piątek, 9 sierpnia 2013

Chapter Six

Co on kurwa jeszcze chce ? Wparować do mojego mieszkania i zacząć mnie całować ? Może w ogule nie powinnam mu otwierać drzwi. Kto wie co może mi zrobić. Ale on tak łatwo pewnie nie odpuści. Wzięłam głęboki oddech, po czym otworzyłam drzwi.

-Czego chcesz ? - mruknęłam
-Zabrać cię gdzieś - uśmiechnął się
-Haha, i ty myślisz, że gdzieś z tobą pojadę ? Nie, ma mowy.
-Wiesz, że mogę cię wynieść ?
-Doprawdy ? No to czekam.

Podszedł do mnie bliżej, po czym jedna rękę wziął pod moje nogi, a drugą pod plecy. Podniósł mnie i wyniósł na zewnątrz, lecz po chwili postawił mnie na nogi. Wyglądało to jakby pan młody wynosił pannę młodą.

-Ale Dean. Skąd mam wiedzieć, że mnie gdzieś nie wywieziesz ? Hmm ? - odparłam
-Myślisz, że zrobiłbym ci takie coś kotku ? - uśmiechnął się
-Po tobie mogę się spodziewać wszystkiego.

A może mu ulec ? A zresztą co mi szkodzi. Zaraz. Przecież ja go nie na widzę. Nie, nie mogę tak sobie pojechać z nim GDZIEŚ.

-Nigdzie z tobą nie pojadę.
-Pojedziesz - odparł stanowczo
-Ugh. Dobra. Zaczekaj, zamknę drzwi. - zbyt szybko uległam... zdecydowanie
-Okey, kotku.
-Nie mów do mnie kotku !
-Okey.... skarbie - odparł
-Ugh.

Zamknęłam drzwi, po czym podeszłam do niego. I co teraz ? Wywiezie mnie nie wiem gdzie, być może zgwałci i coś jeszcze.... gorszego ? Przełknęłam głośno ślinę, co chyba usłyszał, jak i zobaczył 'lekkie' zdenerwowanie na mojej twarzy.

-Nie bój się, nie zgwałcę cię. - odparł ze śmiechem

Jakby czytał w moich myślach co ? Sama nie wiem czy dobrze robię, ale wszystko o czym teraz myślę, to żeby ten czas spędzony z Dean'em przeleciał szybko i żeby nic mi nie zrobił. Otworzył mi drzwi, po czym gestykulując ręką abym wsiadła, weszłam do auta. Był to czarny Land Rover. Zamknął za mną drzwi, a po chwili siedział już obok mnie na miejscu kierowcy. Wsadził kluczyki do stacyjki, przekręcił, a chwilę później już jechaliśmy.

*Dean's pow*

Zamknąłem za nią drzwi,  a po chwili siedziałem tuż obok niej. Odpaliłem silnik i ruszyliśmy. Chciałem ją zabrać w jakieś spokojne miejsce, gdzie byśmy byli tylko we dwójkę. Ja i Ness. O tak. Kątem oka widziałem, jak Vanessa, rysuje kółka na swojej odkrytej skórze. Denerwowała się ? Czego ? A może bała ? Kogo ? Czyżby mnie ? A może i powinna.

-Boisz się mnie Ness ? - odparłem ochrypłym głosem
-N-nie - za jąkała się

Nie odpowiedziałem. I tak wiedziałem, że jest lekko przestraszona, a raczej mocno. Czy ona naprawdę myśli, że mógłbym jej coś zrobić ? Owszem mógłbym ją na przykład przelecieć ... Ale wolałbym, żeby się do mnie przekonała co łatwym zadaniem na pewno nie będzie.
Po 20 minutach dojechaliśmy na miejsce. Zaczęło się trochę ściemniać. Była godzina coś około 18:50.

-Jesteśmy na miejscu - odparłem, na co dziewczyna przytaknęła

Wysiadłem z wozu, po czym poszedłem by otworzyć drzwi Vanessię. Wysiadła i zaczęła się rozglądać po okolicy. Oparłem się o maskę samochodu, krzyżując ręce na piersi. Odwróciła się do mnie i zaczęła patrzeć się wprost w moje oczy.

-Gdzie jesteśmy ? - zapytała zdenerwowanym głosem
-Nad jeziorem.
-Gdzie ty tu jezioro widzisz ?!
-Ech - westchnąłem - spójrz w bok, a zobaczysz.

Spojrzała tak gdzie jej kazałem. Jej usta uformowały się w literę "o". Chyba była zachwycona, miejscem gdzie ją wywiozłem.

-Po co mnie tu przywiozłeś ? - zapytała

Nie odpowiedziałem. Złapałem ją mocno w talii, po czym przyciągnąłem do siebie. Nasze czoła się stykały, a oczy wpatrywały w siebie nawzajem. Przysunąłem lekko swoje usta do jej. Hmm. Nawet mnie nie odepchnęła. Zaczekałem chwilę, ale gdy już wiedziałem, że się nie odsunie, delikatnie dotknąłem jej warg, swoimi. Na początku nie oddawała pocałunków, ale w końcu zaczęła. Nasze pocałunki wyraźniej stały się pełne pożądania, tak samo jak wcześniej, w jej domu. Korzystałem z sytuacji, i wsunąłem swoją dłoń pod jej bluzkę, jeździłem swoimi palcami wokół jej stanika, by po chwili go dotknąć. Wzdrygnęła się lekko, po czym odepchnęła mnie od siebie.

-Dean, co my wo gule robimy ?
-Całujemy się ? - odparłem
-Ugh, nie oto chodzi. Zawieź mnie do domu. Proszę
-Nie chcesz się zabawić ? - zapytałem
-Z tobą ?! Nigdy w życiu ! Zabierz mnie do domu ! - krzyknęła
-Dobra, dobra. Ale żeby potem nie było, że tego chcesz. - wsiadłem do samochodu, tak samo jak ona
-Nigdy nie zechcę, a na pewno nie z tobą

Odpaliłem silnik, po czym ruszyliśmy. Nie chciała się zabawić ? Nawet ze mną ? Haha, pewnie że chciała, ale się do tego nie przyznaje. A może.... nie robiła tego nigdy wcześniej ?

-Mam pytanie -odparłem
-Uhm
-Uprawiałaś kiedyś seks ? - zapytałem stanowczo

Nie odpowiedziała. Czyli mam odpowiedź. Chyba...

-Ponowie swoje pytanie.. czy uprawiałaś kiedyś seks ?
-Co ci do tego ? - odburknęła
-Chcę wiedzieć.
-Po co ?!
-Bo chciałbym być twoim pierwszym. - odrzekłem
-Że co ?! Wiesz co ? Spierdalaj. Nie mieszaj się w moje życie. Co robiłam to robiłam ! Co nie, to nie !
-Czyli potwierdzasz.
-Co potwierdzam ?
-Że tego nie robiłaś ?
-Spadaj.

Wiedziałem. Wiedziałem, że tego nie robiła. Przyznam, chciałbym być jej pierwszym. Może mam dziewczynę, ale tak na prawdę jej nie kocham. Jest tylko moją kolejną dziwką. Zresztą Vanessa też. To znaczy, tak jakby. Nie wiem co z tego wyniknie. W mgnieniu oka, podjechałem pod jej dom. Zaczęła już otwierać drzwi, ale położyłem swoją dłoń na jej kolanie, patrząć w jej cudne brązowe oczy. Tak, miała śliczne oczy. Zacząłem jeździć dłonią po jej udzie. Od góry, do dołu. I tak co chwila. Ness przygryzła wargę.


-Przestań - odparła - Muszę iść, cześć.
-Czekaj.

Pocałowałem ją w usta.

-Teraz możesz iść. Puściłem do niej oko, po czym wysiadła z samochodu.

*Vanessa's pow*

Nie wierzę w to. Nie wierzę w to co zrobiłam. Zapadnę się pod ziemię. Raz mówię, że na widzę Dean'a, a raz się z nim całuję. Czemu ja to właściwie zrobiłam ? Może dlatego, że to był mój pierwszy pocałunek ? Może po prostu chciałam zobaczyć jak to jest ? Dobra, nie ważne. Po prostu o tym zapomnę. Nie jest łatwo, ale muszę. Inaczej nie będę normalnie funkcjonować. Niech Dean, pozostanie tym kim był dla mnie 'od samego' początku. Dupkiem... Weszłam do mieszkania, drzwi były otwarte. Kurwa, zapomniałam, że Emily miała być o 19 w domu, zresztą jak codziennie. Przecież o tej godzinie kończy pracę. Może nie będzie na mnie zła ?

-C-cześć Emily - odparłam
-O już jesteś. Gdzie się szl... Gdzie byłaś ? - uśmiechnęła się lekko
-Na przejażdżce z Dean'em.
-Ahaaaaaaa, z Dean'em ? - poruszała zabawnie brwiami
-Tak - uśmiechnęłam się - Idę do siebie.
-Okay.


Skierowałam się w stronę schodów, by po chwili wejść po nich górę, a następnie do swojego pokoju. Kiedy weszłam do swojej sypialni, opadłam na łóżko. Byłam zmęczona, na prawdę. Muszę o tym wszystkim zapomnieć. Nie wiem co mam myśleć o Dean'ie. Kto normalny całuje się z kimś kogo się nie lubi ? Jestem nie normalna z tego wynika. Wzięłam IPhon'a do ręki, po czym postanowiłam wysłać Dean'owi SMS-a. Musi wiedzieć, że nie chcę się z nim spotykać, całować itd. Znalazłam numer do chłopaka, po czy, zaczęłam wystukiwać wyrazy na ekranie.


Nie czekałam długo na odpowiedź.






Podobało mi się ? Może. Ale na pewno nie chcę tego powtórzyć. To w ogule nie miało mieć miejsca. Jak mogłam być taka głupia i ulec ? Jak mogłam dać się wo gule z nim wybrać na 'przejażdżkę' ? Ej, Ness ! Miałaś o tym zapomnieć. Ugh. Nie mam siły o tym myśleć. To jest naprawdę trudne... Podeszłam do szafy, wyjęłam z niej piżamę, by kilka chwil później się w nią przebrać. Położyłam się pod kołdrą, po czym czekałam na sen, który za pewno nie nadejdzie szybko... 



___________________________________________________________________________

Dobra, dodałam jeszcze ten rozdział, bo nie wiem kiedy dodam następny :)) + Pod wcześniejszym postem zmieniłam liczbę komentarzy na 4, z 7 ;'ppp. Owszem, rozdział jest krótki, ale pisałam go od 0:00 do 0:30 i dziś rano. Kocham was i liczę na komentarze, much love X

                                                            Czytasz = Komentujesz
                                         7 Komentarzy = Next
                                                         :)
                                                         ~A






Chapter Five

'Kurwa,szkoła', pomyślałam wydrapując się spod kołdry. Spojrzałam na zegarek, by sprawdzić, która godzina. 7:10. Nie jest źle. Myślałam, że dziś też się spóźnię. Chyba nie było dnia, w którym bym się nie spóźniła na pierwszą lekcje. To cud. Może dostanę jakąś pochwałę od nauczycielki ? Fajnie by było, ale mam taką nauczycielkę, że można pomarzyć o miłych słówkach z jej ust. To potwór, a nie człowiek, ale mniejsza z tym. Podeszłam do szafy, po czym wyjęłam z niej krótkie czarne spodenki i białą luźną bluzkę. Po chwili, byłam już przebrana. Poszłam do łazienki, by zmyć z mojej twarzy cały makijaż, którego nie miałam okazji zmyć wczoraj. Wytarłam twarz ręcznikiem, po czym zaczęłam się za rozczesywanie swoich włosów, które 'lekko' się splątały. Po jakiś 10 minutach udało mi się je rozczesać. Związałam je w wysokiego kucyka, po czym zabrałam się za robienie makijażu. Najpierw nałożyłam podkład i puder, a po chwili zaczęłam nakładać maskarę na rzęsy. Wyglądałam coraz to lepiej. Uśmiechnęłam się do lustra. Szczerze, nie na widzę swojego uśmiechu. Tak po prostu. Wszyscy mówią, że pięknie się uśmiecham, że kochają mój uśmiech, moje dwa dołeczki, ale i tak wiem swoje. Nie mówię, że jestem brzydka, ale jakaś piękna też nie. Wzięłam do ręki moje ulubione perfumy, po czym psiknęłam kilka razy na siebie. Kocham ten zapach. Uśmiechnęłam, się jeszcze raz do lustra, po czym stwierdziłam, że jestem gotowa na spędzenie 6 - ciu godzin w murach szkoły. Wzięłam torbę, włożyłam do niej potrzebne mi książki i wyszłam z pokoju, kierując się ku schodom prowadzącym na dół. W kuchni siedziała Emily w piżamie, pijąca zapewne kawę. Chciałam ją przeprosić. Na prawdę chciałam ją przeprosić, za to co zaszło między nami wczoraj. Podeszłam do niej, przytulając ją od tyłu.

