaną. Kocham cię. Proszę nie bój się mnie j-ja ...
-Dean ! Uspokój się ! Też cię kocham i wcale tak nie myślę. To ja powinnam przeprosić, że tego nie chciałam. Po prostu... nie jestem gotowa. Rozumiesz ?
-Jasne, że rozumiem i dlatego przepraszam cię, że nalegałem.
-Wcale nie nalegałeś. To ja ulegałam. Zresztą było minęło. Udajmy, że tego nie było.
-Okay, ale pamiętaj. Nie chcę cię stracić. Jesteś częścią mnie. Zależy mi na tobie, nawet nie wiesz jak bardzo.
-A mi na tobie. Kocham cię.
-Też cię kocham - uśmiechnąłem się
-Muszę kończyć - powiedziała
-Okay - odparłem - Do zobaczenia skarbie.
-Do zobaczenia.

Odłożyłem komórkę i położyłem ją gdzieś na szafce. Mimowolnie dwa kąciki moich ust podniosły się ku górze, na myśl, że nie straciłem Vanessy. Teraz będę nad sobą bardziej panował. Kiedy przyjdzie pora... zrobimy to. Nie śpieszy mi się.

*Vanessa's Pow*

Rozłączyłam się, po czym wyszłam ze swojego pokoju. Zeszłam na dół, gdzie na kanapie siedziała zapatrzona w telewizor Emily. Usiadłam koło niej. Film, który właśnie oglądałyśmy tak mnie wciągnął, że nie zwracałam na nic uwagi.



________________________________________________________________________

Miałam dodać jutro, ale nie mogłam się powstrzymać, haha :)) Mam nadzieję, że rozdział się podobał :) Liczę na opinię i komentarze :) Much love x

                                                         Czytasz = Komentarz
                                                                            ~A