-Przepraszam cię Emily. - odparłam
-Nie, to ja przepraszam. Nie powinnam na ciebie krzyczeć. - odrzekła ze smutkiem w głosie
-Po prostu strasznie tęsknię za mamą. Jest mi trochę trudno bez niej. Mam nadzieję, że rozumiesz ?
-Jasne, że rozumiem. Ja też za nią tęsknie.
-Wiesz, ja muszę już lecieć do szkoły. - pocałowałam ją w policzek - Cześć !

Zamknęłam drzwi frontowe, po czym zaczęłam iść w stronę szkoły. Tak strasznie nie chcę mi się tam iść. No cóż, ale trzeba. Muszę wytrzymać jeszcze tylko 11 dni. Tak, tylko 11 cholernych dni.


                                                              ***************    

Zmierzałam długim korytarzem do sali 49. Spojrzałam jeszcze raz na plan zajęć. Chemia. 'Kurwa, tylko nie to', pomyślałam. Nie na widzę tego przedmiotu, nie na widzę tej baby i  nie na widzę szkoły. Po co komu nauka ? Ugh. Weszłam do sali, by po chwili powiedzieć 'Dzień dobry' i usiąść w ławce. Siedzę sama, ale cieszę się z tego powodu. W mojej klasie nie ma fajnych dziewczyn, no chyba że Acacia i Rebeca. Są to normalne dziewczyny, uczą się mniej więcej tak samo jak ja. No może trochę lepiej. Lubię je, nawet bardzo. Większość dziewczyn w klasie, to takie lalunie. Nakładają tonę makijażu na twarz i myślą, że są piękne. Haha, wcale tak nie jest.

-A teraz chciałabym wam kogoś przedstawić. -wyrwała mnie z zamyśleń nauczycielka wskazująca na blondyna, który stał obok niej - To jest Mark. Przeprowadził się do tutaj, do naszej dzielnicy i teraz będzie w waszej klasie. - uśmiechnęła się - Mark, musisz wytrzymać jeszcze 11 dni z tą klasą. Powodzenia - zaśmiała się, jak by miała z czego. - Usiądź z ... hmmm.. z Vanessą.

Co ? Ze mną ? No nie... Ughhhhhh. Ja chcę sama siedzieć, no ale cóż.Wytrzymam te 11 dni z nim w jednej ławce. Trudno. Tragedii nie będzie.

-Hej - uśmiechnął się do mnie, po czym usiadł - Jestem Mark.
-Vanessa, ale mów mi Ness. - odwzajemniłam jego gest.
-Okey. - puścił mi oczko

Zaraz, zaraz. Czemu on mi puścił oczko ? I jeszcze ten jego cwaniacki uśmieszek. Nie nawidzę tego typu facetów. Myślą, że każda im się oprze, rzucą uśmiech, puszczą oczko i dziewczyna będzie za nim latać. Haha, no chyba kurwa nie. Idealnym przykładem tego typu chłopaków jest Dean. Tylko, że ten używa czegoś więcej. Przemocy, jeżeli tak to można nazwać. Wspomnę, jak mocno trzymał moje nadgarstki. To nie było miłe doznanie. Oj nie.

                                                            *4 godziny później*

Wędrowałam ku sali 94. Teraz mam matematykę.Boże. Jeszcze 2 godziny i do domu. Wreszcie.

-Jak łazisz ?! - krzyknął jakiś chłopak, kiedy wpadł na mnie
-Ja ? Patrz lepiej na siebie ! Umm... Mark ?
-O przepraszam Ness, nie wiedziałem, że to ty. - powiedział zdezorientowany chłopak - chodź ze mną na lody po szkole, tak na przeprosiny.
-Daj spokój - odparłam, po czym ruszyłam w kierunku sali
-Ale Ness ! Czekaj !
-Nie mam zamiaru nigdzie z tobą chodzić. - odburknęłam
-Może zmienisz zdanie. Do zobaczenia w klasie .
-Pa - mruknęłam, po czym ruszyłam przed siebie

Co za dupek. Wpadł na mnie i zaczął krzyczeć. Jeszcze próbuje mnie zaciągnąć na lody. Ja z nim nigdzie nie będę łaziła. Może i jest miły i uprzejmy, a przynajmniej dla mnie, ale nie mam czasu, na spotykanie się z chłopakami. Nie chcę mieć żadnego chłopaka, jest mi dobrze tak jak jest teraz. Mam dużo czasu dla siebie, robię co chcę. Większość dziewczyn w moim wieku, mają już swoją drugą połówkę, niektóre uprawiały już seks. Pfff. Seks w tym wieku ? No dobra, może i są pełnoletnie, ale jednak dla mnie 18 lat to trochę za mało jak na te sprawy. Mniejsza z tym. Nie chcę i nie pójdę na lody z Mark'iem. Nie mam ochoty. Już podchodziłam do sali 94, gdy po chwili ujrzałam kogoś mi znajomego.Aria ? Ej, a co ona tutaj robi ? To oznacza, że jest w moim wieku. Hmm. Wcześniej jej tu nie widziałam. A przynajmniej nie zwracałam uwagi, na innych uczniów. A może podejdę do niej i lepiej poznam ? Mogę spróbować. Byłam coraz bliżej dziewczyny, gdy już miałam zacząć rozmowę ta popchnęła mnie, nie powiem, bardzo mocno na ścianę, po czym położyła swoje dwie ręce po moich obu stronach, tak że nie miałam jak od niej odejść.

-Witaj. - syknęła - Masz się od niego odpierdolić. Rozumiesz ?
-Od kogo ? - odburknęłam
-Nie strugaj głupa. Od Dean'a. On jest mój i tylko mój. Rozumiesz kurwa ?
-Tak, kurwa, rozumiem. - syknęłam - Możesz dać mi przejść ?
-Droga wolna - odsunęła się - Zapamiętaj te słowa, bo jak nie to będziemy rozmawiać inaczej.

Co to do cholery było ?! Ja chciałam się z nią zaprzyjaźnić, a ta skacze do mnie, że jak nie odczepię się od Dean'a to będziemy inaczej rozmawiać. Jak ja mam się od niego odczepić, skoro nawet się z nim nie widuję, nie rozmawiam, nie spotykam ... ? To jest chore. Czemu każdy uważa, że mnie i jego coś łączy ? Kurde. Niech się odpierdolą i zajmą swoim życiem. I jeszcze jedno. Skąd ona niby wie, że się z nim spotykam ? Oczywiście, że się nie spotykam, ale jeśli tak to skąd by to miała wiedzieć, skoro poznałyśmy się dzień wcześniej ? A nawet nie poznałyśmy tylko złapałyśmy jedyne co to kontakt wzrokowy ? Byłam już przy sali 94. Co przykuło moją uwagę ? Mark. Tak, Mark, który znowu puścił mi oczko, po czym wpuścił mnie pierwszą do sali. Czy on mnie podrywa ?


                                                         *2 godziny później*
Nareszcie skończyłam lekcje, ale niestety nadal myślę o tym co stało się w szkole. Zresztą co będę rozmyślać nad jakimiś bez sensownymi sprawami.
Żeby nie myśleć dłużej o tym zdarzeniu, włożyłam słuchawki do uszu, po czym włączyłam jakąś losową piosenkę. Wypadło na 'Impossible' James'a Arthur'a. Wtem ktoś objął mnie od tyłu i przyciągnał do siebie. Szybko ściągnęłam słuchawki i wyrwałam się z uścisku.

-Dean ?! Co ty do cholery robisz ?!
-Jak to co ? Witam się z tobą. Jak się spało kotku ? - puścił mi oczko, po czym znów zaczął się do mnie przybliża㞠               
-Kotku ?! O co ci chodzi Dean ? A wiesz co ? Nie mów mi. Nie mam ochoty i czasu na rozmawianie z tobą. Cześć !

Ruszyłam w kierunku domu. Ku mojemu zdziwieniu stałam już przed nim. 'Szybko doszłam', pomyślałam. Emily zapewne nie ma w domu. Pracuje. To może nawet lepiej. Po przeszukaniu plecaka, w poszukiwaniu kluczy, znalazłam je po czym otworzyłam drzwi. Weszłam do środka, ale niestety nie zdążyłam ich zamknąć. Dean stał przede mną i głupkowato się uśmiechał. Zamknął za sobą drzwi, po czym zaczął podchodzić coraz bliżej mnie. W tym momencie trochę się bałam. Niby jest moim 'znajomym' i nie powinien mi nic zrobić, ale z drugiej strony po Dean'ie można się chyba spodziewać wszystkiego.

-Co ty robisz ? - zapytałam spokojnym tonem
-Chcę się z tobą przywitać. - odparł
-Już się witałeś.
-Ale w inny sposób - puścił mi oczko
-Cześć. Przywitałam się, a teraz wyjdź z mojego domu.
-Oj Ness. Dobrze wiesz jak chcę się przywitać.

Blondyn zaczął się do mnie ponownie zbliżać, w wyniku czego postanowiłam, że ja będę się odsuwać. Niestety daleko od niego nie odeszłam, gdyż dotknęłam plecami ściany. No nie. Dean podszedł na tyle blisko mnie, że nasze ciała się stykały, a nasze usta dzieliły milimetry. Zaraz, zaraz czy on chce... Mnie pocałować ? Nie, nie myśl tak Ness. On chce się tylko przywitać. Ale jak ?

-Mogę ? - zapytał
-Mogę co ? - odburknęłam

Długo nie czekałam na odpowiedź, gdyż po chwili blondyn wpił się w moje usta. Zaczął coraz bardziej napierać mnie na ścianę, w wyniku czego było mi naprawdę duszno.

-Przestań ! - wyrwałam się z pocałunku
-Co ? Nie mów, że ci się nie podobało. - na jego twarzy zagościł łobuzerski uśmiech
-Bo mi się nie podobało ! - krzyknęłam - Proszę cię, wyjdź z mojego mieszkania.
-Nie okłamuj sama siebie. Oboje dobrze wiemy jak było.
-Co ty sobie myślisz. Wchodzisz do mojego domu i zaczynasz mnie całować, jakby coś nas łączyło ! Pamiętaj, ja nie zapomniałam o tym co zrobiłeś mi na imprezie !
-Oj skarbie - przerwałam mu
-Żadne skarbie. A teraz wypierdalaj z mojego domu !
-Tylko się nie denerwuj - posłał mi całusa i wyszedł z domu

Jak on tak mógł ? Jak mógł mnie pocałować ? Może nie powinnam tego mówić, ale szczerze, to mi się podobało. Zawiodłam sama siebie. Przecież ja go nie na widzę, całowałam się z nim, uległam. Ale on całował tak ... tak, no nie wiem jak to opisać. Ale te kilkanaście sekund naprawdę przyprawiły mnie o motylki w brzuchu. Zaraz. Co ? Motylki ? E tam, to pewnie takie chwilowe. Przecież to był mój pierwszy pocałunek. Tak, pierwszy. Nie wliczając w to całusów z dzieciństwa. Szczerze, to chciałabym powtórzyć ten pocałunek jeszcze raz, ale żeby był on taki jaki powinien. Przyznaję, nie był on najgorszy, ale mógłby być lepszy. Ale nie. Nie poproszę Dean'a o to. Nie podejdę do niego i powiem 'Hej. Możemy powtórzyć ten pocałunek. Był on moim pierwszym i chciałabym by był on wyjątkowy'. Haha. Nie. Co to to nie. A może po prostu zapomnę o całym tym incydencie ? To chyba najlepsze wyjście z tej sytuacji. Przypomnę, że nadal go nie na widzę, jest dupkiem, który zrobił mi malinkę i pocałował mnie bez pozwolenia i niech tak zostanie. Wzięłam rzuconą na podłogę torbę, po czym poszłam schodami na górę. Weszłam do swojej sypialni, torbę położyłam na krześle, po czym rzuciłam się na łóżko. Byłam zmęczona tym dniem. Kłótnia z Arią, pocałunek z Dean'em. A no właśnie. Co zrobię, gdy Aria dowie się o tym co zaszło kilka minut temu ? Może przyjdzie do mnie ze swoim gangiem, jeżeli ma i zaczną mnie wyzywać, bić lub coś gorszego ... Ness, nie myśl tak. Wszystko będzie dobrze. Jedynie czego teraz chciałam to spokoju i odprężenia. Z nie zadowoleniem wstałam i powłóczyłam się do łazienki. Rozebrałam się po czym weszłam pod prysznic. Miałam nadzieję, że woda spłynie po mnie z moimi myślami, ale po co się łudzić ? Muszę jakoś dać radę ze swoimi problemami, tak jak i z myślami. Wyszłam spod prysznica, owinęłam się ręcznikiem i spojrzałam w lustro. Nie wyglądałam dobrze. Blada skóra, rozmazany makijaż. Ech. No cóż. Prawdziwa ja. Wysuszyłam swoje ciało, po czym poszłam do szafy wyjąć bieliznę i jakieś ubranie. Ostatecznie ubrałam się w krótkie dżinsowe spodenki i czarną luźną bluzkę. Tak lubię luźne bluzki. W mojej garderobie możecie znaleźć setki takich bluzek, w różnych kolorach.
Wróciłam ponownie do łazienki, by poprawić makijaż, który został doszczętnie zmyty przez wodę. Nałożyłam trochę podkładu, potem pudru i podkreśliłam rzęsy maskarą. Od razu lepiej.
Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się w stronę schodów, by zejść na dół do kuchni. Przyznam, że trochę zgłodniałam.Otworzyłam lodówkę, po czym wyjęłam z niej masło, szynkę, pomidora i zimną colę. Przygotowałam sobie posiłek, po czym usiadłam przy stole by spokojnie zjeść.  Po 10 minutach, byłam najedzona. Wstawiłam brudne naczynia do zmywarki, po czym powędrowałam na kanapę, by po chwili oglądać na niej telewizję. Włączyłam 4 Fun Tv. Kończyła się akurat piosenka Ellie Goulding , 'Burn'. Po chwili na ekranie pojawił się napis 'Superstar, ROOM 94. 'Ale trafiłam', pomyślałam. Wyłączyłam telewizor, gdy zobaczyłam znajomą, a raczej bardzo znajomą twarz. Dokładniej Dean'a. Nie miałam zamiaru go oglądać, a przynajmniej na jakiś czas. Ze względu na to, że nie mam teraz co robić, a na dupie nie będę cały czas siedzieć, postanowiłam pójść na spacer. Przewietrzę się trochę, zapomnę o wszystkich męczących mnie myślach. Tak, to dobry pomysł. Nie zwlekałam dłużej i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i ruszyłam przed siebie. Lekki wiatr obijał się o moja twarz, co sprawiało, że było mi chłodniej. Powróciłam myślami do blondyna, o ślicznych brązowych oczach, które dają ukojenie. Tak, mówię o Dean'ie. Ma dziewczynę, ale mimo to podrywa zapewne każdą dziewczynę w tej okolicy. A może myśli tylko o jednym ? Myśli, że dziewczyna mu ulegnie, zabawi się z nią, a następnego dnia budzi się w łóżku sam ? A co jeśli, myśli tak o mnie ? Co jeśli zostanę jego ofiarą ? Przeleci mnie, a potem nie będzie mnie wo gule znać, jak by nic między nami nie zaszło ? Nie ja się tak nie dam... Ma Arię, owszem. Ale może wcale jej nie kocha, po prostu ma ją na codzień i sami wiecie. A mimo, że ma ją podrywa inne. Mało mu ? Echhh... A zresztą, czemu ja o nim myślę ? Czemu myślę o jego życiu ? Sama powtarzam, żeby wszyscy zajmowali się swoim życiem, a nie czyimś, ale w tym wypadku robię to czego nie lubię by inni robili. Zmieniam się. Tak, zdecydowanie z dnia na dzień zmieniam się nie do poznania. Z zamyśleń wyrwał mnie czyjś głos.

-Ness ! Zaczekaj !

Odwróciłam się, a moim oczom ukazał się zdyszany Mark. Pewnie biegł, a raczej na pewno. Po co mnie gonił ? Ma jakąś sprawę do mnie ?

-W końcu cię dogoniłem - sapał
-Aha. A po co mnie goniłeś ? - zapytałam
-Zauważyłem cię jak szłaś to pomyślałem, że porozmawiamy i tak jakoś. - uśmiechnął się cwaniacko
-Porozmawiamy o czym ?
-No na przykład poznamy się lepiej. Przecież siedzimy razem w ławce. Nie uważasz ? - znów jego dwa kąciki ust podniosły się
-Nie, nie uważam tak. - odparłam, po czym ruszyłam przed siebie
-Oj, Ness. Co ja ci takiego zrobiłem ? - zapytał zdezorientowany
-Jeżeli myślisz, że mnie poderwiesz, potem przelecisz i zostawisz to się mylisz ! - sama nie wiem co we mnie wstąpiło. Może musiałam jakoś odreagować ?
-C-co ? O czym ty mówisz ?
-Nie ważne. Po prostu mnie zostaw.
-Ale Ness. Chcesz o czymś porozmawiać ? Może pójdziemy na lody ? Ja stawiam. - złapał mnie za ramię i lekko pociągnął do siebie
-Ech. Przepraszam cię. - odrzekłam - Dobra, chodźmy.
-Nic nie szkodzi. - odparł

Ruszyliśmy w stronę pobliskiej lodziarni. Ubóstwiam tam jeść, ale przyznam, że nie chodzę tam za często. Nie mam czasu, ale też nie mam z kim. Smutne, ale prawdziwe.

-Jakie lody chcesz ? - uśmiechnął się
-Umm. Sorbet z Mango i sorbet z Malin - odwzajemniłam gest
-Lubisz sorbety ? Ja ich nie na widzę. - zaśmiał się
-Czy je lubię ? Ja je kocham. - oznajmiłam

Chłopak zamówił lody, po czym podał mi rożka z wybranymi smakami. Te są moje ulubione. Nie wiem, jak można nie lubić sorbetów ? Przecież one są pyszne.

-Wiesz Mark, może zaczniemy już wracać. Moja siostra będzie w domu o 19...
-Nie ma sprawy. Chodźmy.

Po drodze zjadłam całego loda, tak samo jak brunet. Przez jakiś czas szliśmy w naprawdę niezręcznej ciszy, ale na szczęście Mark odezwał się... Tylko, że staliśmy już przed moim domem.

-Dziękuję, że zdołałaś się na mówić na lody - uśmiechnął się - musimy to kiedyś powtórzyć. - zaczął się do mnie zbliżać
-Spoko - odparłam.

Mark był na tyle blisko, że nasze twarze dzieliły milimetry. Zaczynam sobie przypominać to co wstało się wcześniej z Dean'em. Dobra, było minęło. Chłopak objął mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie, by nasze ciała się stykały. Nie wiem czemu nie odepchnęłam go od siebie. Po chwili chłopak bardzo delikatnie musnął moje usta. Z czasem pocałunki stały się zachłanniejsze i pełne pożądania. Położyłam swoje dłonie na jego karku. Odwzajemniałam każdy jego pocałunek, ale gdy otworzyłam oczy ujrzałam stojącego Dean'a, który wpatrywał się w nas i chyba, a raczej na pewno nie był zachwycony ta całą sytuacją. Odepchnęłam lekko Mark'a od siebie, po czym uznałam, że lepiej by było, gdyby już sobie poszedł. Powiedziałam ciche 'Muszę już iść ', po czym pożegnaliśmy się. Chłopak odszedł, za to blondyn zaczął przechodzić przez ulicę w moim kierunku. Postanowiłam, że nie będę czekać, aż do mnie podejdzie. Lepiej by było jakbym poszła otwierać już drzwi. Wyciągnęłam z kieszeni spodni kluczyk, po czym wsadziłam go do zamka. Przekręciłam i już miałam otworzyć drzwi, ale oczywiście Dean, któremu coś się nie podobało, przycisnął mnie do drzwi. Tak jak wcześniej....

-Czego kurwa chcesz, Dean ? - syknęłam
-Kto to był ? - zapytał spokojnym tonem
-Ktoś. Nie interesuj się.
-Mam prawo wiedzieć.
-Mark, kolega z klasy. Zadowolony ? - odburknęłam
-Nie. Pamiętaj, jeśli jeszcze raz on zbliży się do siebie. Pożałuje tego. Jesteś moja kotku.
-Haha, weź nie pierdol.
-Pierdolić mogę ciebie. Do zobaczenia skarbie - pocałował mnie w policzek, po czym odszedł

Postanowiłam jak najszybciej wejść do środka. Weszłam, po czym usiadłam na kanapie w salonie. Co to do kurwy nędzy było ? Całowałam się z Markiem, Dean myśli, że jestem jego i nie mogę się z nikim spotykać. Boże. To jest jakieś pokręcone. Po głowie chodzi mi jeszcze jedno pytanie, czemu całowałam się z Mark'iem ? Jeszcze dziś rano w szkole, nazwałam go dupkiem. I co ? Uległam. Kurde. Czemu tak łatwo ulegam przystojnym chłopakom ? Mark tak naprawdę jest fajnym chłopakiem. Nie znam go długo, bo tylko kilka godzin, ale fajnie byśmy razem wyglądali. Zaraz. Co ? Nie, ja tego nie powiedziałam. Ja tego ..... powiedziałam. Kurwa. Ja nie chcę mieć chłopaka ! Wtem rozległ się dzwonek do drzwi. Wstałam, po czym pomaszerowałam w stronę drzwi. Spojrzałam przez wizjer i ujrzałam kogo ? Dean'a. Co on kurwa jeszcze chce ?



____________________________________________________________________

Jak podoba się rozdział, jak wrażenia ? :))
Chcę wam oznajmić, iż wyjeżdżam jutro nad morze na jakieś 8 dni. Więc nie wiem kiedy dodam następny rozdział :(( Zaczęłam już pisać 6, ale nad morzem nie będę siedzieć cały czas przed komputerem i pisać .. Jeżeli wo gule go wezmę ze sobą. Ale jeżeli wezmę to postaram się pisać w wolnej chwili. Myślę, że rozdział pojawi się jakoś po moim powrocie, albo na początku września. Nie bądźcie źli. :((
Kocham was <'333 I dziękuję za tyle wejść, za wasze komentarze, które na prawdę mnie motywują :))

                                                     Czytasz = Komentujesz
                                    4 Komentarzy = Next
                                                      :)
                                                      ~A

Chapter four

Wzięłam do ręki IPhona, by sprawdzić która godzina. 11:20. Podniosłam się do pozycji siedzącej, po czym przetarłam zaspane oczy. Za oknem padał deszcz. Duże krople uderzały o szybę, co powodowało, że wracałam myślami do wczorajszego dnia. Do dnia, w którym stała się rzecz, która nigdy stać się nie miała. Nie chciałam dłużej o tym myśleć. Postanowiłam wstać i się odświeżyć. Podeszłam do szafy, by po chwili wyjąć z niej czystą bieliznę i jakieś ubranie. Wybrałam długie, czarne spodnie i biały obcisły top, po czym powędrowałam do łazienki. Związałam swoje potargane włosy w wysokiego, niechlujnego koka, po czym dotknęłam fioletowego miejsca. Nie odczuwałam już bólu, pod wpływem dotyku. Natomiast przypomniałam sobie znowu wczorajszą imprezę. Zacisnęłam mocno oczy, by uniknąć niepotrzebnych łez. Nie dałam rady. Kilka łez spłynęło po moich polikach. Otworzyłam oczy, po czym wytarłam słone krople dłonią.

-Bądź dzielna Ness. Przecież nic takiego się nie wydarzyło. - powiedziałam

Rozebrałam się się do naga, by po chwili wejść do kabiny prysznicowej. Pozwalałam, żeby woda swobodnie spływała po moim ciele. Było mi tak przyjemnie. Stałam tak około 10 minut, aż do momentu, w którym zaburczało mi w brzuchu. Najchętniej stała bym pod prysznicem i stała, ale byłam tak głodna, że musiałam w końcu zaprzestać przyjemności i wyjść z kabiny. Oplotłam swoje nagie ciało białym ręcznikiem i zaczęłam przyglądać się sobie w lustrze. Zupełnie inna ja.
Ostatnio widziałam siebie z twarzą czarną, od rozmazanego makijażu.
Zaczęłam wycierać się ręcznikiem po czym powiesiłam go na miejsce. Założyłam majtki i stanik, a na to spodnie i top. Wzięłam do ręki szczoteczkę, po czym nałożyłam na nią pastę do zębów.
Po umyciu zębów, bieliznę, którą miałam na sobie przez ostatni dzień wrzuciłam do pralki, po czym wyszłam z łazienki, kierując się do kuchni. Zeszłam po schodach i natychmiast 'rzuciłam' się do lodówki. Byłam strasznie głodna. Nic dziwnego od wczoraj nic nie jadłam. Chciałam już otworzyć lodówkę, ale zobaczyłam karteczkę zaczepioną na niej.

     "Poszłam do pracy. Szef mnie wezwał. Musimy porozmawiać.Będę około 19. Emily"

Do pracy w niedziele ? Pewnie ma dużo klientów. Emily pracuję w dużej kawiarni jakieś 20 kilometrów stąd. Mogła pracować w kawiarni jakieś 5 kilometrów od naszego domu, ale tam lepiej płacą. Od rana do wieczora przychodzi tam strasznie dużo osób, co pewnie to jest powodem, dla którego Emily musiała iść dziś do pracy. Współczuję jej.... Otworzyłam lodówkę, po czym wyciągnęłam z niej mleko. Wyjęłam z szafki miseczkę, po czym wsypałam do niej płatki, które po chwili zostały zalane białą cieczą. Wzięłam łyżeczkę i poszłam do stołu, by zjeść to co przed chwilą przygotowałam. Usiadłam wygodnie na krześle i już miałam zacząć jeść, ale nie. Musiał ktoś do mnie napisać SMS-a. Z ciekawości otworzyłam wiadomość.


Jak najszybciej jej odpisałam. Dobrze, że zapytała mnie o wyjście. Przewietrzę się trochę i zapomnę o wczorajszych przeżyciach. Może nawet opowiem jej tą całą sytuacje. Ufam jej. Może nie znamy się długo, ale już uważam ją za swoją przyjaciółkę, której mogę powiedzieć wszystko.


Odłożyłam IPhona nieopodal mnie i zabrałam się za jedzenie płatków. Kiedy dokończyłam jeść swoje śniadanie, miskę włożyłam do zmywarki, tak samo jak i łyżeczkę. Po chwili dostałam sygnał wiadomości.




Cieszę się, że mam kogoś z kim mogę wyjść na spacer, porozmawiać o różnych rzeczach. Cieszę się, że mam kogoś takiego jak Cattie. Mam nadzieję, że wysłucha mnie, gdy będę opowiadać jej o tym co przeszłam zeszłego wieczoru. Poszłam na górę do swojego pokoju, by się umalować. Spojrzałam jeszcze na wyświetlacz IPhon'a. 12:10. Czasu to dużo nie mam.
Weszłam do łazienki, po czym z kosmetyczki wyjęłam podkład, puder i maskarę. Najpierw na twarz nałożyłam podkład, który chwilę później zaczęłam rozsmarowywać po skórze. Potem ozdobiłam twarz pudrem. Na koniec zostawiłam rzęsy. Wzięłam maskarę do dłoni, po czym zaczęłam nakładać ją na rzęsy. 'Gotowe', pomyślałam, wychodząc z pomieszczenia. Wtem usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach, po czym otworzyłam drzwi.

-Cześć Cattie ! - przytuliłam dziewczynę z odwzajemnieniem
-Hej ! - zaśmiała się - Idziemy ?
-Jasne. Tylko zamknę drzwi.

Zamknęłam drzwi, a kluczyk wsadziłam do torebki, którą wzięłam ze sobą.

-Czemu wczoraj wyszłaś wcześniej z imprezy ? Coś się stało ? - zapytała Cattie
-J..ja - za jąkałam się - nie mogłam tam dłużej zostać.
-Ness, mi możesz wszystko powiedzieć wysłucham cię.
-Dobrze, ale może chodźmy do parku i usiądźmy na jakiejś ławce. - odparłam
-Jasne, chodźmy.

                                                    ************

Usiadłyśmy na ławce, pod drzewem z mnóstwem małych różowych kwiatuszków. Pachniało cudnie. Mogłabym tam siedzieć godzinami.

-No to odpowiadaj. - powiedziała dziewczyna
-No więc wczoraj, tam na imprezie, wypiłam 'kilka' drinków, żeby się trochę rozluźnić, wiesz o co mi chodzi. Te 'kilka' drinków spowodowało, że trochę się upiłam. Poszłam tańczyć, no ale po niedługim czasie DJ puścił jakąś wolna piosenkę. Wtedy chciałam wrócić z powrotem do barku, zapewne po nastepnmego drinka, ale w pewnym momencie jakiś chłopak.... przyparł mnie do ściany... - w tym momencie się zacięłam, a z oczu zaczęły spływać łzy
-Nie musisz tego mówić Ness. Chodź przytul się - Brunetka przytuliła mnie mocno
-Ale ja chcę... muszę... - uwolniłam się od uścisku - Zaczął mnie całować po szyi i w pewnym momencie, bardzo mnie zabolało. Byłam pijana jak już wspomniałam, dlatego nie miałam siły, by go od siebie odepchnąć... Zrobił mi to ... - w tym momencie powoli zabrałam swoje włosy z ramienia i przerzuciłąm je do tyłu.
-Zrobił ci malinkę ... - powiedziała Cattie
-Uhm - przytaknęłam
-Ale nie wiesz kto to był ? - zapytała
-Nie i to jest najgorsze. Było tam ciemno, tylko co jakiś pojawiały się jakieś kolorowe światła.
-Nie martw się. - posłała do mnie delikatny uśmiech, po czym mocno przytuliła - Może zmieńmy temat.Wiesz, że Dean znalazł sobie dziewczynę ?
-Serio ? - zapytałam
Uhm - przytaknęła - przyprowadził ją dziś z samego rana. Szczerze mówiąc to nie pasują do siebie, a ona wygląda jak.... dziwka ? Tak to dobre określenie. - zaśmiała się

Chciałam coś powiedzieć, ale to co powiedziała zatkało mnie. Dean i dziewczyna, która wygląda jak dziwka ? Chciałabym ją zobaczyć. Tak z ciekawości.

-Ness ? - spytała, po czym lekko potrząsnęła moim ramieniem
-Umm, tak ?
-Czemu nic nie mówisz ?
-Umm, nie wiem. - popatrzyłam w tym momencie na moje czerwone Vans'y. Hmm, są nawet ciekawe.
-Rozumiem. Podoba ci się ? - puściła mi oczko
-Co ? Nie, nie, nie. Nie podoba mi się. - poczułam jak moje poliki rumienią się
-Oj, przestań. Wiem, że coś cię do niego ciągnie. - uśmiechnęła się
-Niby co ?
-Nie wiem. Ale się dowiem - zaśmiała się
-Nie wydaję mi się - zachichotałam
-Chodźmy do mnie. To znaczy, do mnie, Phoebe i chłopaków - znów z jej ust wydobył się chichot
-No dobrze. - powiedziałam, po czym obie wstałyśmy z ławki, kierując się wzdłuż fontanny, do domu Cattie

                                                       ********************

-Napijesz się czegoś Ness ? - zapytała Cattie, wyciągając szklanki z szafki
-Masz Pepsi ? - odparłam
-Tak. - nalała, po czym podała mi szklankę z ciemną cieczą - Proszę
-Dziękuję - posłała jej uśmiech

Wtem do salonu wszedł Kieran z Kit'em.

-Cześć Ness. - powiedzieli w tym samym czasie, na co się zaśmiałam
-Hej chłopaki.

Bracia dosiedli się do nas. Kieran obok Cattie, bo wiadomo to jest para, a Kit obok mnie. Przez jakiś czas rozmawialiśmy o jakiś bzdetach, ale niestety Kieran musiał zapytać czemu wyszłam wcześniej z imprezy. Ugh. Zapewne to samo pytanie otrzymam od Emily, która powinna wrócić do domu za jakieś kilka godzin.

-Czemu wyszłaś w.. - nie dałam mu dokończyć
-Wcześniej z imprezy ? Wyszłam, bo nie mogłam tam dłużej zostać. - uśmiech, który przez cały czas nie schodził mi z twarzy, w tym momencie znikł
-Coś się stało ? - zapytał Kit
-Tak.
-Ale co ? - dopytywał Kieran
-Opowiem wam, choć Cattie zna już całą historię. Zacznijmy od tego, że się lekko upiłam. Poszłam tańczyć, ale włączyli jakiegoś wolnego smenta, dlatego postanowiłam wrócić do barku. Wtedy... - zacięłam się - Wtedy jakiś chłopak przyparł mnie do ściany i zrobił mi to - odkryłam ukryte przez długie włosy, za siniaczone miejsce
-Malinkę ? - zapytał Kit
-No, a na co ci to wygląda Kit ? - odparł Kieran

Wszyscy podeszli do mnie i mocno przytulili. Tego mi brakowało, choć tak naprawdę nic się takiego nie stało. Przez głupią malinkę uroniłam sporo łez, a tak naprawdę nie musiałam... Nie znamy się długo, ale już wiem, że oni razem z Em to moja rodzina. Wspierają mnie i to jest najważniejsze. Nigdy nie mówię nikomu słów 'Kocham cię', ale ... im mogę... bo na prawdę ich kocham.

-Kocham was wiecie ?
-My ciebie też. - zacieśnili uścisk, po czym go rozluźnili i wrócili na swoje miejsca

Po chwili do mieszkania wszedł roześmiany Dean. Ślicznie się uśmiecha... Ale o czym ja myślę ? Miał długie, szare i obcisłe spodnie. Nie powiem, nogi to on ma chude. Jego tors zakrywała fioletowa bluzka. No może nie do końca zakrywała, bo trochę się osunęła i przez to widać było jego sutka. Ej, ej, ej. Gdzie ja się patrze ? Najbardziej zwróciłam uwagę na jego włosy. Jego grzywka nie stała na sztorc, tak jak zawsze, ale opadała bezwładnie na jego czoło. Wyglądał słodko. Kurde ! Co się ze mną dzieję ?! ... Wracając do sytuacji... Blondyn nie wszedł sam, tylko z kimś. A dokładniej z dziewczyną. Cattie mówiła, że znalazł sobie drugą połówkę, która wygląda jak dziwka. No... nie widzę różnicy. Miała szpilki, tak na oko jakieś 12 centymetrów. Krótką spódniczkę, która tak na prawdę prawie nic nie zakrywała, bluzkę na ramiączka, z 'troszkę' przydużym dekoltem. Makijażu sporo nie miała, ale patrząc po ubraniach, na pewno nadawała by się na tą robotę.

-Cześć - powiedział Dean
-Hej - odparła również i jego dziewczyna.

Każdy z nas tylko pokiwał głową w ich kierunku. Dean złapał ją za rękę, po czym szybkim krokiem, niemal że biegiem, poszli po schodach, zapewne do pokoju chłopaka. Czy Dean nie wie, że jeśli dziewczyna ma szpilki, a do tego 12 centymetrowe, nie powinna biegać, bo może się przewrócić i zrobić coś z nogą ? Nie wiele wie o kobiecym świecie.

-Ej to jest ta jego dziewczyna ? - zapytałam
-Tak, nazywa się Aria - odrzekł Kit

Nastąpiła cisza. Nikt z nas nie odezwał się, ani słowem. Chciałam coś powiedzieć o tej Arii, ale wolałam swoją opinię zachować dla siebie.... Teraz, kiedy zobaczyłam Dean'a uśmiechniętego, zadowolonego naszły mi do głowy 2 pytania. Pierwsze to czemu Dean był taki oschły i nie miły pierwszego dnia, gdy tu przyszliśmy ? Natomiast drugie to, czemu powiedział do mnie 'Ślicznie wyglądasz' jeszcze tego samego dnia ? Rozumiem, chłopcy lubią sprawiać komplementy dziewczynom, ale w wypadku Dean'a to było dość dziwnie. Jeszcze rano był źle nastawiony, a kilka godzin później, był radosny i sprawił mi komplement. Coś tu jest nie tak. Może to sprawa Arii. Może pokłócili się, a potem pogodzili... Zresztą nie będę mieszać się w jego prywatne życie. Mam własne... Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym.

*Dean's pow*

Przyszedłem do domu z moją dziewczyną - Arią. Myślałem, że w domu nikogo nie będzie, ale myliłem się. Byli wszyscy, wliczając w to tą seksowną dziewczynę, no jak ona się nazywa ? Vanessa, o właśnie. Gdybym nie miał Arii, z pewnością bym się nią zainteresował, ale mam ją, więc nie mogę podrywać inych dziewczyn... Przynajmniej ona mi zakazała, ale i tak nikt nie może mi niczego zabronić. Robię to co lubię, a w tym wypadku lubię podrywać dziewczyny, sprawiać im komplementy. Lubię jak dziewczyny się za mną uganiają.Fajnie by było, gdyby Ness, się mną zainteresowała, ale niewiem czy by z tego coś wynikło, wspomnę mam już dziewczynę... a w swojej przyszłości miałem.. Policzmy.. jedna, dwie, trzy, cztery... Coś około 10 dziewczyn, w tym większość z nich była tylko na 1,2,3 noce. Nie lubię długich związków. Nie lubię się w nie angażować. Jestem 'sławny'. Może nie aż tak, jak Justin Bieber, ale w jakimś sensie jestem, a raczej jesteśmy. Ja, Kieran, Sean i Kit. Dużo lasek za nami lata, ale większość z nich jest niepełnoletnia. Najczęściej, by poderwać jakąś dziewczynę chodzę do klubów na imprezy. Zdarzyło się, że raz byłem z przyjaciółmi w klubie GOGO. Tam to się działo, ale może powróćmy do teraźniejszości. Przywitałem się ze wszystkimi, po czym złapałem Arię za rękę i poszliśmy szybkim tempem do mnie, na górę. Weszliśmy do mojego pokoju, po czym zamknąłem drzwi.

-To co robimy ? - zapytała Aria, przygryzając swoje pełne usta
-A na co masz ochotę ? - uśmiechnąłem się, po czym zacząłem wolnym krokiem do niej podchodzić
-To co wczoraj?
-Jesteś pewna ? - objąłem ją w talii
-Uhm - przytaknęła

Przyparłem Arię do ściany. Wiem, że to lubi. Przynajmniej nigdy nie narzekała. Zacząłem całować ją po szyi, czasem gryząc delikatnie zębami jej miękką skórę. To był jej czuły punkt. Włożyłem swoje dłonie pod jej bluzkę, po czym zacząłem ją smyrać po plecach, ona zaś swoje ręce zawiesiła na mojej szyi. Chciałem ją dziś trochę pomęczyć, dlatego po chwili zacząłem ja łaskotać.

-Dean ! Przestań ! - zaczęła mnie bić swoimi małymi pięściami
-Nie !

Strasznie się wyrywała, więc postanowiłem położyć ją na łóżku. Teraz leżała w całej okazałości nade mną. Po chwili mocno wpiłem się w jej usta. Odwzajemniała każdy mój ruch. Wtem do pokoju wszedł Sean. Serio ? Akurat teraz ?

-Ej, Dean .. - szybko uniosłem się i stanąłem na równe nogi - Sorry, nie chciałem przeszkadzać. Chciałem tylko powiedzieć, że zamówiliśmy pizze i jak chcecie to zejdźcie - posłał sztuczny uśmiech
-Uhm - przytaknąłem
-To ja już pójdę - wyszedł

Nie chciałem już komentować tego co przed chwilą zrobił. Wszedł do MOJEGO pokoju nawet nie pukajac. Gdybym był sam, to bym zrozumiał, bo każdy z nas zawsze wchodzi do pokoju nie pukając, ale ja byłem z Arią. Mógł się domyślić co robimy. Dobra, mniejsza z tym, dobrze że nie doszło pomiędzy mną, a Arią nie doszło do niczego więcej w tym momencie.

-To ja może już pójdę, kiedy się widzimy znowu ? Może tym razem u mnie. Nikt nam nie przeszkodzi. - wypowiadając te słowa położyła ręce na moim torsie, po czym pocałowała delikatnie w usta - Pa, kotku - odparła idąc w stronę drzwi
-Jasne. Cześć kociaku.- powiedziałem, po czym opuściła pomieszczenie

Przeczesałem palcami swoje włosy, po czym opuściłem pokój. Zszedłem po schodach do salonu, gdzie zapewne siedzieli wszyscy. Nie myliłem się. Usiadłem na wolnym miejscu, obok Phoebe. Akurat na przeciwko Vanessy. Hmm. Chciałbym ją do siebie przekonać. Lubię jak dziewczyna się za mną ugania, lecz ona nie jest typem laski, która biega za chłopakiem prosząc o chodzenie. Ona jest taka.... niewinna ? Tak to dobre określenie. Szczerze, wolę niewinne dziewczyny. Coś mnie w nich kręci. Można zrobić z nimi co się tylko chce.

*Vanessa's pow*

Rozmawiałam z Kit'em, gdyż nagle w salonie pojawił się Dean. Usiadł na przeciwko mnie. Od razu rzucając swoje spojrzenie na mnie. Co on tak się na mnie patrzy ? Nie ma lepszych widoków ? Szczerze, nie lubię gdy ktoś się na mnie gapi. Trochę mnie to rozprasza, a szczególnie wtedy, gdy prowadzę z kimś rozmowę.
Miałam już wracać do domu, ale przyszedł chłopak z zamówioną przez Sean'a pizzą. W sumie nie byłam głodna, więc mogłam już iść.

-Ej, wiecie ja już pójdę. -oznajmiłam
-Czemu ? Nie idź jeszcze - odparła Phoebe
-Bo Emily będzie o 19, a poza tym nie chcę wam przeszkadzać.
-Nie przeszkadzasz przecież - powiedział Kieran
-Już dobra - uśmiechnęłam się - pójdę już. Cześć !
-Cześć ! - powiedzieli wszyscy

Wyszłam z domu, po czym zaczęłam kierować się w stronę swojego mieszkania. Robiło się już trochę chłodno. W tym momencie marzyłam, tylko o tym, by być w domu i wypić gorącą herbatę. Niestety czeka mnie jeszcze rozmowa z Emily. O czym ona chce gadać ? O tym, czemu wyszłam wcześniej z imprezy ? Boże. Ile ja mam lat ? 10 ?! Jeżeli ona tak myśli, to lepiej żeby przestała mnie uważać za dziecko, które nie poradzi sobie wrócić same do domu. Niech troszczy się o swoje życie, nie o cudze. Ja nie mieszam się w jej sprawy. Mam je głęboko w dupie. Tak, w dupie. Z zamyśleń wyrwały mnie jakieś dźwięki. Chyba czyjeś kroki. Czyżby ktoś szedł za mną ? Trudno, to również mam głęboko ... gdzieś. Jestem tak zdenerwowana, że nie obchodzi czy ten ktoś mnie śledzi, czy chce mi coś zrobić, czy też to zwykły przechodni. Wyraźnie było słychać, że ten ktoś, zapewne facet, zaczyna przyśpieszać. Normalnie też bym zaczęła iść szybciej, ale w tej chwili jest mi to obojętne. Szczerze, trochę się denerwowałam, ale tak troszkę... No dobra, trochę więcej niż troszkę. Nie było jeszcze ciemno, ale mimo to jestem tutaj sama. Ta dzielnica, nie jest zabardzo zamieszkana. Powinnam być twarda, a nie miękka. Czułam już jego oddech n amojej skórze... tak jakby. Po chwili ktoś złapał mnie za ramię, po czym szybko odwrócił do siebie, jednocześnie trzymając mocno moje nadgarstki, tak że nie mogłam się ruszyć.

-D - Dean ? Przestraszyłeś mnie ! - krzyknęłam na blondyna
-To chyba dobrze. - odparł, po czym przyciągnął mnie do siebie jak najbardziej się da.
-Co ty wyprawiasz ? Puść mnie !

Nie odpowiedział. Jego jedna dłoń powędrowała moje plecy, a druga na moje pośladki. Blondyn cały czas wpatrzony był w moje oczy, w której na pewno byo widać zdezorientowanie i złość.

-Boisz się mnie ? - jego ochrypły głos doprowadził do ciarek, przechodzących po całym moim ciele
-N-Nie. Nie b-boję się ciebie - wyjąkałam

Bałam się ? No pewnie, że się bałam, ale nie chciałam by usłyszał to z moich ust. Co on mi chce zrobić ? I to Dean ?

-Lubię takie jak ty, wiesz ? - zaczął całować mnie po szyi, ae po chwili przestał - Pasuje do ciebie.
-C-co ? - nie miałam pojęcia o co mu chodzi
-Mainka. - znów jego usta znalazły się na mojej skórze
-To ty ją zrobiłeś ?! - stałam się bardziej pewna siebie
-No, a kto inny ? - czułam jego gardłowy śmiech

Odepchnęłam go od siebie, lecz ten po chwili znów mnie złapał i przyciągnął do siebie.

-Czego ode mnie chcesz, Dean ? - spytałam
-Ciebie - uśmiechnął się cwaniacko
-Mnie ?
-Tak ciebie, Vanessa. - puścił moje nadgarstki, po czym zacżełam biec w strone mieszkania, które było już niedaleko.

Co on ode mnie chciał ?! O co mu chodziło, że chce 'Mnie' ? Przecież ma dziewczynę - Arię. Boże. To było coś okropngo. A wiecie co jest najdziwniejsze ? Bałam mu się powiedzieć, że sprawia mnie ból tak trzymając. Tak ból.Trzymał mnie bardzo mocno, w wyniku tego mam teraz ślady na nadgarstkach. Czemu go się bałam. Przecież to mój 'znajomy'. Nic by mi nie mógł zrobić... Chyba. 'Nareszcie w domu', pomyślałam, zmierzając ku drzwiom frontowym mieszkania. Otworzyłam drzwi bez pomocy kluczy, gdyż ku mojemu zdziwieniu były one otwarte.

-Emily ? - powiedziałam wchodząc do mieszkania
-O już jesteś. Gdzie byłaś ?
-U chłopaków, a ty nie miałaś wrócić o 19 ? - zapytałam
-Najwidoczniej wróciłam wcześniej, a teraz siadaj - wskazała palcem na kanapę - Musimy porozmawiać.

'Zaczyna się', pomyślałam. O czym ona chce znowu rozmawiać. Przecież nie ma o czym. Domyślam się, że chodzi o wczorajszą imprezę. Jeju. Co się takiego stało ? Nic ! Czy to jest, aż tak cholernie trudno do zrozumienia, że nie mam 10 lat ?! Mam 18. Jestem pełnoletnia i mogę robic wszystko co tylko mi się chcę. Mogę palić, ćpać, spać z każdym napotkanym na drodze chłopakiem. Moge wszystko. I ona nie ma prawa mi niczego zabronić. To jest moja sprawa i moje życie. Niech się nie interesuje. Niech zajmie się Sean'em, a nie cudzym życiem, ale chyba to drugie sprawie jej większą przyjemność.

-Czemu wyszłaś wcześniej z imprezy, nawet mnie nie informując ? - zapytała stanowczo

Co miałam jej niby odpowiedzieć ? 'Wiesz siostro, Dean zrobił mi malinkę.', przecież tego jej nie powiem. Nie chcę, żeby wzięła Dean'a za jakiegoś .... gwałciciela, czy kogo sobie tam ubzdura. Niby mogłabym jej to powiedzieć, ale wiem że to nie było by dobre rozwiązanie w tej sprawie.

-Źle się poczułam. Myślałam, że zwymiotuje i wyszłam z tego klubu. Nie chciałam tam wracać, wiesz mogłabym kogoś obrzygać - zaśmiałam się cicho
-Mogłaś zadzwonić.
-Nie miałam czym. Zostawiłam IPhon'a w domu.
-Mołaś mnie zawołać jakoś. - odparła
-Boże, nie rozumiesz, że było mi nie dobrze ? Tak, jeszcze bym cię wołala, przekrzykując muzykę. No na pewno ! - podniosłam głos
-A żebyś wiedziała ! Martwiłam się o ciebie, a właściwie martwiliśmy !
-To masz problem, bo tylko ty masz teraz do mnie pretensje o wszystko ! Nie możesz mnie choć raz pocieszyć, powiedzieć czegoś miłego typu 'Nic się nie stało.' albo 'Nie mart się, wszystko się ułoży' ?!
-Och, Vanessa... - na jej twarzy widać było zakłopotanie
-No co ?! Wiesz co ? I dobrze, że mi tak nie mówisz, nie jesteś od tego ! Mama była od tego, a ty nią nie jesteś ! - czułam, że łzy wylecą zaraz z moich oczu
-Vanessa, ja ...
-Nie, nie odzywaj się do mnie !

Pobiegłam do swojego pokoju. Nie miałam ochoty na nią patrzeć. Przez nią przypomniała mi się nasza matka. Nasza kochana mama, która wiedziała jak mnie pocieszyć... Nie mówiła co mam robić, nie krzyczała na mnie... Kochała mnie. Słuchała zawsze, gdy miałam coś do powiedzienia, coś do wyrzucenia z siebie. Byłyśmy najlepszymi przykaciółkami. Nie każda matka ma z córką taki dobry kontakt jaki ja miałam ze swoją. Zmieniłam się. Teraz dopiero to zauważyłam. Zresztą już dawno to spostrzegłam. Palę, ale na szczęście nie często. Tylko wtedy, kiedy mam problemy. Kiedy chcę się komuś wyżalić, a nie mam komu. I chyba to jest dobry moment. Podeszłam do szafy, po czym z szuflady, pełnej bluzek wyjęłam pudełko papierosów Malboro i zapalniczkę.
Wyjęłam z pudełka jednego szluga, po czym schowałam z powrotem do szuflady. Otworzyłam  okno, by po chwili wyjść przez nie na dach. Lubię tam przesiadywać, szczególnie wieczorem. Ostatnio tu nie wychodziłam, bo nie miałam potrzeby. Kiedyś siedziałam tu i patrzyłam w gwiazdy, wtedy zaczynałam płakać, bo tęskniłam za mamą. To było dawno. Pogodziłam się, że mojej rodzicielki już nie ma, więc płaczę coraz rzadziej. Prawie wo gule.  
Usiadłam na dachu, po czym zapaliłam papierosa. Wzięłam go do ust, by po chwili zaciągnąć się dymem. To jest to. To jest to czego potrzebowałam. Nie wiem czemu, ale kiedy palę, odprężam się. Zaciągnęłam się jeszcze raz, po czym zgniotłam papierosa i wróciłam do środka. Zamknęłam okno, po czym położyłam się na łóżku. Zaczęłam wpatrywać się w sufit i rozmyślać nad sensem życia, gdyż niestety po chwili usłyszałam dźwięk przychodzącego SMS-a.



Śpij dobrze kochanie ?! Co on sobie myśli ? I czemu mnie tak nazwał ? Nie jestem jego dziewczyną i nigdy nie będę. Od dzisiejszego incydentu, kiedy sprawił mi ból, trzymając mnie za nadgarstki, zmieniłam o nim zdanie. Nie sądziłam, że Dean może się tak zachowywać. Oglądałam kiedyś ich filmiki, jak się wygłupiają. Dean wyglądał na porządnego chłopaka. No, ale raczej nim teraz nie jest. Zamiast myśleć o blondynie, postanowiłam pójść się przebrać w piżamę. Byłam zmęczona dzisiejszym dniem. Podeszłam do szafy, z której wyjęłam spodenki i jakąś bluzkę. Zdjęłam z siebie ubrania, po czym założyłam na siebie te, które przed chwilą wyciągnęłam. Podeszłam do łóżka, po czym położyłam się na nim. Okryłam się ciepłą kołdrą i zgasiłam lampkę nocną. Mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie lepszy.





__________________________________________________________________________

Jest i rozdział czwarty :)) Jeżeli będą 2 komentarze pod rozdziałem, dodam później jeszcze jeden :)) Mam nadzieję, że wam się podoba :) Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, napiszcie w komentarzu swoją nazwę na Twitterze. A dodałam piosenkę na bloga, wolicie, żeby jej nie było, czy żeby była ? Napiszcie !

                                                     Czytasz = Komentujesz
                           2 Komentarze = Next (jeszcze dziś)
                                                   :)

                                                                            ~A

wtorek, 30 lipca 2013

Chapter three

Obudził mnie dźwięk przychodzącego SMS-a. Otworzyłam swoje zaspane oczy, po czym je przetarłam. Sięgnęłam po leżącego na szafce nocnej IPhone'a, by po chwili odblokować ekran. Lekko przymrużyłam oczy, by lepiej widzieć treść otrzymanej wiadomości.



Treść SMS-a mnie trochę zdziwiła. Nie znam tego numeru i nie mam go zapisanego w IPhonie, więc nie wiem kto mógłby mi go wysłać, ale po literce 'K' mogłam się domyślić. Albo Kit, albo Kieran. Ale zaraz, zaraz...Skąd on by miał mój numer ? Emily. Pewnie ona mu podała....Jeszcze jedno...Na imprezę ? Na jaką imprezę ? Przecież jeszcze kilka godzin temu urządzili sobie 'imprezę' w domu. Jeszcze piwa im brakowało ? No cóż. Ja w każdym razie nigdzie się nie wybieram. Może i czuję się o wiele lepiej, ale żeby iść do klubu i pić, aż do nie przytomności to dla mnie za wiele. Jak najszybciej odpisałam na wiadomość.



Szczerze ? Miałam nadzieję, że już nie odpiszę, że odpuści. Nigdy nienawidziłam imprez, dyskotek.... Nie umiem tańczyć i tyle, no chyba, że uchlam się aż tak, że nie będę wiedziała co robię... Gdy mieszkałam w południowej części Londynu, poszłam raz na dyskotekę z Rose, która przed tym musiała mnie błagać na kolanach, bym z nią poszła. Było tam wiele osób z mojej byłej klasy. Bawili się, pili, całowali... Ja jedna podpierałam ścianę i udawałam, że wszystko jest Ok i że bawię się świetnie. Tak nie było. Żałowałam, że poszłam na tą potańcówkę. Wtedy Rose za proponowała bym się rozkręciła  wypiła parę drinków i od razu wczuję się w tłum. Poszłam za jej radą i tak zrobiłam. Po 20 minutach byłam tak upita, że ledwo co stałam na nogach. Dziewczyna zaciągnęła mnie na parkiet i tańczyłyśmy. Alkohol zrobił ze mną to, że tańczyłam chyba najlepiej z wszystkich tam obecnych. Śpiewałam, śmiałam się.... i tańczyłam, ale to nie był normalny taniec, jak na normalnej dyskotece... Tańczyłam jak jakaś dziwka... Nie chcę dłużej o tym wspominać .... Wracając do rzeczywistości. Nie mam zamiaru iść na tą imprezę... Nie chcę znów się ośmieszyć swoim tańcem ... i nie chcę znów stać pod ścianą. Po chwili rozległ się dźwięk SMS-a. 'No nie, odpisał' pomyślałam.





Tak w sumie, to w domu zbytnio nie mam co robić. Emily zapewne idzie z nimi, więc nie zaszkodziłoby gdybym i ja poszła. Nie mam trochę chęci, bo boję się, że wpadnę w ten sam stan co rok temu. Ale wspomnieniami się nie żyję. Może Kieran ma rację. Rozkręcę się. Dobra, najwyżej wrócę wcześniej do domu i po sprawie. 



Przypomniało mi się, że jeszcze nie zapisałam Kierana w IPhon'ie. Nacisnęłam na numer, po czym dodałam go do kontaktów. A tak poza tym to nie mam pojęcia co założę. Szczerze, to nie mam za bardzo fajnych ubrań, jeśli chodzi o wyjścia na dyskoteki. Jak już wspominałam nie na widzę imprez, dlatego też nie kupowałam ciuchów specjalnie na takie wyjścia. Może coś się jednak znajdzie. Miałam już wstać i szukać ubrań w szafie, gdyż dostałam wiadomość. 



Odłożyłam IPhon'a na szafkę, po czym szybko podbiegłam do szafy, by znaleźć jakiś fajny ciuch. Wątpiłam, że znajdę, ale mimo wszystko szukałam. W najgorszym wypadku .. Tak, w najgorszym, pożyczę coś od Emily. Mam trochę inny gust niż ona. Na przykład ja nie lubię nosić żadnych sukienek, za to ona  ubóstwia. Wolę nosić zwykłe rurki, a do tego zwykły top. Przez 20 minut nie znalazłam nic, co by nadawało się na dyskotekę. Może faktycznie założyć jakieś spodnie i bluzkę. Było by po sprawie. Już miałam wyjmować z szafy ciuchy, ale ktoś wszedł do domu. Zapewne Emily. Przecież ona to musi się wystroić, zrobić makijaż, wyprostować włosy, chociaż i tak ma proste... Ona musi być zawsze idealna ? Ugh. 

-Ness, i jak wybrałaś już jakieś ciuchy na imprezę ? - wbiegła do pokoju przepełniona ekscytacją
-Tak. 
-Pokaż, pokaż ! - zachowywała się jak małe dziecko


Wyjęłam z szafy czarne obcisłe spodnie i biały top, z jakimiś wzorami na bluzce. Kiedy przed jej oczyma ukazał się mój ubiór na tą całą dyskotekę, uśmiech natychmiast znikł z jej twarzy. 

-Ty żartujesz ? - oznajmiła 
-Nie, ja nie żartuję. Nie mam żadnych ubrań na dyskoteki. Wiesz, że ich nie lubię. 
-Och.Chodź do mojego pokoju. Znajdę coś dla ciebie. - powiedziała, po czym szybkim krokiem wyszła z mojej sypialni i skierowała się w stronę swojego pokoju
-Siadaj - wskazała palcem na łóżko - zaraz znajdziemy ci coś seksownego.

Znając moją siostrę, na pewno znajdzie dla mnie jakiś ciuch, który będzie ledwo co zakrywać ciało. Coraz bardziej zaczynam się zastanawiać czy iść na tą imprezę. 

-O. No i proszę. Idź do łazienki i to załóż. - powiedziała, wręczając mi jakiś ciuch do ręki - No szybko, szybko.
-Idę, idę...

-Weszłam do małego pomieszczenia, po czym zamknęłam za sobą drzwi. Sukienkę...Tak, to była sukienka... Położyłam na szafce. Po chwili zaczęłam zdejmować z siebie ubrania. Najpierw spodnie, potem bluzkę i stanik, gdyż do takich kiecek, jaką wręczyła mi przed chwilą Em, nie nosi się górnej części bielizny. Po prostu sukienka nie miała ramiączek i tyle. Powoli wsunęłam ciuch na swoje ciało. Musiałam tylko zapiać suwak, który znajdywał się z tyłu sukienki. Z niewielkim  problemem jakoś sobie poradziłam. Hmm. Nie wyglądam najgorzej, pomyślałam. Sukienka była w kolorze czerwonym. Sięgała mi do połowy ud. Była ona bardzo, ale to bardzo obcisła. No cóż. Trudno, jeśli chce się iść na dyskotekę, trzeba jakoś wyglądać. Zabrałam swoje ubranie, które przed chwilą zrzuciłam z siebie, po czym wyszłam z łazienki. 

-No i jak ? - spytałam siostry, która wyglądała na zachwyconą
-Nie mam słów... wyglądasz.... seksownie - zaśmiała się - to teraz wystarczy zrobić makijaż i ułożyć ładnie włosy.
-To ja może pójdę go zrobić - oznajmiłam 
-Nie, ja ci go zrobię. - znów posłała mi uśmiech - usiądź na łóżku, przyniosę kosmetyczkę i zaczniemy 
-Ok. - powiedziałam, siadając w wyznaczone miejsce

Szczerze, trochę bałam się co ona ze mną zrobi. Zawsze, gdy wychodziła na jakieś imprezy ze swoimi przyjaciółkami, tam w południowej części tego miasta, odstawiała się tak, że trudno było ją poznać. Miała zawsze zrobione kreski, nakładała dużo maskary na rzęsy, fluid, podkład.... Wyglądała jak nie ona. Ja nie chcę wyglądać, jak bym była tapeciarą. Nie chcę mieć tony fluidu na twarzy, czy też różu na policzkach... Nie jestem przyzwyczajona, by tak się malować. Zwykle to maluję trochę rzęsy i to wszystko. Nawet gdybym chodziła na dyskoteki, to nigdy bym tak się nie malowała. 

-Gotowa ? - zapytała Em
-Na co ? 
-No na imprezę. Wiesz, że będzie tam mnóstwo chłopaków . - puściła do mnie oczko
-Nie szukam chłopaka. - odburknęłam
-Jasne... A Dean ? 

Jej słowa mnie zamurowały. Dean ? Że co ? Że niby on ma mi się podobać ? Haha, dobre. A nawet jeśli ? Przecież dopiero go poznałam. Nie mogłabym od razu się w nim zakochać. Postanowiłam nie odpowiadać na jej słowa.

-Czyli jednak ? - uśmiechnęła się
-O co ci chodzi ? Że niby on mi się podoba ? Mylisz się . 
-Uhm. 

Nareszcie przestała gadać. Powiem szczerze.... zdenerwowała mnie. Na prawdę mnie zdenerwowała. Niby czemu tak myśli ? Przecież nie gadam o nim. Raz go widziałam i już niby mam być w nim zauroczona ? No napewno... 



                                                                  ***************





-Gotowe - powiedziała Em, odkładając maskarę do kosmetyczki - Idź się przejrzyj.
-Okey.

Tak jak mi kazała, tak i zrobiłam. Nie chętnie podeszłam do lustra w łazience. Miałam zamknięte oczy, bo nie byłam gotowa, by zobaczyć siebie w zupełnie innej odsłonie. 'Dobra, na trzy otwieram', pomyślałam. 

-Raz, dwa, trzy... - powiedziałam po cichu, po czym otworzyłam swoje ślepia. - O boże.

Zauważyłam właśnie piękną dziewczynę. Tak, piękną. Nie mogę uwierzyć, że to byłam ja. Jak te kosmetyki mogą zmienić człowieka... na lepsze, choć na gorsze też, ale nie w moim przypadku. Em, nałożyła mi trochę fluidu na twarz, by ukryć moje niedoskonałości. Nie przepadam za fluidem, ale raz na jakiś czas mogę go sobie nałożyć. Rzęsy miałam pomalowane maskarą, która je wydłużyła. Na prawdę. Miałam też zrobione grube kreski i usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy miałam trochę pod prostowane i równo podzielone, bym miała połowę włosów na prawym ramieniu, a połowę na lewym. Były też trochę polakierowane.

-Dziękuję Emily - posłałam siostrze uśmiech, wychodząc z łazienki - nie poznałam sama siebie.
-To chyba dobrze, nie ? - odwzajemniła gest
-No chyba tak - zaśmiałam się  - dobra to ja idę do swojego pokoju, no chyba że mam ci w czymś pomóc ?
-Nie, dziękuję. Poradzę sobie. - odparła
-Okey. - powiedziałam, po czym zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do swojej sypialni

Kieran i cała reszta mają po nas przyjść około 8. A właśnie, ciekawe która godzina. Podeszłam do szafki nocnej, wzięłam IPhon'a w dłoń i usiadłam na brzegu łóżka. 7:46. Co ? Już tak późno ? Ile czasu zajęło to całe malowanie... Boże. Dobra, tam. Oby Emily się wyrobiła w czasie. Ma około 10 minut. Podeszłam do szafy, by wyjąć z dolnej półki, jakieś buty, pasujące do sukienki. Miałam taką jedną parę obcasów i także były w kolorze czerwonym. Założyłam je na nogi, po czym chodziłam po całym pokoju, by się trochę przyzwyczaić. Dawno w nich nie chodziłam... Co ja gadam. Dawno nie chodziłam w jakich kol wiek obcasach.

-Vanessa, chodź już na dół ! Szybko, szybko już są po nas ! - krzyknęła podekscytowana Em...jakby tu było czym. 
-Okey, już idę - oznajmiłam
-No chodź ! Szybko !
-Okey, przecież idę. Nie zachowuj się jak jakieś dziecko, które zaraz by miało dostać zabawkę. 
-Przecież tak się nie zachowuję. - odburknęła
-Nie wcale... - powiedziałam prawie niesłyszalnie
-Słyszałam ! - krzyknęła
-Ugh...

Wyszłam pierwsza z domu, gdyż Emily musiała zamknąć jeszcze drzwi. Stanęłam przed grupką znajomych po czym powiedziałam ciche 'Cześć'. Nie wiedziałam jak zareagują na mój wygląd. Założę się, że ktoś z nich mnie nawet nie poznał. Po chwili dołączyła do nas Em. Przywitała się, po czym nie stanęła obok mnie, ale podbiegła do Sean'a po czym pocałowała go delikatnie w usta. Stałam przed 7 osobami, wpatrując się w swoje czerwone buty. Nie powiem, w tym momencie bardzo mnie interesowały. Dopiero po jakiś czasie, odezwał się Kieran.

-Ej Emily, co to za dziewczyna ? - zapytał jakby na prawdę nie wiedział kim jestem
-To jest moja siostra, Kieran. - zaśmiała się - Co, nie poznałeś jej ? Hmm ? - puściła do mnie oczko
-Nie powiem, masz bardzo... seksowną siostrę. - moje poliki z oblały się różem - Ness, nie poznałem cię. - uśmiechnął się z odwzajemnieniem 
-Dziękuję za komplement Kieran - zachichotałam - możemy już iść ? 
-Tak, chodźmy. - oznajmiła Phoebe

Nareszcie ruszyliśmy w drogę. Nie lubię zwracać na siebie uwagi. Nie lubię, gdy ludzie patrzą się na mnie, oglądają mnie od góry do dołu. Zawsze wolałam stać gdzieś z boku, niż być w centrum uwagi. 
Szłam obok Cattie. Można powiedzieć, że rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Nie zorientowałam się, kiedy obok mnie znalazł się Dean, który jeszcze przed chwilą śmiał się razem z Kit'em. Czułam jak jego ręka oplotła moją talię, po czym przyciągnęła mnie lekko do niego. Czułam jak nachylił mi się nad uchem.

-Ślicznie wyglądasz. - powiedział trochę ochrypłym głosem, po czym zabrał swoją dłoń z mojej talii i odszedł.

Jeszcze przez chwilę, patrzyłam na niego, jak się oddala. Chwilę później szedł już obok Kit'a. Już miałam zabrać od niego swój wzrok, gdy ten się odwrócił i puścił mi oczko. Co to było do cholery ? Dean i słowa 'Ślicznie wyglądasz' ? To jest nie możliwe. Przecież jeszcze dziś rano, był negatywnie nastawiony... na wszystko. Nawet na mnie. Może osądzam Dean'a, że jest taki oschły, nerwowy, że nigdy nie powiedział by nic miłego do kogoś, a szczególnie do dziewczyny, ale może wcale taki nie jest. Najchętniej spędziłabym z nim trochę czasu i go lepiej poznała, ale nie podejdę do niego i powiem 'Hej Dean. Chcę spędzić z tobą trochę czasu, by cię lepiej poznać. Umówimy się ?...

                                                          *****************

Dotarliśmy do klubu około godziny 8:15. Po wejściu do lokalu każdy poszedł w inną stronę. Chciałam znaleźć Emily i dziewczyny, które zapewne trzymają się razem, ale było tu około 120 osób. Jak niby miałam je znaleźć ? Nie zwlekając podeszłam do barku i zamówiłam drinka. Tak na dobry początek imprezy. Po kilku sekundach otrzymałam kieliszek z cieczą, po czym wypiłam za jednym razem. 'Dobry ten drink', pomyślałam, po czym zamówiłam jeszcze jednego..... Po 20 minutach byłam już chyba upita. Nie pamiętam ile drinków wypiłam. Na pewno dużo. Poszłam na parkiet. Na początku zaczęłam ruszać biodrami w rytm muzyki, lecz po chwili, zaczęłam skakać, śpiewać i się śmiać..... Dokładnie tak samo było rok temu..... W tym momencie nie myślałam, czy będę tańczyć jak dziwka, czy nie. Chciałam się dobrze bawić, tak jak wszyscy inni w tym dużym pomieszczeniu. Nagle DJ puścił jakąś wolną piosenkę. Na imprezie ?! Serio ?! Na dyskotece powinno się skakać i krzyczeć, a nie tańczyć do jakiś ballad. Zawiedziona kierowałam się z powrotem do barku, lecz po drodze ktoś, objął mnie w talii po czym przesunął do ściany. Przyparł mnie swoim ciałem. Nie mogłam się ruszyć. 'I po co tak się upiłam ?', pomyślałam. Nie wiedziałam co ma zamiar ze mną zrobić. Gdy bym była trzeźwa, waliłabym go pięściami w tors, by mnie zostawił w spokoju, ale niestety... musiałam wypić 'kilka' drinków i teraz być pijaną. Chłopak cały czas trzymał mnie mocno w pasie. Pozostawiał mokre pocałunki na mojej szyi. Nie powiem. Było mi całkiem przyjemnie. Nigdy żaden chłopak mnie tak nie całował.... Przyjemne i delikatne pocałunki zamieniły się coś nie przyjemnego. Chciałam go od siebie odepchnąć. Przeniosłam swoje dłonie na jego tors, po czym zaczęłam go odpychać. Wiedziałam do czego czego zmierza. Po chwili poczułam jak mocno wpija się w moją szyję. Zaczęłam pchać go coraz bardziej, z myślą, że odpuści. Głupia. Jak mogłam tak myśleć ? 

-Proszę, przestań - wyjęczałam

Nie odpowiedział. Ból nasilił się. Poczułam jak przygryza moją skórę, swoimi zębami. Na szczęście po chwili, chłopak dotknął językiem podrażnione miejsce, zostawiając na skórze mokry ślad. Na koniec chuchnął powietrzem w bolące miejsce. Przez całe moje ciało przeszedł dreszcz. Myślałam, że po tym co mi zrobił odsunie się ode mnie. Pójdzie sobie. Myliłam się. Chłopak położył swoje ręce na moich pośladkach, w wyniku czego z moich ust wydostał się jęk. Czułam jego gardłowy śmiech. Czy ten jęk sprawił mu przyjemność ? Najwyraźniej tak. Po chwili jego usta dotknęły moich. Nie chciałam odwzajemniać jego pocałunków, ale uległam. Całował tak dobrze... Cały czas próbowałam go od siebie odepchnąć, po chwili udało mi się. Zaczęłam przepychać się przez spocone, tańczące ciała. W końcu dotarłam do drwi, które po chwili otworzyłam. Wyszłam. Zimny powiem Londyńskiego powietrza uderzył w moją twarz. Poczułam się lepiej, niż tam w środku. Było tam strasznie duszno. Nie wiem czemu zaczęłam płakać. Łzy spływały z oczu po policzkach jedna po drugiej. Chciałam tam wejść i powiadomić resztę, że zamierzam już wracać do domu, ale nie chciałam. Bałam się, że znów ten .... ktoś podejdzie do mnie, weźmie za rękę i zaprowadzi gdzieś, a ja nie będę miała siły, by uciec. Postanowiłam, że wrócę sama do mieszkania. Przecież to niedaleko. Zdjęłam swoje obcasy, by lepiej mi się szło, nie wspomnę o tym, że dużo wypiłam, a to sprawiało mi problem z chodzeniem w takich butach, po czym zaczęłam zmierzać w kierunki domu. 

                                                    ******************

Wyjęłam kluczyk z torebki, po czym otworzyłam drzwi. Nareszcie w domu. Zamknęłam drzwi, by nikt nie proszony, nie wszedł do tego mieszkania, po czym pobiegłam na górę do swojego pokoju. Rzuciłam swoje buty gdzieś w kąt. Poszłam do łazienki, by przejrzeć się w lustrze. Bałam się jak wyglądam, ale pokonałam lęk i stanęłam przed dużym lustrem. 

-O boże. - tylko tyle mogłam powiedzieć o moim wyglądzie 

Słone krople ponownie zaczęły spływać po moich polikach. Makijaż miałam rozmazany. Jeszcze nie widziałam mojej jakże to cudownej malinki. Zapewne miałam ją pod swoimi długimi włosami. Przerzuciłam 'kłaki' na lewe ramię, po czym zerknęłam na fioletowe miejsce. Nie powiem, że była to mała malinka. Była dużych rozmiarów. Delikatnie dotknęłam bolącego miejsca dłonią. Zabolało. I to bardzo. Nie wierzyłam w to, że jakieś 30 minut temu, jakiś obcy chłopak przyparł mnie do ściany, całował i zrobił malinkę. Chyba dopiero teraz to do mnie doszło.
Czarne łzy, zabarwione przez tusz do rzęs i kreski, spływały coraz to częściej po mojej skórze. Nie marzyłam teraz o niczym innym niż o położeniu się w łóżku i zaśnięciu. Pewnie jutro Emily będzie na mnie strasznie wkurzona, że wróciłam do domu sama, nie informując jej. Będzie gadać 'Przecież wiesz, że o tej porze w Londynie jest niebezpiecznie'. Mam to w dupie. Nawet nie zwróciła uwagi gdzie jestem... tam w klubie.... Jestem zła, że dałam się namówić na tą zasraną imprezę. Dość rozmyśleń. Rzuciłam się na swoje miękkie łóżko, po czym przykryłam się kołdrą. Nie miałam siły nawet na wzięcie prysznicu czy przebraniu się. Chciałam po prostu zasnąć.....


________________________________________________________________________________

I jak wam się podoba ? Ciekawe kto jej tą malinkę zrobił ;)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, napiszcie w komentarzu swoją nazwę na Twitterze. I bardzo wam dziękuję za około 1300 wejść na bloga <'33 (Ten całus Ariany u górze, jest dla was :'33)

                                                      Czytasz = Komentarz
                                    5 Komentarzy = Next
                                                      :)
                                                     
                                                    ~A

poniedziałek, 22 lipca 2013

Chapter two

Spojrzałam na duży wyświetlacz Iphon'a by sprawdzić, która godzina. 12.24. Kurde. Ile ja spałam ? No ale, mniejsza z tym. Wstałam z kanapy, po czym powędrowałam na górę, do swojego pokoju, by wybrać jakieś ciuchy. Po kilku minutach grzebania w szafie, wreszcie znalazłam to czego szukałam. Założyłam TO , po czym poszłam do łazienki. Związałam włosy w wysokiego koka, którego związałam niebieską gumką. Lekko ochlapałam twarz zimnymi kropelkami wody, by potem wytrzeć ją ręcznikiem. Wzięłam do ręki, niedaleko leżący tusz do rzęs, po czym nałożyłam go na swoje długie rzęsy. Kiedy skończyłam się malować, wyszłam z pomieszczenia i wybrałam się do kuchni, by coś zjeść. Nie byłam specjalnie głodna, ale mimo wszystko wolałam nie wychodzić z domu, z pustym żołądkiem. Wyjęłam z szafki małą, czerwoną miseczkę, po czym nasypałam do niej płatków Cookie Crisp i zalałam je zimnym mlekiem. Zjadłam, włożyłam miskę do zmywarki i wyszłam z domu. Wtem zobaczyłam wychodzącą z czarnego samochodu postać. To była Emily.

-Emily ! - krzyknęłam
-O hej ! - posłała do mnie sztuczny uśmiech

Podeszłam bliżej. Nie chciałam krzyczeć, by każdy nas słyszał.

-Kogo to samochód ?
-Ummmm....
-Sean'a ? - zmarszczyłam brwi

Nie odpowiedziała. Byłam pewna, że zaraz z auta stojącego przede mną wyjdzie jej chłopak. No i się nie myliłam. Wyszedł. Miał na sobie czarne rurki, luźny fioletowy podkoszulek i czarne okulary przeciwsłoneczne. Miał brązowe włosy, postawione na żel, lecz małe pasemko blond włosów, opadało mu na czoło. Wyglądał na prawdę seksownie.

- Cześć. Jestem Sean. - powiedział z uśmiechem na twarzy, jednocześnie zdejmując okulary
- Umm.. Cześć. - odwzajemniłam gest
- Jesteś siostrą Emily, prawda ? Wiele o tobie słyszałem, ale nigdy nie było okazji, żebym cię poznał.
- A ja właśnie nie wiele o tobie słyszałam.... - przeniosłam wzrok na Emily

Zapanowała cisza. Żadne z nas nie wydobyło z siebie, ani małego piśnięcia. Dopiero po kilku minutach stania w miejscu, odezwała się Em.

-Może wejdziemy do środka ?
-A może pojedziemy do mnie ? Vanessa pozna chłopaków... Hmm ?
-No ok. Chcesz Ness ?
-Jasne. - posłałam uśmiech do pary

                                                                      *********

Na miejsce dotarliśmy w około 15 minut. W czasie podróży cały czas rozmawialiśmy. A to o tym jak Em i Sean się poznali, o zespole, o chłopakach z zespołu itd. Sean najwięcej opowiadał o Kieran'ie. Najmniej o Dean'ie. Nie wiem czemu, ale postanowiłam nie zwracać na to uwagi. Sean otworzył drzwi, by po chwili wpuścić do środka mnie i Emily. Dom nie był aż tak duży. Myślałam, że będą mieć jakąś ogromną willę. W końcu to znany zespół. Myliłam się. Był niewiele większy od naszego. Po chwili do salonu, w którym się znajdywałyśmy przyszedł brunet, o nawet długich włosach.

-Cześć. Jestem Kieran. - uśmiechnął się i wyciągną do mnie dłoń w geście przywitania się
-Hej. Ness.
-Miło mi cię poznać.
-Mi cię również.

-Ness. To jest Kit. - powiedział Sean, pokazując ręką na bruneta stojącego nieopodal Em.
-Cześć - również się uśmiechnął
-Hej - odwzajemniłam gest

Brakowało mi jeszcze jednego chłopaka. Dean'a. Nie chcę się ze mną przywitać, czy co ? Hmmm...

-Dean ! Dean ! - krzyczał zdenerwowany Kieran
-No jestem. Czego chcecie ? - odparł blondyn.
-Mógłbyś się przywitać z naszym gościem.  To jest ... - nie dałam mu dokończyć
- Ness. - uśmiechnęłam się
-A ja Dean. Mogę już iść ? - powiedział zły chłopak
-Jak chcesz to idź. - odrzekł Sean

Dean mruknął pod nosem, po czym pomaszerował w stronę schodów, a potem na górę. Czemu on był taki zły. Miał kiepski humor, czy może po prostu nie chciał mnie poznać ? Zrobiło mi się trochę przykro. Przecież byłam dla niego miła. A on ? Nawet nie popatrzył mi w oczy, tylko gdzieś na bok. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Kit'a.

-Ness. Coś nie tak ? Jeżeli chodzi o Dean'a, to się nie martw. On taki zawsze jest.....
-Ale dlaczego ? - mój wzrok przeniósł się na chłopaka
-Nie wiem. Nikt z nas tego nie wie. Po prostu taka jego natura. - uśmiechnął się - usiądźcie, nie będziecie tak stać.

Wtem do mieszkania weszły 2 dziewczyny. Roześmiane, z uśmiechem na twarzy. Moja pierwsza myśl. Czemu weszły do tego mieszkania ? Ale po chwili, skojarzyłam, że to mogą być dziewczyny chłopaków. Ale czemu 2 ? Czyżby któryś z nich nie miał swojej drugiej połówki ? Ciekawe kto...

-Cześć ! Wróciłyśmy ! O cześć Emily ! - dziewczyny podbiegły do Em siedzącej koło mnie, by po chwili przywitać się całusem w policzek
-Cześć kochane ! Poznajcie moją siostrę - Vanessę. - uśmiechnęła się, po czym spojrzała na mnie
-Cześć Vanessa. Jestem Phoebe, a to Cattie.
-Cześć. Wolę jak mówią na mnie Ness - posłałam do dziewczyn uśmiech z odwzajemnieniem
-Dean zejdź na dół ! - zawołał Sean
-Idę ! - krzyknął Dean. W jego głosie słychać było tą złość. Nie chciał zejść na dół, to było pewne. - Jestem. Co chcesz ?
-Chodź, usiądź z nami.
-Ale po co ? - mruknął blondyn
-Żeby było miło. No dawaj Dean.
-Ok.

Blondyn usiadł obok mnie na kanapie. Teraz siedziałam pomiędzy swoją siostrą - Emily, a Dean'em. Miałam nadzieję, że może zamienimy parę zdań ze sobą, ale nie chciałam zaczynać pierwsza rozmowy. Chłopak już jest zły, że siedzi tutaj z nami wszystkimi w salonie, co dopiero by było gdybym zaczęła dialog z pytaniami w stylu 'Czym się interesujesz ?' 'Jaki jest twój ulubiony kolor ?' 'Kiedy się urodziłeś ?' 'Ile masz lat ?'. Po prostu trochę się bałam, że go to bardziej zdenerwuje, a pomiędzy nami zrobi się niemiło. Jednak coś mnie korciło, żeby do niego zagadać.

-Co tam, Dean ? - posłałam do niego uśmiech myśląc, że chociaż go odwzajemni
-Zajebiście - uśmiechnął się sztucznie

Wolałam nie toczyć dłużej rozmowy, bo wiedziałam, że słowo 'zajebiście' powiedział w sarkaźmie. Co go tak denerwowało ? Że Kieran prosił go, by był tu razem z nami, rozmawiał, śmiał się ? Naprawdę tego nie rozumiem. Może i miał swoje sprawy, ale poświęcić 30 minut, nie mówię godziny lub Bóg wie ile, siedząc z nami to nic wielkiego.

-Napijecie się czegoś ? - zapytał Sean
-Ja po proszę piwo - oznajmiła Cattie
-Ja też - powiedziała Emily
-To i ja - odrzekła Phoebe
-Rozumiem, że wszyscy, tak ? - powiedział zadowolony Kieran - To ja idę, zaraz wracam  !

Dean odprowadził swoim wzrokiem Kieran'a, który zmierzał w kierunku lodówki, by z powrotem przyprowadzić go do nas. Cały czas miał naburmuszoną minę. Ciekawa jestem jaki jest w środku. Miły, zabawny ? Tego nie wiem.

-Proszę, to dla ciebie Ness - brunet podał mi butelkę piwa, uśmiechając się
-Dziękuję - odwzajemniłam gest
-Dean, trzymaj.
-Nie prosiłem o nic do picia.
-Nawet na piwo się nie skusisz ?
-Ale ja nie chcę.
-No weź je po prostu Dean. Zawsze piłeś je z przyjemnością. - Brunet przyłożył Dean'owi butelkę, prawie do twarzy
-Nie chcę, nie rozumiesz ? - Dean odsunął od siebie butelkę, zbyt mocno, gdyż Kieran puścił ją i ta wylała się na bluzkę blondyna - No i co zrobiłeś ?! Kurwa, Kieran... - wymamrotał
-Osz kur.. Przepraszam Dean.
-Kurwa... - mruknął ponownie Dean

Blondyn wstał z kanapy i ruszył w stronę schodów, zapewne po to by po chwili znaleźć się w swoim pokoju i się przebrać. Przyglądałam się jemu cały czas. W pewnym momencie chłopak zdjął swoją koszulkę, ukazując swój umięśniony tors. Byłam pod wrażeniem. Musiał dużo czasu spędzić na siłowni, by mieć takie mięśnie.

-Ej, Vanessa. Co jest ? Na co tak patrzysz ? - powiedziała zainteresowana Em
-Ummmm, na nic - posłałam jej sztuczny uśmiech - tak sobie.
-Uhm, jasne - na jej twarzy pojawiły się 2 dołeczki
-Noooo. A co myślisz ?
-Myślę, że patrzyłaś na Dean'a. Hmmm ?
-Nie prawda. - czułam jak moje poliki oblewają się różem
-Jasne, jasne - powiedziała Phoebe
-Dziewczyny ! - krzyknęłam
-Podoba ci się ? - zapytał Kieran
-No kurde, weźcie się ogarnijcie, nikt mi się nie podoba ! Myślicie w dodatku, że Dean ! Ughh.
-Ummm. Ness ? - powiedziała uśmiechając się do mnie
-Tak ?
-Spójrz za siebie - powiedziała bezdźwięcznie

Byłam pewna, że to będzie Dean. Akurat teraz, w tym momencie musiał przyjść, gdy o tym rozmawialiśmy. Szlak. Nienawidzę znajdywać się w takich sytuacjach jak ta. Bałam się odwrócić. Postanowiłam pokonać swój lęk i spojrzeć, za znajdującego się za mną chłopaka. Powoli odwróciłam głowę w jego kierunku i spojrzałam do góry. Nic nie powiedziałam. Rzuciłam w jego strony jedyne co to uśmiech, po czym znów odwróciłam się do innych.

-Ej Em. Może już pójdziemy ? - zapytałam
-Nigdzie się nie wybieracie. Możecie zostać tu nawet całą noc. - powiedział Kit
-Ale ja nie najlepiej się czuję
-Nie marudź. - uśmiechnął się brunet
-Nie marudzę, po prostu chciałabym już wrócić do domu. Emily jeżeli nie chcesz iść, to pójdę sama.
-Wiesz, ja się jeszcze nie wybieram. Przepraszam noo. Ale nie jesteśmy tu nawet 40-stu minut.
-Okey. Pójdę sama.
-Ale Vanessa ! Wyjrzyj przez okno. Idzie burza nie widzisz ?
-Nie, nie widzę. Jestem ślepa. No i co z tego, że idzie jakaś zasrana burza. Źle się czuję i wracam do domu. Cześć wszystkim !

Otwarłam drzwi wejściowe. Rzuciłam jeszcze ostatnie spojrzenie na Emily... A tak właściwie to na Emily i Dean'a i wyszłam z domu. Dean po patrzył się również na mnie. Spojrzałam w jego brązowe tęczówki. Świeciły i mówiły coś w stylu 'Nie idź jeszcze'. Co ja wygaduję. Dean by tak nie myślał. Może nie znam go za dobrze, ale po tym pierwszym spotkaniu wyrobiłam sobie na nim pewną opinię.

                                                                    ***********

Nareszcie w domu. Nie chciało mi się już tam z nimi siedzieć. Nie byłam tam za długo, ale mimo to już zaczęło mi się trochę nudzić. Nie robiliśmy tam nic ciekawego, oprócz picia piwa i gadania tak właściwie o niczym. Dość już o moim pobycie tam u nich. Teraz marzę tylko, by położyć się do łóżka. Boli mnie głowa, nawet nie wiem czy nie mam gorączki. Poszłam do łazienki, po czym z szafki wyjęłam jakieś proszki. Wróciłam do salonu, popiłam wodą i je połknęłam. Teraz do łóżka i odpocząć. Mam nadzieję, że za kilka godzin obudzę się cała zdrowa.



                                    


_________________________________________________________________________________

Jest i rozdział 2 :) Przepraszam, że strasznie długo na niego czekaliście, ale byłam na 12 dniowym obozie, a potem wyjechałam na działkę. Nie miałam możliwości dodania tego rozdziału. Mam nadzieję, że wam się spodoba  :)

                                              CZYTASZ = KOMENTARZ
                                    3 komentarze = next
                                                     :)

                                                     ~A



                                       
                                                   

piątek, 12 lipca 2013

Już niedługo :)

Przepraszam, że już dużo czasu minęło odkąd dodałam 1 rozdział i zapewne czekacie z niecierpliwością na 2, ale postaram się go dodać w sobotę/niedzielę, gdyż teraz wyjeżdżam do babci na tydzień a tam nie mam internetu i nie mam możliwości dodania go na bloga, a w piątek wróciłam z 12 dniowego obozu, i tam też nie miałam jak dodać rozdziału. Rozdział jest jeszcze nieskończony, ale za tydzień postaram się go dokończyć i dodać :)) Chcę by był dopracowany i w miarę długi.... Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że zrozumiecie moją sytuację. :))

                                                                          ~A